Groźni jak zdrajcy
Wszyscy – niezależnie od poglądów – powinniśmy dziękować Opatrzności, że od ośmiu lat rządzi obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego, a nie Donald Tusk i jego towarzystwo.
Wszyscy – niezależnie od poglądów – powinniśmy dziękować Opatrzności, że od ośmiu lat rządzi obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego, a nie Donald Tusk i jego towarzystwo.
Niesłusznie większość komentatorów skupiła się na chamowatym stylu Donalda Tuska, gdy ten wypowiedział się na temat prezydenta Andrzeja Dudy. O wiele bardziej interesująca jest treść, którą przekazał nam przewodniczący Platformy: „Niektórym się wydaje, że prezydent Duda będzie wielkim problemem dla tych, którzy wygrają i będą chcieli utworzyć rząd…
Projekt „Joanna” Tuskowi nie wyszedł. Tym samym stracił on najważniejszy pretekst do zorganizowania Marszu „Miliona Serc” i pokazania siebie oraz PO jako jedynej realnej siły po stronie opozycji. To niezbyt wygodna sytuacja dla Tuska. „Na szczęście” PO ma do dyspozycji zawsze wierne tej partii media.
Przez dziesiątki lat 1 sierpnia odwiedzałem z rodziną kwatery powstańcze na Powązkach, co za komuny było jedyną możliwą formą uczczenia największego polskiego zrywu, bo nie tylko żadnych pochodów nie wolno było organizować, ale i flag narodowych wywieszać. Odkąd dzięki Lechowi Kaczyńskiemu zainicjowano obchody na wielką skalę, jeśli tylko mogę, uczestniczę w warszawskim pochodzie, ale przyznaję, że obserwując w telewizji ten tegoroczny, widzę zarazem zagrobowy triumf powstańców i klęskę złych sił. To był prawdziwy Marsz Miliona Serc! Herr Tusk, możesz pan odwołać swój cyrk z 1 października!
Rząd sprzeciwia się wizji naszego kraju jako wysypiska śmieci dla naszego zachodniego sąsiada. Warszawa zaskarżyła w tej sprawie Berlin do Komisji Europejskiej. Prawdopodobnie skończy się to postępowaniem przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Skarga dotyczy odpadów nielegalnie przywiezionych i nieodebranych przez właścicieli.
Porównajmy dwa zdjęcia. Pierwsze pochodzi z lutego 1945 roku. Zrobiono je w Jałcie. Przedstawia Stalina, Roosevelta i Churchilla. Drugie jest z tego samego roku, tylko kilka miesięcy później. Wykonano je w Poczdamie.
Ostatnie zgrzyty między Ukrainą i Polską pokazują jak bardzo – i komu - nie podoba się krzepnący sojusz obu naszych państw. Komu, wiadomo, ale oprócz tych jawnych wrogów, jak Moskwa i Mińsk, mamy inne stolice bynajmniej nie najlepiej nam życzące, jak nasi nader wątpliwi sojusznicy z Berlina i Paryża, a co najgorsze i Warszawa, i Kijów mają potężną rosyjsko-niemiecką V kolumnę wewnętrzną.
„Daliśmy się zagarnąć żulom i hołocie / Tłum tumanieje - chrust na stosy już się zbiera” – kilka lat temu rozpaczał nad Polską pod rządami PiS zespół Pidżama Porno. Piosenka „Hokejowy zamek” to jeden z tych tekstów, który przed laty nazwałem „wyśpiewaniem >>Gazety Wyborczej<<”, zresztą trudno mieć pretensję, artysta jest tu konsekwentny od lat. W innej piosence z tego samego czasu i na ten sam temat, ten sam zespół dodał zwrotkę, która od kilku dni bardzo mnie prześladuje. „Ci co jeszcze nie powstali już się pokłócili / Kto będzie najważniejszy przy stole na wigilii”. Nietrudno domyślić się, że autor miał pretensję do zbyt słabo zjednoczonej opozycji, łatwo też skojarzyć, czemu te słowa przyplątały się do mnie akurat teraz.
Czytana niedawno w kościołach przypowieść Jezusa o pszenicy i chwastach zawiera przynajmniej dwie doniosłe myśli: odnoszącą się do genezy zła oraz dotyczącą mądrego sposobu radzenia sobie z nim. „Sam Jezus – zauważa wybitny myśliciel francuski Paul Ricoeur – w jakimś momencie, jak mi się wydaje, całkowicie zgadza się ze zdaniem, że zło jest możliwe!
