Przeciw dehumanizacji człowieka
Gabriel Marcel polemizuje z błędnymi antropologiami: przede wszystkim z animalizującą człowieka i ślepą na jego oryginalność, ale również z kartezjańską, uznającą go za zlepek ciała i duszy.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Gabriel Marcel polemizuje z błędnymi antropologiami: przede wszystkim z animalizującą człowieka i ślepą na jego oryginalność, ale również z kartezjańską, uznającą go za zlepek ciała i duszy.
Życie w cywilizacji technicznej, medialnej i hedonistycznej powoduje zanikanie wrażliwości na to, co Mircea Eliade nazywa sacrum, Paul Tillich – głębią bytu, a Gabriel Marcel – tajemnicą. Z kolei Martin Heidegger mówi o wygaśnięciu boskości, Martin Buber zaś o zaćmieniu Boga. Stoimy zatem przed wyborem: czy zastąpić wiarę religijną absurdalnymi ideologiami, magią itp., czy poszukiwać mądrości i dróg odsłaniających głębię bytu, sacrum, tajemnicę i Boga?
Nasze życie w sztucznym świecie techniki i w sferze wirtualno-medialnej coraz bardziej przypomina sytuację kajdaniarzy w platońskiej jaskini: obraz rzeczy i ludzi bierzemy za same rzeczy i realne osoby, pozorne dobro za dobro prawdziwe, namiastki miłości za czystą miłość, pseudoszczęście za szczęście autentyczne itp. W jaki sposób wydostać się z jaskini, z istnienia zdegradowanego, i żyć mądrze? Odpowiadając na to pytanie, Gabriel Marcel idzie drogą Sokratesa („Poznaj samego siebie”) i św. Augustyna („Wejrzyj w samego siebie, we wnętrzu człowieka mieszka prawda”).
Francuski filozof Gabriel Marcel (1889–1973) dowodzi, m.in. w książce „Mądrość i poczucie sacrum”, że nasze życie możemy przeżywać na dwa sposoby. Pierwszy w coraz większym stopniu określa technika. Myśliciel ten nie wzywa do powrotu do cywilizacji przedtechnicznej i nie kwestionuje wartości, jakie niesie ze sobą technika. A jednak w 1961 r. wypowiedział gorzkie słowa: „Otaczający świat staje się coraz bardziej cynicznie nieludzki”.
Od kilku stuleci, w szczególności od oświecenia, toczy się w Europie spór o jej duchowy kształt i o najbardziej właściwą drogę realizacji człowieczeństwa – życia sensownego, dobrego i szczęśliwego. Spór toczy się między dwoma projektami: chrześcijańskim i oświeceniowym, laickim.
W dyskusjach na temat przerywania ciąży zwolennicy tego aktu zarzucają obrońcom życia ludzkiego od poczęcia, że swój pogląd opierają tylko na wierze katolickiej. Jednak uznanie, że zaistnienie nowego człowieka dokonuje się w momencie poczęcia, jest faktycznie oparte na dwóch argumentach naukowo-przyrodniczo-medycznych. Już bowiem w tym momencie zaczyna się istnienie nowego bytu, który zawiera w sobie w stanie potencjalnym wszystkie psychofizyczne cechy dorosłego człowieka.
Budowanie wspólnoty na podstawach kolektywistycznych okazało się katastrofą. Czy wobec tego należy się oprzeć na indywidualizmie, egalitaryzmie i selfizmie – „systemie rozjątrzającym miłość własną” (Gabriel Marcel) – i bałwochwalstwie „ja”? Czy anarchia na ulicach naszych miast nie jest konsekwencją praktyczną tej filozofii?
W czasie ubiegłorocznych demonstracji, na których wylewały się agresja, nienawiść, wulgarność, nie dawało mi spokoju pytanie, jaki procent ich uczestników wspiera WOŚP. Wydaje się, że całkiem duży.
