Rzeczpospolita w śmietniku
Ostatnio wśród pupilków Tuska mamy do czynienia z prawdziwymi zawodami. Różni konkurenci walczą między sobą o to, kto najbardziej mu się podliże.
Ostatnio wśród pupilków Tuska mamy do czynienia z prawdziwymi zawodami. Różni konkurenci walczą między sobą o to, kto najbardziej mu się podliże.
Coś ważnego zaczyna się dziać, jeśli chodzi o politykę Unii Europejskiej wobec Białorusi. Dotychczas Zachód obchodził się stosunkowo łagodnie ze współodpowiedzialnym za wojnę reżimem Łukaszenki, porównując to do polityki wobec Rosji.
Sprawa zmasowanego najazdu migrantów na włoską wysepkę Lampedusę stała się, już od kilku dni, sprawą w jakiejś mierze światową. Nic dziwnego – media społecznościowe pełne były obrazków iście przerażających, na których widać tłumy przedostające się przez płoty, czy mężczyzn molestujących Włoszki. W sieci pojawiły się także komentarze pełne porównań do słynnej, profetycznej książki Jeana Raspaila „Obóz Świętych”.
Mój artykuł o promotorze „filmowczyni” (określenie z recenzji jej ostatniego dzieła w postępowych mediach) Holland spotkał się z ogromną reakcją czytelników – ponad 150 komentarzy, w tym często powtarzające się: „Tego o Wajdzie nie wiedziałem”. Cóż, wielu rzeczy o rządach Tuska też nie wiedzieliśmy, choć można je było wydedukować, patrząc na jego działania. Widzę więc potrzebę wskazania źródeł inspiracji naszego wybitnego reżysera, mistrza pani Holland i wylansowanych przezeń aktorów, którzy zamiast „Być albo nie być” recytują dziś za nią wrzaskliwym chórkiem: „Żeby było tak, jak było!”.
Grupa BRICS, na którą dotąd składały się dotychczas Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA, zapowiedziała właśnie powiększenie się o kolejne sześć krajów od przyszłego roku.
Na rosyjskim Dalekim Wschodzie odbyło się wczoraj spotkanie dyktatorów Rosji i Korei Północnej. Kim Dzong Un ruszył się ze swojego „królestwa” po raz pierwszy od 2019 r., gdy także odwiedził kremlowskiego satrapę. Tematem przewodnim wczorajszych rozmów była kwestia zacieśnienia współpracy zbrojeniowej. A raczej wymiany złomem.
Po dezercji z Polski Paulo Sousy i aferze premiowej za kadencji Czesława Michniewicza wydawało się, że gorzej być nie może. Wkrótce okazało się, że jednak może.
Polska nie zamierza wpuszczać na swój teren zboża z Ukrainy. Decyzja, która stanie się bądź nie również częścią polityki Unii Europejskiej, nie sprawia jednak, że temat przestaje istnieć. Nadal bowiem prawda w tej kwestii jest brutalna. Między innymi z racji wielkości areału i warunków glebowych Ukraina to rolnicza potęga, z którą prędzej czy później będziemy w jakiejś formie musieli się gospodarczo zmierzyć.
Co z KPO? Grzmą opozycja i zaprzyjaźnione z nią media. Odpowiadam. W przyszłym roku, w lipcu odbędą się wybory do europarlamentu, ale też, co ważniejsze, na szefów Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Do wyboru przewodniczących obu tych kluczowych organów UE wymagany jest konsensus. I żeby on nastąpił, kandydatów musi poprzeć Polska, ale też choćby Węgry i Rumunia, które też mają/miały problemy z zamrożeniem przez Brukselę pieniędzy z Funduszu Odbudowy.
