Samarytanin w białym fartuchu
Dziś, 8 czerwca, mija 50. rocznica śmierci prof. Antoniego Kępińskiego, jednej z legend Krakowa XX w. Był uwielbianym lekarzem i psychoterapeutą; nazwano go samarytaninem naszych czasów.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Dziś, 8 czerwca, mija 50. rocznica śmierci prof. Antoniego Kępińskiego, jednej z legend Krakowa XX w. Był uwielbianym lekarzem i psychoterapeutą; nazwano go samarytaninem naszych czasów.
Pytamy często, jak to jest możliwe, że miliony ludzi dają się tak łatwo ogłupiać. Tak było w czasach narodowego socjalizmu i w komunizmie. A przecież obecnie nie jest inaczej. Erich Fromm uważa, że ludzie jako istoty obdarzone rozumem i wyobraźnią potrzebują spójnego systemu porządkującego rzeczywistość i nadającego jej sens.
W obliczu szokujących zbrodni Putina nie ustaje pytanie o jego osobowość. Najwygodniejszym, ale najmniej prawdopodobnym kluczem do niej jest hipoteza, że jest on po prostu szaleńcem. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że jego psychika została zdeformowana w dzieciństwie. Prawidłowością bowiem (która zna wyjątki) jest to, że krzywdzony mści się za swoją krzywdę.
Tęsknota za doskonałym sposobem istnienia, za absolutnym szczęściem, za rajem, za niebem jest bardzo głęboko zakorzeniona w ludzkim sercu. Świadczą o tym poszukiwania raju na ziemi. Reinhold Niebuhr zauważa: „Życie ludzkie zanurzone jest w nieskończoności.
Nieustannie pytamy o źródła i korzenie zła, zbrodni, okrucieństwa, których się dokonuje na Ukrainie. Czy jest za nie odpowiedzialny tylko tyran Putin, czy również naród rosyjski?
Panuje dość powszechna opinia, że rosyjska agresja na Ukrainę i to, co się dzieje wokół niej, zmieni radykalnie sytuację geopolityczną. Coraz częstsze są też głosy, że Polska staje przed wyjątkową szansą historyczną. Istnieją jednak trzy rodzaje przeszkód, które utrudnią jej wykorzystanie. Jest to nieprzychylna nam Unia Europejska. Są to zdrajcy, sabotażyści i dywersanci w kraju i za granicą.
Jednym z niepokojów, a nawet udręk człowieka poszukującego Boga, ale niekiedy też osoby wierzącej, jest poczucie, że Boga nie można doświadczyć, że jest daleki i nieznany. Nie zgadza się z tym wybitny myśliciel katolicki Romano Guardini (1885–1968), autor m.in. „Koniec czasów nowożytnych. Świat i osoba. Wolność, łaska, los”, „Bóg daleki, Bóg bliski” oraz słynnej książki o Jezusie „Bóg”, przekonując nas, że można go doświadczyć na wielu drogach.
Nasza ojczyzna objawiła w XX w. kilka pięknych twarzy, m.in.: bohaterską w wojnie 1920 r., heroiczną w czasie Powstania Warszawskiego, dumną po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża i w czasie jego pielgrzymek do ojczyzny oraz twarz solidarności w latach 1981–1982.
Tym, co nas odróżnia od zwierząt, jest m.in. stawianie sobie pytań egzystencjalnych – o to, kim jesteśmy, o dobro i zło, o prawdę i kłamstwo, o sens życia i cierpienia, o miłość i szczęście, o śmierć i nadzieję. Wielkość, głębia i piękno Wielkanocy, tego najważniejszego święta chrześcijańskiego, polega również na tym, że obdarowuje nas odpowiedziami na te doniosłe pytania.
„Czujemy – zauważa filozof Ludwig Wittgenstein – że gdyby nawet rozwiązano wszelkie możliwe zagadnienia naukowe, to nasze problemy życiowe nie zostałyby jeszcze nawet tknięte”. A ojciec Józef M. Bocheński dopowiada: „Zagadnienia egzystencjalne należą do najważniejszych, jakie człowiek może sobie postawić, jeśli nie są najważniejsze w ogóle”.
