Wagnerowcy – czy jest się czego obawiać?
„Są na Białorusi, by zająć Przesmyk Suwalski” – tak szef rosyjskiej Komisji Obrony Dumy Państwowej, Andriej Kartapołow, wytłumaczył cel obecności najemników z tzw. Grupy Wagnera na Białorusi.
„Są na Białorusi, by zająć Przesmyk Suwalski” – tak szef rosyjskiej Komisji Obrony Dumy Państwowej, Andriej Kartapołow, wytłumaczył cel obecności najemników z tzw. Grupy Wagnera na Białorusi.
Stawką najbliższych wyborów nie są wyłącznie sprawy polityczne. Polska wyrosła na prawdziwego lidera rozwoju gospodarczego w Europie. Jesteśmy potęgą w czasach globalnego i europejskiego kryzysu. Zwraca na to uwagę choćby niemiecki opiniotwórczy dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”, wskazując na ogromny wzrost zagranicznych inwestycji w naszym kraju.
W ubiegłym roku zapadła przełomowa decyzja Sądu Najwyższego USA, który uchylił wyrok z 1973 r. rozstrzygający sprawę Roe vs. Wade, na mocy którego prawo do dzieciobójstwa stało się prawem konstytucyjnym. To historyczny wyrok, który zatrzymał marsz lewackiej hołoty popierającej np. tzw. małżeństwa homoseksualne i rozpoczął marsz konserwatywnych idei.
Wokół upamiętnienia zbrodni wołyńskiej krąży zbyt wiele negatywnych emocji, nakręcanych przez lata ukraińską bezczynnością. Radykalna prawica ma oczywiście rację, krytykując postawę ukraińskich władz i domagając się godnego upamiętnienia ofiar ludobójstwa. Robi to jednak - nad czym ubolewam - z pobudek politycznych, cynicznie. Bo ogromna część elektoratu antyukraińskiego - albo w najlepszym razie nie stojąca po żadnej ze stron toczącej się wojny - od lat jest usytuowana na prawo od PiS. I próbuje smagać historią oponenta, by zebrać trochę punktów w wyborach.
Wielkie zdobycze społeczne pociągnęły za sobą określone następstwa. Życie zmieniło dotychczasową hierarchię.
Ostrożność czy opieszałość USA podczas szczytu w Wilnie w kwestii wstąpienia Ukrainy do NATO niektórzy tłumaczą obawą o eskalację. Rosja jednak tak wiele razy od 24 lutego 2022 r. pokazała swoją słabość, że jest odwrotnie. USA boją się właśnie słabości Rosji. Poza Wielką Brytanią nikt nie mówi o tym głośno ani prawdopodobnie się do tego poważnie nie szykuje. USA, Niemcy i Francja postawiły sobie za cel wynalezienie geopolitycznej kwadratury koła – pokonać Moskwę, ale tak, żeby nie doprowadziło to do implozji w Rosji. Same się w ten sposób ograniczają, poza tym żaden inny kraj nie może nic zrobić w kwestii tego, co stanie się z Rosją.
Zakończony w Wilnie szczyt NATO uczynił krok (albo kroczek) do poszerzenia Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego o naszego wschodniego sąsiada. Rezultaty wileńskiego szczytu najsilniejszej organizacji militarno-politycznej na świecie są na pewno poniżej marzeń Kijowa, czemu początkowo dał wyraz prezydent Wołodymyr Zełenski, a także oczekiwań Polski i naszych bałtyckich sąsiadów, z definicji najbardziej narażonych na kolejną agresję Rosji.
Czwórka młodych ludzi zginęła w nocy z piątku na sobotę w Krakowie, pędziwszy samochodem w okolicach mostu Dębnickiego.
To hiszpańskie słowo – „ponowne zdobycie” – oznaczało trwającą od VIII do XV w. walkę chrześcijan o wyparcie islamskiego najeźdźcy z Półwyspu Iberyjskiego, na którym zdążył się już zadomowić, uznać za ziemię swoją i przepoić ją własną kulturą, którą wtedy islam posiadał.
