Sukces napędza motywację
Nie ulega wątpliwości, że trwająca już od ponad dwóch tygodni operacja na terenie rosyjskiego obwodu kurskiego to duże osiągnięcie Ukrainy. A jak sukces Kijowa, to równocześnie sromotna porażka Moskwy.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Nie ulega wątpliwości, że trwająca już od ponad dwóch tygodni operacja na terenie rosyjskiego obwodu kurskiego to duże osiągnięcie Ukrainy. A jak sukces Kijowa, to równocześnie sromotna porażka Moskwy.
Stosowanie na szeroką skalę sztucznej inteligencji (AI) pokazuje nam, w jak kosmicznym tempie rozwija się otaczająca nas technologia. Techniki AI są wykorzystywane m.in. przy tworzeniu tzw. deepfake’ów, czyli łączenia obrazu, najczęściej ludzkiej twarzy, z dźwiękiem.
Od dawna monitoruję rosyjskojęzyczną część internetu i przyznam szczerze, że coraz mniej informacji tam zawartych jest mnie w stanie zaskoczyć. Przeczytałem jednak wypowiedź jednego z przedstawicieli rosyjskiej Cerkwi prawosławnej dla agencji RIA Novosti i ponownie muszę stwierdzić, że skala absurdu nie ma górnej granicy.
Białoruski dyktator Alaksander Łukaszenka może wysłać swoje wojska obrony powietrznej i siły specjalne do obwodu kurskiego w Rosji, gdzie od kilku dni ukraińskie jednostki prowadzą szturm – podają niezależne białoruskie kanały w serwisie Telegram. Sytuacja w regionie jest niezwykle dynamiczna i poważna, a Rosja wbrew temu, o czym informowano na początku, nie radzi sobie z uderzeniem.
Walka z rosyjską dezinformacją i tzw. farmami trolli w sieci przypomina odcinanie głów mitologicznej Hydrze, gdzie na miejsce jednej natychmiast wyrastają dwie lub trzy.
Ukraina otrzymała pierwsze myśliwce F-16. Potwierdził to w miniony weekend sam prezydent Wołodymyr Zełenski.
Tzw. ceremonia otwarcia igrzysk w Paryżu, która w większości była polityczno-lewacką hucpą, i zawieszenie redaktora Przemysława Babiarza za mówienie prawdy na antenie, skutecznie zniechęciły mnie do szczegółowego śledzenia olimpijskich zmagań.
Mimo gigantycznych strat poniesionych w sprzęcie i sile żywej rosyjski agresor nadal ma potężne zasoby, dzięki którym może kontynuować zbrodniczą inwazję na Ukrainę. Chodzi m.in. o niemal nieograniczone zdolności mobilizacyjne.
Dron nie osiąga dużej prędkości. Był namierzony i należało go zlikwidować od razu. Tłumaczenia dowództwa są kuriozalne, że była zła pogoda i nie można było go zestrzelić. Wychodzi więc na to, że jak jest pochmurno, to wróg może nas atakować do woli. Wojsko to nie instytucja działająca od godz. 8 do 16 i tylko w pogodne dni, od poniedziałku do piątku. To służba 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Cały czas musi zapewniać bezpieczeństwo. Mamy w końcu Ministerstwo Obrony Narodowej czy obserwacji narodowej? – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl gen. Roman Polko, były dowódca Jednostki Specjalnej GROM.
Generałowie Robert Głąb, Ryszard Parafianowicz, Roman Kopka i Grzegorz Skorupski zostali przeniesieni do dyspozycji oraz skierowani do wykonywania zadań w jednostkach organizacyjnych Sił Zbrojnych. Wcześniej czystki dotknęły generałów Jarosława Gromadzińskiego i Artura Jakubczyka. Ostatni z wymienionych opublikował oświadczenie, w którym nie zgadza się z działaniami podjętymi przez obecny resort obrony. "W moim odczuciu stawiane mi zarzuty są mocno niepoważne i godzące w moje dobre imię. Nie wiem, dlaczego próbuje się wokół mojej osoby rozwijać jakiś wątek skandalu i tym samym niszczyć mnie jako żołnierza i człowieka" – wskazał generał. Sprawę komentuje dla naszego portalu Bartosz Kownacki, były wiceszef MON.