Dossani do kasy
Z końcem grudnia 2016 r. medialny ekspert (nazwijmy go X) przestał być pracownikiem Agencji Wywiadu. Wcześniej jeden z powiązanych z nim podmiotów zdążył otrzymać z funduszu operacyjnego tej służby 250 tys. zł.
Z końcem grudnia 2016 r. medialny ekspert (nazwijmy go X) przestał być pracownikiem Agencji Wywiadu. Wcześniej jeden z powiązanych z nim podmiotów zdążył otrzymać z funduszu operacyjnego tej służby 250 tys. zł.
Coraz więcej słów krytyki spada na Służbę Ochrony Państwa. Miała zastąpić Biuro Ochrony Rządu i skutecznie zadbać o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Tymczasem za zmianą nazwy nie poszły duże reformy. Wielu dawnych funkcjonariuszy BOR o niejasnych powiązaniach nadal znajduje się w grupach ochronnych najważniejszych urzędników. To nie wróży nic dobrego.
Przeprowadzenie zapowiadanej od dawna reformy służb specjalnych wciąż jest odwlekane. To nie przypadek. Jednym z głównych powodów takiej sytuacji są działania niezadowolonych z planowanych zmian byłych funkcjonariuszy służb zarówno tych PRL-owskich, jak i tych powstałych już w III RP. Część z nich za wszelką cenę – poprzez prowokacje, manipulacje i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji – stara się torpedować działania Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora ds. służb specjalnych.
Profesor Sławomir Cenckiewicz już kilka miesięcy temu apelował do historyków i dziennikarzy o korzystanie z odtajnionych materiałów, które przez lata znajdowały się w nieistniejącym już zbiorze zastrzeżonym IPN. Oddźwięk tego apelu był bardzo niewielki. Tymczasem faktycznie materiały te są bardzo interesujące i kryją wiele tajemnic. Niestety można się przekonać, że w przypadku wielu znanych dziś osób nie zachowały się żadne dokumenty.
Odwołani przez ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela byli szefowie stadnin Marek Trela i Jerzy Białobok nie odpuszczają. Tym razem starają się robić zamieszanie i protestować przeciwko przeniesieniu aukcji „Pride of Poland” z Janowa Podlaskiego do Warszawy. W swoją wojenkę włączyli polityków Platformy Obywatelskiej.
Amber Gold to afera ABW kierowanej przez gen. Krzysztofa Bondaryka. To właśnie ta służba chroniła piramidę finansową Marcina P. Potwierdzają to kolejne zeznania złożone przed sejmową komisją śledczą. Funkcjonariusze ABW mieli rozkaz, aby nie zajmować się spółką.
Rafał Trzaskowski powinien się szczegółowo wytłumaczyć z zarzutów stawianych przez jednego ze „złotych chłopców PO”. Michał Dzięba oskarżył na Facebooku kandydata PO na prezydenta Warszawy o branie kokainy i przyjęcie 150 tys. zł na kampanię wyborczą do PE w 2009 r. od lobbysty pracującego dla ukraińskiego oligarchy.
Śledztwo w sprawie gangu, którego członkowie podawali się za współpracowników służb specjalnych, zatacza coraz szersze kręgi. Prokuratura Regionalna w Katowicach i Centralne Biuro Antykorupcyjne są w posiadaniu informacji wskazujących, że dochodziło do przekazywania urzędnikom państwowym i dziennikarzom łapówek w postaci kokainy.
Ostatnio ponownie się przekonałem, że kradzież newsów jest zjawiskiem bardzo częstym. Tym razem przywłaszczenia wcześniej ujawnionych przeze mnie informacji dokonali dziennikarze „Newsweeka” i TVN-u: Wojciech Cieśla i Endy Gęsina-Torres. W materiale wyemitowanym w programie „Superwizjer” nt. handlarza bronią Pierra D. nawet nie zająknęli się, że większość „ujawnionych” przez nich rewelacji opisałem już kilka lat temu. Kulisy wątpliwych interesów D. upubliczniłem jako pierwszy w 2014 r. we „Wprost” i w „Pulsie Biznesu”, a potem w 2016 r. w „Gazecie Polskiej”.
Ekipie gen. Krzysztofa Bondaryka z czasów, gdy kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w oczy zajrzał strach. A to za sprawą kolejnych wątków rozpracowywanych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach oraz agentów tamtejszej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Od dłuższego czasu domagam się ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Bez tego wiele patologii w dalszym ciągu pozostanie nieujawnionych. A przecież społeczeństwo powinno wiedzieć o wątpliwej, jeśli nie przestępczej, działalności ludzi WSI w biznesie III RP.
Zatrzymanie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Pawła T., wiceministra skarbu za rządów PO-PSL, w związku z nieprawidłowościami przy sprzedaży spółce Jana Kulczyka akcji chemicznego giganta Ciech to wierzchołek góry lodowej. Prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach śledztwo w tej sprawie jest wielowątkowe. Można się spodziewać, że wkrótce będą kolejne zatrzymania. Sprzedaż Ciechu nieżyjącemu już dziś miliarderowi od samego początku budziła wiele kontrowersji.
Jeden z ważnych członków kierownictwa ABW za rządów PO-PSL wykazał się nie lada biznesowym sprytem. Wręcz cinkciarskimi zdolnościami. Wszystko zdarzyło się podczas jego służbowej podróży na Białoruś. Po oficjalnych spotkaniach ze swoimi odpowiednikami ów oficer został zaproszony na zakupy do tamtejszego resortowego sklepu.
Warszawa może zadrżeć. Prokuratura prowadząca jedno ze śledztw korupcyjnych wystąpiła o zapisy monitoringu z ostatnich trzech lat w pewnym bardzo popularnym stołecznym hotelu. To w nim spotykają się przedstawiciele biznesu, politycy, dziennikarze i ludzie służb.
Prokuratura powinna wszcząć śledztwo w sprawie działań SKW prowadzonych w latach 2012–2013 wobec gen. Waldemara Skrzypczaka. W ich efekcie ten były dowódca wojsk lądowych stracił stanowisko wiceszefa MON‑u odpowiedzialnego za modernizację armii.
Ostatnie zatrzymania dokonane przez CBA osób podających się za funkcjonariuszy tajnych służb (gang przebierańców) tylko potwierdzają, że jest potrzebna jak najszybsza reforma zarówno Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jak i Agencji Wywiadu.
Marek Trela, były wieloletni szef stadniny w Janowie Podlaskim, wg akt IPN‑u był zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o pseudonimie Marek. Bezpieka chciała zwerbować do współpracy również Jerzego Białoboka, kierującego przez lata stadniną w Michałowie, ale ostatecznie odstąpiła od werbunku.