Istnieją dwa rodzaje ateizmu. Jeden głosi: „Jeśli Boga nie ma, wszystko wolno”. Drugi: „Jeśli Boga nie ma, tym większa nasza odpowiedzialność”. Oba – ateizm dogmatyczny, bezbożny i nihilistyczny oraz ateizm poszukujący, humanistyczny – są obecne w polskiej tradycji.
Żyjemy w czasach, które szczycą się racjonalnym myśleniem. A jednak to dziś ludzie tak łatwo ulegają przesądom, powielają stereotypy i kłamstwa. Tak jest z przekonaniem o ciemnym i zacofanym średniowieczu.
Wigilia jest dla wszystkich: dla dzieci, dorosłych i seniorów, dla szczęśliwych i przeżywających osamotnienie, egzystencjalną pustkę i cierpienie, dla wierzących i niewierzących, dla dobrych i złych… W tamtą cichą i świętą noc narodziła się – co wydaje się czymś nieprawdopodobnym – wśród nas, w jednym z nas, w Betlejem, Miłość. A zasiana przez Narodzonego miłość jest przekazywana już przez ponad dwa tysiące lat z pokolenia na pokolenie.
Adwent jest również okazją do wyzwalania się z przesądów dotyczących najważniejszych pojęć. Czy wykrzykujący na ulicach słowo „wolność” rozumieją jego prawdziwy sens? Prawdą jest, że wolność jest brakiem przymusu. Nie jest jednak całkowitą niezależnością od różnych uwarunkowań i nie polega na zrywaniu wszelkich więzi i ignorowaniu odpowiedzialności.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w czasach komunistycznych katolicy byli traktowani jako gorsza kategoria osób. Komunizm bowiem zwalczał religię i ludzi wierzących. Jest też zrozumiałe, chociaż nieusprawiedliwione, podobne odnoszenie się do katolików środowisk lewicowych i liberalnych.
Epidemia, która nas dotknęła, jest jakimś złem. Złem jest również protestowanie w czasie jej trwania, ponieważ przyczynia się do wzrostu zachorowań i zgonów. Istnieją dwa radykalnie odmienne
Być człowiekiem to znaczy również tęsknić. Tęsknimy za dobrem, które kiedyś utraciliśmy, lub za dobrem oczekiwanym. Głodni tęsknią za nasyceniem, chorzy za wyzdro-wieniem, przeżywający pustkę za odzyskaniem smaku życia, jego sensu…
Rok kościelny kończy piękna uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Leszek Kołakowski pisze w „Jezusie ośmieszonym”: „Prawdziwe korzenie naszej cywilizacji to narracja ewangeliczna i osoba Jezusa”.
W trudnym czasie pandemii polscy katolicy czują się jeszcze bardziej zagubieni i sfrustrowani niż pozostała część społeczeństwa, ponieważ są uczestnikami lub obserwatorami kilku procesów, które się dzieją w polskim Kościele i wokół niego.
Piotr Wierzbicki kończy rozważania swojej mądrej i pięknej książki „Powrót do Mickiewicza” ostrzeżeniem przed grożącym niebezpieczeństwem utraty niepodległości naszej ojczyzny. Obecna sytuacja i zbliżające się Narodowe Święto Niepodległości to dobra okazja do pochylenia się z uwagą nad jego niepokojem.
Wyglądamy podobnie. Jeździmy tymi samymi autobusami. Robimy zakupy w tych samych sklepach. A jednak stan naszych umysłów jest całkowicie odmienny. Jedni z nas opierają postrzeganie świata na faktach, a myślenie na prawach logiki, mają szacunek dla miejsc świętych oraz symboli religijnych i narodowych, są mniej lub bardziej odpowiedzialni za siebie i innych, utożsamiają się ze wspólnotą narodową, chcą wolności słowa itd.
Ostatnie protesty, w których dominuje młodzież, zaszokowały nas barbaryzmem i zdziczeniem jej części. Stawiamy sobie pytanie, kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy, co się stało z młodymi Polakami w ciągu dwóch ostatnich dekad.