Pakt dwóch diabłów
Gdy w kalendarzach pojawia się data 23 sierpnia – my w Polsce przypominamy sobie nie tylko kwestię samego podpisania paktu Ribbentrop–Mołotow, lecz także wszystko, co z niego wyniknęło.
Gdy w kalendarzach pojawia się data 23 sierpnia – my w Polsce przypominamy sobie nie tylko kwestię samego podpisania paktu Ribbentrop–Mołotow, lecz także wszystko, co z niego wyniknęło.
Pobieżny rzut oka na prostacko-chamiejącą rzeczywistość nie pozostawia złudzeń. Będziemy żyć w świecie, w którym nikt się nie zainteresuje Mickiewiczem w deszczu...
Sierpień to m.in. rocznica zwycięskiej bitwy pod Komarowem z 1920 roku, gdy nasza kawaleria naprawdę dała popalić Rosjanom.
Niech mecz piłki nożnej będzie meczem, samochód samochodem, a bank bankiem. Bo inaczej zwariujemy.
Niektórzy (m.in. dziennik „Corriere della sera”) w komentarzach dotyczących upadku rządu Mario Draghiego podkreślają zdumiewający fakt – oto w jakiejś mierze w tym samym „okopie politycznym” znaleźli się Matteo Salvini i Giuseppe Conte. Ten drugi, przypomnę, był premierem wyciągniętym z kapelusza przez szefa Legi, gdy jego partia utworzyła koalicję z Ruchem Pięciu Gwiazd. Potem ich drogi się rozeszły i obaj panowie znaleźli się na antypodach włoskiej polityki. A teraz niejako wspólnie dokonali pogrzebania rządu jedności narodowej, który na początku ubiegłego roku powołał Super Mario – tak zwą premiera Draghiego w Italii.
Elementarne – wybudowane na fundamencie sumienia – poczucie wstydu jest człowiekowi potrzebne. Ratuje go przed upodleniem i pohańbieniem.
Mam wrażenie, że zbyt szybko ten czerwiec przeleciał. Nawet nie zdążyłem poświętować miesiąca Pride. A mógłbym. Na szczęście czegokolwiek się nie dotknę jest ostatnio albo tęczowe, albo ma gdzieś implementowane literki LGBT.
Co by było w wersji „polskiej szopy” Anno Domini 2022? Jakie środowiska i postaci zostałyby sportretowane?
Raport o stratach wojennych ma dwa oczywiste wymiary. Ten konkretny, finansowy, związany z reparacjami i olbrzymią sumą, która jest wynikiem oszacowań. Ale także ten drugi – naukowo historyczny. Mający również walor otwierający kategorię moralnych ocen i refleksji.