Nowoczesna zdrada
Tak jak był „mały sabotaż” za okupacji, tak może być „mała zdrada”: wpis na koncie internetowym, uderzenie w to, co najważniejsze dla interesu Polski.
Tak jak był „mały sabotaż” za okupacji, tak może być „mała zdrada”: wpis na koncie internetowym, uderzenie w to, co najważniejsze dla interesu Polski.
Polska jest teraz jednym z kluczowych sojuszników USA, a już za kilka lat staniemy się w NATO jedną z największych sił w Europie.
Z jednej strony piękne Beverly Hills, a z drugiej – przerażające doświadczanie kontaktu z ludźmi, którzy ulegli całkowitej degradacji, są zniszczeni, i niestety agresywni.
Zasadnicza federacyjna myśl Marszałka Piłsudskiego była i jest jedyną słuszną. Jedyną realistyczną.
Tydzień temu pisałem o tym, jak w sieci zaczynają działać samorzutni „agenci Moskwy”. Nie wiedziałem wtedy, że to tylko wstęp. Obecnie media społecznościowe są pełne prorosyjskich treści. Nie można zatem przegapić ważnych momentów w wojnie informacyjnej.
„W zaciszu placyku, gdzie dobra biskupie, / usiadł raz sobie krakowiak na d…”.
Właściwie myślę, że źle się stało, iż z szefowania „Newsweekowi” został wywalony Lis Tomasz, redaktor naczelny. Źle się stało, gdyż tak naprawdę robił dobrą robotę. Każdy, kto bowiem w ostatnich latach – przez jakiś nagły zamęt umysłowy – kupował egzemplarz tego tygodnika w nadziei, iż dostanie jakieś „świeże spojrzenie” ze strony mediów proopozycyjnych, dostawał pałką w łeb za pomocą propagandy. I dzięki temu, być może, przecierał oczy i z większą uwagą przyglądał się temu, co w przekazie medialnym wrzuca ludziom opozycyjny obóz medialno-polityczny.
Wojna to czas mroku i ciemności. Pośród cierpienia, łez i bólu pojawia się jednak światło. Owo światło to blask idący od Chrystusa. Jeśli podamy to światło dalej – Miłość w końcu zwycięży - pisze dla portalu niezalezna.pl Tomasz Łysiak.