Przyjaciół i kretynów poznaje się w biedzie
Okoliczności w czasie wojny, jak każda sytuacja skrajna, mają to do siebie, że wszystko staje się zerojedynkowe. Dotychczasowe problemy się urealniają, a ludzie i państwa skupiają się na tym, by przetrwać.
Okoliczności w czasie wojny, jak każda sytuacja skrajna, mają to do siebie, że wszystko staje się zerojedynkowe. Dotychczasowe problemy się urealniają, a ludzie i państwa skupiają się na tym, by przetrwać.
Niespełna miesiąc temu Tomasz Raczek napisał słynną recenzję polskiego kandydata do Oscara, czyli filmu „Sukienka” Tadeusza Łysiaka. „Nie zasługujemy na to, żeby świat pomyślał, że Polacy są tacy jak w tym filmie. Bo jesteśmy jednym z najmniej empatycznych narodów świata” – zawyrokował krytyk filmowy w swojej analizie.
Władimir Putin zrobił to, z czego słynie Rosja od zarania. Wlazł z butami do innego państwa, narzucając mu siłą własną wizję historii i spojrzenie na rzeczywistość. Obłudnie walczy o prawa jakichś domniemanych mniejszości. Wszyscy Polacy wiedzą, jaki jest finał tej historii. Pogrążony w chaosie wschód Europy stanie się z pewnością jednym z najbiedniejszych rejonów świata. Na tym polega sowieckie wyzwolenie.
10 lutego obchodziliśmy kolejną rocznicę rozpoczęcia masowych wywózek obywateli polskich na Syberię. 330 tysięcy osób zostało wysłanych na Wschód, by przeżyć katorgę zorganizowaną przez sowiecki terror. Przez lata Polska nie umiała właściwie upamiętnić ofiar wywózek. To się jednak zmieniło.
Znowu z mediów dowiedziałem się, że Donald Tusk wpadł w furię. Wszystko dlatego, że senatorowie opozycji pod wodzą Tomasza Grodzkiego ochoczo wyruszyli w podróż do Miami. Uczestniczyli tam w forum polonijnym i wydarzeniach ważnych dla naszych rodaków za oceanem.
Portal oko.press umieścił kuriozalny materiał filmowy z udziałem byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza. Europoseł Koalicji Obywatelskiej utyskuje w nim na to, że na granicy polsko-białoruskiej budowana jest zapora, która ma utrudnić życie białoruskim służbom.
Główny Urząd Statystyczny podał wstępne wyniki spisu powszechnego z ubiegłego roku. Populacja ludności Rzeczypospolitej Polskiej liczy 38 179,8 tys. osób i jest mniejsza o 0,9 proc. w porównaniu z wynikami spisu z 2011 roku.
Wczoraj na całym świecie obchodzony był ponoć Dzień bez Oleju Palmowego. Tymczasem dzień powinien mieć zupełnie inną nazwę. Sugerowałbym Święto Głupoty Aktywisty. Tak się bowiem składa, że zapotrzebowanie na olej palmowy nakręcili sami ekolodzy, którzy w biopaliwach widzieli zbawienie planety.
W ostatnich miesiącach notorycznie oburzamy się na urzędników UE, którzy chcą wprowadzić pakiet „Fit for 55”. Oczywiście słusznie protestujemy, bo zbiór ustaw przygotowany przez jednego z największych wrogów Polski z żyjących polityków, Fransa Timmermansa, jest obliczony na zwijanie naszego kraju pod względem gospodarczym.
Rolnik to ma trudne życie. Wstaje wcześnie rano, aby być w Warszawie na wywiadzie w Tok FM. Później w programie Onet Rano musi się gnieść w jednym aucie z Tomaszem Sekielskim. W tzw. międzyczasie udziela wywiadu w Radiu Łódź. Kiedy już prawie nie ma siły gadać, musi się jeszcze zmobilizować, aby błyszczeć w „Szkle kontaktowym” w TVN24. Co ja bredzę?
Pandemia koronawirusa obnażyła słabość współczesnego świata. Europa, która ma ambicje wygrania z globalnymi zmianami klimatycznymi, nie była w stanie zapewnić swoim obywatelom wystarczającej liczby respiratorów. Polska na tym tle nie była lepsza.
Lufthansa oskarżyła Komisję Europejską o to, że jej działania szkodzą klimatowi. Zdaniem niemieckiego przewoźnika dla zachowania prawa do startów i lądowań jej samoloty muszą wykonać do końca marca nawet 18 tys. lotów na pusto.
Mark Twain mawiał, że „kłamstwo obiegnie Ziemię, zanim prawda zdąży włożyć buty”. Niestety doświadczamy tego w naszym medialnym grajdole na co dzień.
Nic bardziej nie przekonało mnie do tego, że Polski Ład jest korzystny dla większości obywateli niż hejt, który wywołał Roman Giertych. Polityk, który chwilowo został rzucony na odcinek prawny, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że program będzie miał znaczenie polityczne.
Nawet w najmniejszym stopniu nie zaskoczyło mnie weto pana prezydenta Andrzeja Dudy. Od początku zakładałem, że TVN pokrzyczy, rytualnie podzwoni kajdanami, a później i tak wszystko spali na panewce. Tak to już w naszym kraju jest, że nie spada w nim włos z głowy tym, którzy mają pieniądze.
Kwestia energii stała się w ostatnich tygodniach paląca. Dominują oczywiście komentarze mówiące o złej Unii, która narzuciła system ETS. Tymczasem każdy dostrzegał już kilkanaście lat temu konieczność budowy elektrowni atomowej.
13 marca ruszymy do naszych przyjaciół na Węgrzech. To już 10. nasza wizyta. – Mimo że teoretycznie każdy z wyjazdów wygląda podobnie, to jednak każdy niesie nowe wyzwania i daje nowe wrażenia. Zawsze towarzyszy mu świetna atmosfera. To doskonały moment do integracji i rozmów o Polsce – mówi nam Winicjusz Sokół, który od lat jeździ na Węgry. Są jeszcze wolne miejsca, zapraszamy chętnych.