Polak – sarmata!
Serial „1670” wyprodukowany przez Netflix to nie tylko satyra na sarmację i jej wady – tylekroć opiewane przez krytyków lewicowych, ale też konserwatywnych, związanych z tzw. Szkołą Krakowską.
Serial „1670” wyprodukowany przez Netflix to nie tylko satyra na sarmację i jej wady – tylekroć opiewane przez krytyków lewicowych, ale też konserwatywnych, związanych z tzw. Szkołą Krakowską.
Podczas gdy Władimir Putin mógł w ostatnich dniach spokojnie obliczać sobie wynik niedzielnych wyborów prezydenckich w Rosji (który i tak był bez większego znaczenia), opłacani przez Kreml hakerzy zintensyfikowali swoje działania przeciwko wielu krajom w Europie.
„Najlepsza polityka przemysłowa to jej brak” – mówił przed laty Tadeusz Syryjczyk, minister przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa rozpoczęła pracę, mimo że niemal wszyscy jej członkowie nie posiadają jeszcze poświadczenia uprawniającego do dostępu do informacji ściśle tajnych.
Różnie można oceniać prezydenturę Billa Clintona.
No i mamy rok przestępczy. To nie jest pomyłka językowa. 365 dni dla wszelkiej maści przekręciarzy, cwaniaczków i manipulatorów dla niepoznaki nazywających się rządem. Ale wiadomo, od XVII wieku Polska nie rządem stoi. Najlepszy dowód: telewizja rządowa nazywa się publiczną, mimo że więcej prawdy znajdziesz w domu publicznym.
Armenia podpisała z Francją umowę wojskową, przewidującą m.in. dostawy nowoczesnej broni. Ponadto zadeklarowała chęć wstąpienia do UE, zawiesiła członkostwo w tzw. rosyjskim NATO, czyli ODKB, i zażądała, by rosyjscy żołnierze stacjonujący w Armenii opuścili kraj.
Jarosław Kaczyński miał zostać wgnieciony w ziemię. Ostatecznie skompromitowany, ośmieszony, bezradny, a koniec PiS zbliżał się wielkimi krokami.
6 marca rozmawiałam w centrum Warszawy z rolnikami powracającymi z manifestacji. Byli wyraźnie spragnieni rozmowy, choćby kilku słów rzuconych w biegu. Niektórzy dziękowali, że „są tacy warszawiacy”.
Po wyborze abp. Tadeusza Wojdy na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski czekałem na komentarz Tomasza Terlikowskiego i przeczytawszy, że „to jest bardzo zły wybór, chyba jeden z najgorszych”, zacząłem skakać z radości.
Zakończona w czwartek po południu, przedostatnia przed wyborami europejskimi, sesja europarlamentu w Strasburgu była jedną z najspokojniejszych w ostatnich latach – tutaj wszyscy myślą już o czerwcowych eurowyborach. Dobrze jednak, że PE zajął się „Potrzebą pilnego zaradzenia problemowi deportacji ukraińskich dzieci do Rosji”. Kwestia Rosji pojawiła się w ramach „tury pytań” do Komisji Europejskiej w sprawie: „Gotowości rządów UE do zwalczania obcych ingerencji, w tym ze strony Rosji”>
Kiedy w styczniu 2021 r. Joe Biden wprowadzał się do Białego Domu, wiele osób zastanawiało się, jaki będzie kolejny ruch Donalda Trumpa. Pozostanie w polityce czy się wycofa? A jeśli pozostanie, to w jakim charakterze?
Trwa Wielki Post, czas przygotowania się do największego święta chrześcijańskiego – święta Zmartwychwstania. Jednym z elementów tego przygotowania może być lektura świeżo wydanej książki Gerharda Lohfinka pt. „A na końcu nic? O zmartwychwstaniu i życiu wiecznym”.
Dzisiaj aktywizm nie jest zmienianiem świata na lepsze, lecz ścieżką kariery, po której można się przebujać i całe życie o coś walczyć.
W ubiegłym tygodniu w Bukareszcie odbywał się dwudniowy kongres Europejskiej Partii Ludowej (tam, gdzie PO i PSL). Jak tylko do stolicy Rumunii przyjechał osławiony Manfred Weber, od razu na pierwszej konferencji prasowej wezwał, aby Rumuni nie głosowali na partię AUR, którą uznał za populistyczną i prawicową. Skąd my to znamy?
Skandal – trudno inaczej skomentować działania wokół Telewizji Biełsat i jej byłej już dyrektor Agnieszki Romaszewskiej-Guzy.
Międzynarodowa Organizacja Mediów Katolickich (SiGNIS) z dumą ogłosiła, że filmem roku zostało dzieło Agnieszki Holland pt. „Zielona granica”. Owa organizacja to naprawdę potężny byt, zrzeszający przedstawicieli z ponad 140 krajów, hołubiona przez aktualne władze Watykanu. Nie jest to zresztą jedyny wyraz uznania, z jakim spotkał się ten film ze strony ludzi Kościoła.
Za czasów Karola Wojtyły żyliśmy w Polsce wizją proroczego, jak się zdawało, wiersza Juliusza Słowackiego o „papieżu Słowianinie”.