Pociski artyleryjskie, które KRLD zamierza przekazać armii Putina, to „północnokoreańska myśl technologiczna”. Czyli amunicja stara i nieprecyzyjna. Gwoli ścisłości należy jednak dodać, że dla przetrzebionej zbrojeniowo Rosji nawet takie wsparcie jest cenne. W tej chwili Kreml stawia na maksymalne wydłużenie wojny na Ukrainie, dlatego w kwestii zbrojeń nie będzie się liczyła jakość, lecz ilość. To może tłumaczyć konieczność zbrojeniowego „dealu” z Pjongjangiem. Oczywiście uzbrojenie, które otrzyma Rosja, nijak ma się do wyposażenia Ukrainy, która od Zachodu dostała m.in. pociski Excalibur, wyrzutnie HIMARS czy systemy Patriot. W zamian Rosja ma wesprzeć północnokoreański program budowy satelitów kosmicznych. Tu też nie należy liczyć na przełomowe dostawy. Kreml nie przekaże Korei Północnej nic, co w dalszej perspektywie mogłoby prześcignąć bliźniaczy rosyjski program.
Handel złomem
Na rosyjskim Dalekim Wschodzie odbyło się wczoraj spotkanie dyktatorów Rosji i Korei Północnej. Kim Dzong Un ruszył się ze swojego „królestwa” po raz pierwszy od 2019 r., gdy także odwiedził kremlowskiego satrapę. Tematem przewodnim wczorajszych rozmów była kwestia zacieśnienia współpracy zbrojeniowej. A raczej wymiany złomem.