Lasy po europejsku
Unia Europejska zaprezentowała swoją strategię na rzecz ochrony bioróżnorodności. Poza propagandowymi hasłami sprowadzającymi się do zasadzenia 3 mld drzew znalazło się tam mnóstwo zmian, które stricte dotykają polskiego interesu.
Unia Europejska zaprezentowała swoją strategię na rzecz ochrony bioróżnorodności. Poza propagandowymi hasłami sprowadzającymi się do zasadzenia 3 mld drzew znalazło się tam mnóstwo zmian, które stricte dotykają polskiego interesu.
Donald Tusk od lat ma na pieńku z leśnikami. Nie dlatego, żeby mu leżało na sercu dobro polskiej przyrody. To, to nie. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, gdy był premierem, nie pamiętał nawet nazwiska ministra środowiska.
Politycy Konfederacji od lat mają proste rozwiązania na wszystkie skomplikowane problemy, jakie trapią ludzkość. Często przedstawiają siebie jako polityków, którzy gdyby cokolwiek od nich zależało, to działaliby sprawnie i przede wszystkim radykalnie.
Komentatorzy prześcigają się w pomysłach, jak przymusić Polaków do szczepienia. Mówi się o strefach wolnych od osób niezaszczepionych czy przymusowym lockdownie podczas czekającej nas czwartej fali. Nie wydaje się to dobrą drogą.
Siedem lat to szmat czasu. Tak długo ma się nieszczęście, jeśli zbije się lustro. Ponoć siedem lat to okres, w którym w organizmie ludzkim zmienia się każda komórka. Okazuje się jednak, że w polityce to tylko mgnienie oka.
Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak wywołał furię lewicy, pojawiając się w Sejmie w koszulce ze znaną z billboardów w całej Polsce charakterystyczną grafiką przedstawiającą dziecko w matczynym łonie wpisanym w kształt serca. Posłowie opozycji odebrali to jako prowokację i zaczęli krytykować.
Tym razem naprawdę ma wrócić. Chce podźwignąć PO i wywołać ferment na scenie politycznej. Ma to być powrót dekady czy nawet trzydziestolecia. Szczerze mówiąc, nie sądzę, by powrót Donalda Tuska zakończył się dużym sukcesem. Choć to zdolny i doświadczony polityk, czasy świetności ma za sobą. Trochę to pachnie światem filmowym, który również z braku pomysłów gra na sentymentach. Któż bowiem nie chce zobaczyć Sylwestra Stallone (lat 74) w roli Rambo czy Harrisona Forda (78 l.) w roli Indiany Jonesa.
Jeszcze dobrze nie umilkły głosy o tym, że klimat się wcale nie ociepla, bo w maju i kwietniu było zimo, a już po kilku ciepłych dniach ruszyli do boju zwolennicy globalnego końca świata.
Wydawało się, że polityka Leszka Balcerowicza po katastrofie z lat 90. splajtowała raz na zawsze. Polacy pamiętają ową dekadę, gdy lawinowo rosły inflacja, a wraz z nią bezrobocie. Brutalna transformacja skutkowała wyjazdem milionów Polaków na zachód Europy i grabieżą majątku narodowego. Nic to jednak nie nauczyło uczniów Leszka Balcerowicza, którzy nadal marzą o tym, by prywatyzować wszystko, co tylko dostanie się w ich łapy.
Ulica Ondraszka w Warszawie jest raczej zapomniana przez Boga i ludzi. W zasadzie nic przy niej nie ma, gdyby nie liczyć dość popularnego boiska i rozpadającego się od 20 lat stadionu Skry. Jest tam jednak dużo miejsca do zaparkowania samochodu, z czego czasem korzystam.
Politycy opozycji już zacierali ręce, patrząc na konflikt, jaki zrodził się pomiędzy Polską a Czechami w sprawie kopalni Turów. Część z nich oczami wyobraźni widziała wyłączony Polakom prąd i lądujących na bruku górników. To musiałoby przecież uderzyć w PiS.
Od 2015 roku polska opozycja popełniła zdecydowanie więcej błędów niż obóz rządzący. Jednym i podstawowym było utrzymywanie nieboszczki Platformy Obywatelskiej jako najsilniejszej partii w obozie antypisu.
Nikt w Polsce nie zrobił więcej dla obrzydzenia Polakom instytucji UE niż euroentuzjaści. Od sześciu lat sukcesywnie pokazuje się społeczeństwu, że wspólnota europejska nie jest w niczym lepsza niż nasze lokalne polityczne bagienko, czego egzemplifikacją była obrona kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej.
W polskiej tradycji dość często jedzenie stawało się symbolem. Chyba najbardziej popularnym jest czarna polewka – kawalerowi, któremu była podawana, chciano dać sygnał, że nie jest mile widziany jako przyszły zięć.
W sobotę grupa 12 działaczy Komitetu Obrony Demokracji z województwa lubuskiego przerwała wystąpienie marszałek Elżbiety Witek w Otyniu. Posłowie PiS coraz częściej opowiadają o szykanach i mowie nienawiści, która przybrała na sile po powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki. – Ewidentnie lider Platformy Obywatelskiej znów stawia na podgrzewanie złych emocji. Nakręca spiralę agresji i nienawiści – mówi nam Marek Ast, poseł PiS.