Geld mit uns – czyli kasiora przy Niemcach
Wymogi programu SAFE będą po pierwsze blokować kontrakty z USA, a po drugie SAFE wzmocni przemysł zbrojeniowy, ale… niemiecki.
Wymogi programu SAFE będą po pierwsze blokować kontrakty z USA, a po drugie SAFE wzmocni przemysł zbrojeniowy, ale… niemiecki.
Czasem wręcz mocniej na wyobraźnię działa to, gdy za broń chwyta ktoś, kto uważa walkę za błąd, ale wie, że gdy biją się i wykrwawiają nasi, to nie można stać z boku.
Państwo pod rządami Donalda Tuska jest państwem bez sumienia i bez poczucia odpowiedzialności.
Czy my, Polacy, dzieląc się opłatkiem, potrafimy usłyszeć to, co jest prawdziwą treścią przesłania płynącego do nas wraz ze światłem betlejemskiej stajenki?
Głodne, zziębnięte, często chore dzieci, które trafiały do Iranu wraz z armią wyprowadzoną z ZSRS przez gen. Władysława Andersa, poruszały serca wszystkich, którzy je widzieli. Wspominał o tych dzieciach m.in. Józef Czapski w książce „Na nieludzkiej ziemi”. To do niej nawiązuje tytułem dwutomowy album Instytutu Pamięci Narodowej „Z »nieludzkiej ziemi« do krainy maharadżów. Polscy uchodźcy z ZSRS w Indiach 1942–1948”, którego autorami są Anna Płońska i Wojciech Kujawa. Z owej ziemi „nieludzkiej” polskie dzieci trafiały do miejsc, w których traktowano je „po ludzku” w najlepszym tego słowa znaczeniu. Na kilka lat bezpieczną przystań znalazły w gościnnej „krainie maharadżów” – w Indiach.
Są takie chwile, w których trzeba brać odpowiedzialność za czyny i słowa, za brak reakcji, za ucieczkę, za słabość i błędy. Nie poznaje się wcale mężczyzny po tym, „jak kończy” – o czym kiedyś przekonywał Leszek Miller – lecz po tym, czy potrafi wziąć odpowiedzialność. Słowo „odpowiedzialność” nie bywa ostatnio w cenie. Cóż, jeśli „wystarczy obiecać”, wystarczy rzucić słowa na wiatr, a potem nie trzeba tych słów się trzymać, bo któż nas za to rozliczy.
Krzyże od wieków znaczyły miejsca pamięci po poległych bohaterach walki o niepodległość. Były znakami modlitwy i pamięci po zbrodniach dokonywanych przez kolejnych zaborców, okupantów, czy fałszywych „wyzwolicieli”. Trzy krzyże upamiętniające zabitych w grudniu 1970 zamordowanych przez Milicję, Wojsko oraz władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stanęły w równą, dziesiątą rocznicę „wydarzeń grudniowych” (jak zmiękczając wymowę tego, co się stało mówili o morderstwach komuniści). Pomnik był o tyle niezwykły, że został postawiony czynem społecznym. Zbudowano go, byśmy nie zapomnieli.