Ależ oni próbują zaczarować rzeczywistość. Próbują wmówić Polakom, że następuje jakaś masowa społeczna zmiana, że nagle ogromne rzesze Polaków pokochały Donalda Tuska i POstkomunę.
Parę lat temu zaprotestowałem, gdy kobieta, która napisała na biurze PiS „PZPR”, dostała od prokuratora zarzut… propagowania totalitaryzmu. Bo to, że jej nie lubię, nie zwalnia mnie z myślenia: ona chciała wyrazić – idiotyczny skądinąd – pogląd, że PiS jest jak PZPR, a nie propagować totalitaryzm.
Dwie dekady temu zbierając relacje tych, którzy przeżyli atak UPA i pozostali na Ukrainie, dotarłam do Podkamienia. W połowie marca 1944 roku ukraińscy nacjonaliści dokonali tam ataku na miejscowych polskich sąsiadów.
Dzięki czemu mamy też pewność, że świat, na którym żyjemy, istnieje, co życiu temu nadaje niezbędny sens. Może kogoś to zdziwi, ale głębokie filozoficzne podstawy tym na pozór prostym prawdom dała myśl pewnego mnicha z „ciemnego” XII w., w dodatku scholastyka, które to słowo jest w naszych czasach wręcz wyzwiskiem! Jako wielbiciel by tak rzec „katolickiego realizmu poznawczego” nie mogę przejść obojętnie obok przypadającej 18 lipca rocznicy urodzin wielkiego filozofa, „Doktora Anielskiego” czyli świętego Tomasza z Akwinu. Co prawda w 2024 r. obchodzić będziemy monumentalną 800 rocznicę przysłania go nam przez Pana Boga na świat, ale nie zamierzam czekać aż rok, by wyrazić mu swoją wdzięczność.
4 lipca 1941 roku o świcie niemieckie einsatzkommando rozstrzelało na Wzgórzach Wuleckich Polaków – profesorów lwowskich uczelni, członków ich rodzin oraz osoby, które przebywały z nimi w chwili aresztowania. Mord, element niemieckiej polityki likwidacji polskiej inteligencji i polskiego „elementu przywódczego”, był zaplanowany wcześniej.
Zdrajcy bywają użyteczni, ale nigdy nie będą traktowani z pełnym zaufaniem. Typowym przykładem użytecznego zdrajcy stał się w polskiej polityce Roman Giertych, który z pozycji narodowo-katolickich nagle przechrzcił się na postępowca i liberała. W jego przypadku zawsze zasadne pozostanie pytanie: kiedy był szczery? Wtedy czy teraz, kolaborując – ze zdwojoną gorliwością – z Donaldem Tuskiem?
Od lat, choć nie zawsze mi się to udaje, staram się latem wpaść do Radomia, gdzie odbywa się festiwal Kameralne Lato, a w jego ramach - Ogólnopolski Konkurs Filmów Krótkometrażowych. Z reguły widzimy tam dzieła młodych, często jeszcze studiujących twórców, którzy w krótkiej formie próbują przećwiczyć swe umiejętności i znaleźć własny język, na ogół z bardzo obiecującym skutkiem.
Ostatnia przed wakacjami sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu pokazała n-ty już raz obsesję unijnego establishmentu. Obsesja ta na imię ma „Polska”. W czerwcu – debata, w lipcu – rezolucja o naszym kraju. Rytualne zarzuty o brak praworządności w Polsce, czyli także i upolitycznienie sądownictwa zostały poparte przez tych samych europosłów, którzy nawet słowem się nie zająknęli, gdy niedługo przed pandemią prezydent Emmanuel Macron ogłosił projekt zwiększenia wpływu prezydenta Francji na mianowanie sędziów...
Dariusz Joński z Michałem Szczerbą to najsłynniejsza para detektywów z czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Panowie tropią afery i szukają dowodów na pisowskie machlojki. Jest jednak coś, co odróżnia ich od Sherlocka Holmesa.