Dotknięty cierpieniem człowiek (rodzina, naród) pyta: czy moje cierpienie ma sens? Dlaczego jednak o to pyta? Austriacki psychiatra Viktor E. Frankl, twórca tzw. logoterapii, odpowiada: „Istnienie ludzkie jest istnieniem ku sensowi”. Sytuację człowieka cierpiącego i sens cierpienia dobrze wyraża metafora mroku i światła.
Cyprian Kamil Norwid pisze: „Cała tajemnica postępu ludzkości zależy na tym, aby coraz więcej stanowczo, przez wcielenie dobra i rozjaśnianie prawd, broń największa, jedyna, ostateczna, to jest męczeństwo, uniepotrzebniało się na ziemi”. To samo można powiedzieć o cierpieniu.
Wcale nie jest łatwo odnosić się mądrze do drugiego człowieka czy do innego narodu, który znalazł się w szponach cierpienia. Symbolem niewłaściwego traktowania cierpiącego są „przyjaciele Hioba”. Wobec cierpiącego można zachować obojętność, udawać empatię i zainteresowanie jego biedą oraz uciekać od odpowiedzialności za niego.
Nie ma bardziej odpowiedniego okresu roku liturgicznego niż Wielki Post na medytację o jednym z elementarnych, fundamentalnych i doniosłych doświadczeń egzystencjalnych – o cierpieniu. A czy nie sprzyja temu również okrutna wojna na Ukrainie? Etyk Peter McCormick stwierdza: „Nie istnieją problemy filozoficzne. Jest za to jedyna rzecz domagająca się poważnego namysłu: wszechobecność cierpienia”.
Jednym ze źródeł wiarygodności chrześcijaństwa jest antropologia adekwatna – przeciwstawianie się redukowaniu egzystencji człowieka do elementów pozytywnych i obrona pełnej prawdy o nim.
Przez przypadek natrafiłem na rozmowę z wybitnym polskim filozofem, logikiem i sowietologiem o. Józefem M. Bocheńskim (1902–1995), rektorem Uniwersytetu we Fryburgu, autorem m.in. „Stu zabobonów” czy „Katastrofy pacyfizmu”, przeprowadzoną niedługo przed jego śmiercią, w której stawia diagnozę cywilizacji zachodniej. Mówi: „Nasza cywilizacja żyje, ale jest bardzo ciężko, śmiertelnie chora”. Jaki jest przebieg tej choroby?
Walentynki, święto zakochanych, przynoszą wiele pięknych wyznań i gestów, m.in. mężczyźni wręczają kobietom kwiaty. Dzień ten może również stać się okazją do refleksji nad jednym ze stróżów prawdziwej miłości erotycznej i w ogóle człowieczeństwa – nad wstydem.
Raz po raz stawiamy sobie pytanie, dlaczego stan umysłów dużej części polskiej inteligencji jest taki fatalny: brak samodzielnego myślenia, łatwość przyjmowania bzdurnych poglądów, podatność na manipulację, ignorowanie faktów itp. Odpowiedź na to pytanie daje m.in. przemilczana trzytomowa publikacja Radosława Kuliniaka, Mariusza Pandury i Łukasza Ratajczaka „Filozofia po ciemnej stronie mocy.
W najbliższą niedzielę wiele osób będzie pytało o istotę moralności, dobrego czynu itp. Nie definiując dobra moralnego, podzielę się jedynie kilkoma odkryciami etycznymi z czasów studenckich.
Są naszymi skarbami. Jednym ze źródeł sensu życia, poczucia, że jesteśmy potrzebni. Dzięki nim istniejemy na tym świecie radośniej. Łagodzą nam starzenie się. Ich obecność rozjaśnia nam rzeczywistość, mobilizuje, budzi wolę działania.