Nie narzekajmy na naszą opozycję! Kabarety są potrzebne w życiu narodów. A opozycja przecież koncertowo „śmieszy, tumani, przestrasza”. Można wskazać sto czy tysiąc różnic między obozem patriotycznym a opozycją, ale jedna z najbardziej wyrazistych to fakt, że patrioci idą razem, a opozycja – jak przystało na opozycje totalną! – totalnie podzielona. Media zaś sprzyjające opozycji z ich apelami o jedną listę przypominają chór w chińskiej operze, który przez trzy akty śpiewa „uciekajmy, uciekajmy”, ale nie rusza się z miejsca.
Ambasador USA przy ONZ Linda Thomas-Greenfield, podczas briefingu prasowego w Nowym Jorku, na pytanie o wagnerowców na Białorusi i groźby wobec Polski, powiedziała: „Widzieliśmy ich wrogie wysiłki na kontynencie afrykańskim, więc z pewnością obawiamy się działalności tej grupy na rzecz rosyjskich władz. To jest zagrożenie dla nas wszystkich i musimy zapewnić, by nasze przesłanie było jasne: że jakikolwiek atak Grupy Wagnera zostanie uznany za atak rosyjskich władz”.
Jest już pierwszy punkt programu wspólnego Koalicji Obywatelskiej i Konfederacji. „Nigdy szczegółowo nie badałem instytucji Lasów Państwowych, mogę tu być laikiem, ale co do zasady wolałbym, i kiedyś tak było, że lasy były prywatne. Lasy prywatne miały się znacznie lepiej niż państwowe” – stwierdził Mentzen w programie Wojciecha Cejrowskiego.
Radosław Sikorski przyznał twardo, że Polska powinna zestrzelić białoruskie śmigłowce, które naruszyły naszą przestrzeń powietrzną. Warto tu jednak zauważyć, że europoseł Sikorski jest tak odważny, siedząc sobie na kanapie w dworze w Chobielinie.
W Polsce może tak tego nie odczuwamy, bo polski Kościół i wierni mają od wieków określone zdanie o Rosji, ale na Zachodzie trwa od lat obróbka propagandowa chrześcijan i konserwatystów. Na przykład w USA, gdzie jest, jak wiadomo, wielu aktywnych chrześcijan, mocno promowana jest „szeptana propaganda”, że rzekomo Ukraina… prześladuje chrześcijan. Ponieważ amerykańscy ewangelikalni chrześcijanie z tzw. pasa biblijnego w środkowych stanach nie mają zbyt dużej wiedzy o świecie, to duża ich część daje się na to złapać. Podobnie skuteczna jest rosyjska propaganda również w Ameryce Łacińskiej.
W szkołach wpojono nam szacunek i podziw dla epoki oświecenia, przeciwstawiając mu wiarę jako źródło zabobonu, zacofania oraz ucisku najniższych grup społecznych. Tymczasem część z czołowych myślicieli tej epoki „najmowała” się absolutystycznym władcom do realizacji ich imperialnych celów. Tak było z liberalnym filarem tego okresu – Wolterem. Wspólnie z Katarzyną II i Fryderykiem II pracował on nad czarnym PR, który godził w Polskę.
Alaksandr Łukaszenka wielokrotnie udowodnił, że lubi grać historyczną kartą, wykorzystując przy tym rocznice ważnych dla Polski wydarzeń, by zademonstrować chorobliwą wręcz nienawiść do naszego narodu. Białoruski dyktator zrobił też tak we wtorek, gdy w 79. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego dwa białoruskie śmigłowce wtargnęły w polską przestrzeń powietrzną nad Białowieżą. To nie pierwszy i zapewne nie ostatni incydent z udziałem białoruskiego wojska, wymierzony w Polskę.
W polskim sporcie nie brakowało wpadek dopingowych. Na liście przyłapanych byli m.in. sztangiści, kolarze, biegacze narciarscy, bokserzy, a nawet hokeista. Historia Roberta Karasia jest wyjątkowa i prozaiczna zarazem. Szczególna, bo publicznie przyznał się do dopingu, co wcześniej praktycznie się nie zdarzało.
Rosja zerwała umowę zbożową i zaczęła bombardować składy ziarna w ukraińskich portach oraz grozić zniszczeniem statków cywilnych na Morzu Czarnym. Ponieważ, jak potwierdzają amerykańskie media, rozpoczęło się główne natarcie kontrofensywy i Ukraińcy przebijają się przez obronę okupantów, Kreml znowu próbuje tego samego. Szantażem chce wymusić rozmowy pokojowe, czyli zamrożenie konfliktu.