Kard. Matteo Zuppi, metropolita Bolonii, to niedawny „wysłannik pokojowy” papieża Franciszka do Kijowa i Moskwy. Wiosną jeździł i naciskał na Ukrainę, by przestała wyzwalać swoje terytoria. Jego „misja pokojowa” poniosła fiasko, jak wszystkie wysiłki Watykanu w sprawach międzynarodowych. Niezrażony tym kard. Zuppi dalej poucza. Tym razem podczas „konferencji pokojowej” w Berlinie m.in. Polskę, mówiąc, że zapora na granicy z Białorusią jest „nie do zniesienia” (wymienił też mur chroniący Izrael).
O wyborach zdecydują kobiety, więc Koalicja Obywatelska skierowała wiele postulatów swych założeń programowych do płci pięknej. Pierwszym sloganem jest zerwanie kompromisu aborcyjnego i legalizacja zabijania nienarodzonych dzieci do 12. tygodnia ciąży, zgodnie z postulatami zagranicznych gremiów. Kolejnym hasłem jest dotowanie klinik in vitro przez państwo.
Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym zwana „rosyjskim NATO”, a także „łobuzem” (od skrótu OUBZ), przeżywa największy kryzys od momentu powstania w 1992 r. Od kooperacji z organizacją stopniowo odchodzi Armenia. Podczas ubiegłorocznego szczytu OUBZ w Erywaniu premier Nikol Paszynian odmówił podpisania deklaracji końcowej.
Polska trendsetterem! Nasza ojczyzna wyznacza jeśli nie światowe, to przynajmniej europejskie tendencje. Oto dwie trzecie Francuzów opowiedziało się za przeprowadzeniem w ich kraju referendum na temat imigrantów. A kto był pierwszy? My!
Grecy stali się pełnoprawnymi członkami Inicjatywy Trójmorza (IT) podczas 8. Szczytu i Forum Biznesu IT, który odbył się w Bukareszcie. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele 13 krajów należących do inicjatywy oraz Mołdawia i Ukraina, które otrzymały status państw stowarzyszonych. W spotkaniu brali udział m.in. prezydent Andrzej Duda, prezydent Rumunii Klaus Iohannis, prezydent Litwy Gitanas Nausėda, premier Chorwacji Andrej Plenković, a także specjalny wysłannik Białego Domu John Kerry.
Michał Kołodziejczak wyruszy do Brukseli, by załatwiać sprawy polskich rolników – ogłosił kilka dni temu Donald Tusk. Jako kto pojedzie lider AgroUnii? Minister w gabinecie cieni? Ekspert? Kolega szefa Koalicji Obywatelskiej? Niezbyt poważnie to brzmi.
Mówią o nim „Polskie Davos”. Może jest to lekka przesada, ale nie ma jednak w tym nadużycia. Właśnie zakończyła się XXXII edycja Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Uczestniczyło w nim aż 5 tysięcy (!) gości z czterech kontynentów: Europy, Ameryki Północnej, Azji i Afryki. Siłą Forum – ale niektórzy uważają to za słabość – jest to, że nie skupia się na jednym „lajtmotiwie”, tylko prezentuje bardzo dużo propozycji tematycznych: od polityki zagranicznej i bezpieczeństwa przez służbę zdrowia, IT, edukację po sport. A wymieniłem tylko kilka bloków tematycznych z brzegu.
Rosyjski niezależny kanał Sota na portalu społecznościowym podał, że siłą wcielani są do rosyjskiej armii i wysyłani na front nawet przedstawiciele mikroskopijnych narodów rosyjskiej Syberii i Dalekiego Wschodu. Według danych, do których dotarli rosyjscy dziennikarze śledczy, np. z Kamczatki powołano 6 proc. zamieszkującej półwysep populacji. A są to populacje nieliczne – od kilkuset do kilku tysięcy osób żyjących w rozproszeniu.
Jeśli Donaldowi Trumpowi zostanie udowodniona wina (na razie są to cztery akty oskarżenia i ok. 90 zarzutów), grozi mu łącznie ponad 700 lat więzienia i teoretycznie kara śmierci. Ta ostatnia, jakże niewyobrażalna obecnie, mogłaby być zasądzona, gdyby uznano go za winnego śmierci osób w czasie „szturmu” na Kapitol 6 stycznia 2021 r.