Działać, nie gadać
W mojej ulubionej książce z dzieciństwa „Bajarka opowiada” jest historia, która odpowiada na pytanie „Dlaczego małpy nie budują domów? ”.
W mojej ulubionej książce z dzieciństwa „Bajarka opowiada” jest historia, która odpowiada na pytanie „Dlaczego małpy nie budują domów? ”.
Gdyby chcieć realizować postulaty Agrounii Michała Kołodziejczaka, Polska powinna przywrócić cła na granicach, zakazać importu żywności i jeszcze w jakiś magiczny sposób przekonać partnerów zagranicznych, żeby oni kupowali od nas drogo i zawsze. Nawet Kołodziejczak musi wiedzieć, że tak sformułowane postulaty nie mają racji bytu. O co więc chodzi?
Kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński powiedział, że Prawo i Sprawiedliwość powinno stać się dla Polaków partią marzeń. Nie wiem, jaki jest odbiór PiS przez jego wyborców, ale wiem, że opozycja zmienia się w partię marzeń lidera Zjednoczonej Prawicy. Oto w jednym szeregu stanęli obok siebie Kazimierz Marcinkiewicz i Włodzimierz Cimoszewicz, Radosław Sikorski i Ewa Kopacz, Jerzy Buzek i Leszek Miller.
W 2013 roku przeżywaliśmy już dyskusję o psychuszkach. Wtedy przestrzegaliśmy na łamach „Gazety Polskiej”, że odwrócenie logiki karania i prewencyjna izolacja doprowadzą do tego, że będę kolejne kroki w ograniczaniu wolności w Polsce. Dziś partia rządząca w konsensusie z opozycją, na kanwie wstrząsającego zabójstwa Pawła Adamowicza, zastanawiają się, jak doprowadzić do tego, aby niebezpieczni ludzie zamknięci w więzieniu już nigdy z niego nie wychodzili.
Rude lisy to bystre i sprytne zwierzęta. Są wszystkożerne. Często żywią się padliną, potrafią też skutecznie polować na żywe ofiary. To niesamowite widowisko, które można podziwiać szczególnie zimą. Najpierw rudzielec namierza ofiarę za pomocą węchu i słuchu, zastygając tym samym w kompletnym bezruchu. Następnie gdy wyczuje mysz pod śniegiem będącą w jego zasięgu, cierpliwie przygotowuje się do ataku.
Polskie społeczeństwo ma, chyba jak żadne inne, skłonność do przesady. Każda dyskusja jest wyolbrzymiona i przejaskrawiona. Może nie byłoby w tym nic denerwującego, jeśli prowadziłaby ona do konstruktywnego konsensusu, ale niestety tak nie jest. Niemal zawsze efektem jest wylanie dziecka z kąpielą w ramach późniejszego zarządzania kryzysowego. A w przestrzeni publicznej żyjemy od kryzysu do kryzysu.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zginął z rąk szaleńca. Żal człowieka, ale jeszcze bardziej mi smutno, gdy patrzę na ludzi, których pozostawił. Gdy myślę o rodzinie polityka, rodzi się we mnie poczucie niesprawiedliwości. Smutno mi, gdy patrzę na tłumy gdańszczan płaczących po swoim prezydencie, którego lubili i wspierali pomimo jego wad.
„Kornik w Polsce dobry, nie należy drzew wycinać, / tak się martwię jak ta nasza zatroskana Kinia. / U sąsiada kornik zły, tam wycinka to jest racja, / Oj tam, oj tam, wszyscy głośno: Konstytucja! Demokracja!” – za każdym razem nucę sobie tę piosenkę Evtisa, gdy słyszę lament antyrządowych ekologów i wspierających ich naukowców.
Nie będzie zakazu hodowli zwierząt futerkowych. W dość prosty sposób biznesmeni związani z PO przebrali się w skórę Polaka katolika, czyniąc ze swojej branży przedmurze chrześcijaństwa. Oczywiście dyskusja została przez prawicę tak zagmatwana i tak zideologizowana, że już w zasadzie nie wiadomo, o co chodzi.
Po pielęgniarkach i policjantach kolejna ciemiężona grupa społeczna postanowiła udawać protest i wyłudzać zwolnienia lekarskie. Nauczyciele z ZNP ogłosili, że teraz oni zadbają o swoje zdrowie.
Po niemal dwóch latach od awantury o Puszczę Białowieską nadal trwają postępowania sądowe w sprawie tzw. blokad harwesterów. Ekolodzy często chwalą się tym, że sądy przyznają im racje, ale nie wspominają o tym, że sędziowie uznali niektórych z nich za niepoczytalnych z uwagi na schorzenia psychiczne.
„Barbarzyństwo Ministerstwa Środowiska sięga zenitu” – tak skomentowała na swoim profilu na Facebooku informację Oko.press o zgodzie na odstrzał 40 żubrów posłanka Gabriela Lenartowicz, minister środowiska w gabinecie cieni PO. Posłanka zapomniała, że odstrzał chorych i słabych żubrów to konieczność, a sama Platforma w 2014 r. zgodziła się na odstrzał 70 sztuk, chociaż żubrów wtedy było o 500 mniej niż obecnie.