Gierkowanie PRL-u
Film, który właśnie wszedł na polskie ekrany, stanowiący hagiograficzno-gloryfikującą, popkulturową wersję „żywota Gierka”, to jedynie objaw choroby, która toczy świadomość Polaków już od trzech dekad.
Film, który właśnie wszedł na polskie ekrany, stanowiący hagiograficzno-gloryfikującą, popkulturową wersję „żywota Gierka”, to jedynie objaw choroby, która toczy świadomość Polaków już od trzech dekad.
7 stycznia 1949 roku zamordowano Jana Rodowicza „Anodę”. Ciało bohatera Szarych Szeregów, żołnierza AK, zostało skrycie przewiezione na cmentarz i pochowane w bezimiennym grobie, tak aby i pamięć o nim zaginęła. Ale nie zaginie, tak jak i pamięć o innych bohaterach zamordowanych przez funkcjonariuszy komunistycznych służb UB i SB. To, że o tę pamięć się dba, jest jedną z największych wartości ostatnich lat w Polsce.
Ze zgrozą przeczytałem informacje o groźbach, które płyną w stronę Ryszarda Czarneckiego. Te trwające od wielu już lat brutalne ataki nie tylko na polityków, ale na ludzi funkcjonujących w ogóle w przestrzeni publicznej – to samonapędzająca się machina. Czy w ogóle kiedyś będziemy w stanie wyjść z tego diabelskiego kręgu?
Na początku było Słowo – życiodajne i przynoszące światło. W trakcie świąt Bożego Narodzenia obdarzajmy się Dobrym Słowem. Słowo potrafi ranić i zabijać, ale potrafi też zabliźniać, łączyć, przynosić ulgę, dawać świadectwo Prawdzie i Miłości. Zarówno w sferze publicznej, jak i przy rodzinnym stole świątecznym.
W tym roku Marsz Niepodległości oglądaliśmy z żoną w telewizji. W pewnej chwili postanowiłem włączyć relację w TVN24. I powiem szczerze, nie mogłem się oderwać. Powiedzieć, że sprawozdanie i komentarze były stronnicze czy zmanipulowane – to nic nie powiedzieć. Bo do kłamstw i propagandy dodać trzeba koszmarne braki w podstawowej wiedzy…