To poważne zarzuty. Tymczasem Trzaskowski chce przemilczeć sprawę, sugerując niepoczytalność Dzięby. Problem w tym, że znają się doskonale. Rok pracowali w Brukseli w jednym pokoju. Dzięba był też bardzo wpływową osobą w PO, szczególnie w pierwszym rządzie PO-PSL. Należał do bliskich współpracowników Donalda Tuska i zasiadał w gabinecie politycznym ówczesnego ministra skarbu Aleksandra Grada. Wiedzę o kulisach działalności PO ma ogromną. Panie Trzaskowski, chowanie głowy w piasek nie pomoże.