Jak Owsiak „łączy” Polaków
Jerzy Owsiak kolejny raz uderzył w krytyczną wobec niego telewizję
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Jerzy Owsiak kolejny raz uderzył w krytyczną wobec niego telewizję
Od dawna Jerzy Owsiak dba o to, żeby sprzyjające mu media roztaczały nad nim parasol ochronny. Przez długi czas ta taktyka była skuteczna. W debacie publicznej w naszym kraju krytykować można niemal każdego, polityków konserwatywnych, wyborców PiS, katolików.
Zbigniew Komosa i wszyscy ci, którzy mu kibicują, medialnie w pewnym sensie wygrali. Komosa, niesłusznie nazywany aktywistą, jest przecież prowokatorem, osiągnął być może najważniejszy cel swoich żałosnych spektakli pod pomnikiem smoleńskim.
Choć przyzwyczailiśmy się już do niemądrych eksperymentów resortu edukacji, choćby likwidacji zadań domowych, najnowszy pomysł jest nie tylko głupi, ale też niesamowicie szkodliwy. Coraz bardziej realna staje się wizja obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach w duchu lewicowo-liberalnym.
Jeden z kanałów tematycznych Radia Kraków – OFF – jako pierwszy w Polsce postanowił zastąpić prawdziwych dziennikarzy sztuczną inteligencją. Zabieg zapowiadany przez pomysłodawcę i naczelnego Marcina Pulita jako czasowy eksperyment medialno-badawczy wzbudził ogromne medialne poruszenie.
Gdyby wierzyć internetowym „ekspertom”, można uznać życie nauczyciela za idealne i bez trosk. 18-godzinny tydzień pracy, długie wakacje, liczne przywileje. Nic, tylko iść do szkoły i rozkoszować się pracą lekką, łatwą i przyjemną. Prawda jest zgoła inna.
Donald Tusk może zaklinać rzeczywistość, odwracać kota ogonem opowieściami o złej opozycji, fakty są jednak dla niego miażdżące. Szef rządu oblał pierwszy i jak dotąd najpoważniejszy egzamin z zarządzania powodzią już na etapie reakcji na zagrożenie.
Od dłuższego czasu grupka wulgarnych aktywistów utrudnia bliskim i posłom chęć upamiętnienia ofiar tragedii w Smoleńsku, do tego szkalując pamięć o prezydencie Lechu Kaczyńskim kłamliwymi transparentami na wieńcach, jakoby odpowiadał on za śmierć pasażerów samolotu.
Rodzina, obok Kościoła katolickiego, jest najbardziej obrzydzaną, znienawidzoną i atakowaną wspólnotą przez środowiska lewicowe i liberalne oraz związane z nimi ideologie – np. genderyzm i LGBT. W ich przekonaniu zniszczenie tych wspólnot jest niezbędnym warunkiem uszczęśliwienia człowieka.
Kiedy wydaje się, że obecna władza doszła do granicy w naginaniu prawa, okazuje się, że można ideę praworządności ośmieszyć jeszcze bardziej. Ostatni przykład to wytyczne minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która tylnymi drzwiami próbuje wprowadzać zmiany dotyczące ochrony życia.
Im bardziej chcemy zbliżać się do standardów debaty obowiązującej w Europie, tym trudniej zrozumieć, czym tak naprawdę jest mowa nienawiści. Jest natomiast oczywiste, że w istocie ma niewiele wspólnego z nienawiścią, chyba że chodzi o nienawiść wobec osób podejrzanych o ten językowy dziwoląg.
Do opiłowywania katolików po Sławomirze Nitrasie i Barbarze Nowackiej dołączył Roman Giertych, który na platformie X określa się mianem katolika. Mecenas zabiera się za porządki w wybranych mediach, chce odebrać koncesję stacji radiowej o. Tadeusza Rydzyka.
Igrzyska olimpijskie w Paryżu, pomimo kilku pięknych momentów, zostaną zapamiętane jako impreza straconych szans, w której Biało-Czerwoni zaprezentowali się mizernie. Dopiero 42. miejsce w klasyfikacji medalowej to wynik wstydliwy. Kibice liczyli na więcej. Płomień olimpijski nie przestał się jeszcze palić, gdy rozpoczęła się ogólnonarodowa dyskusja o przyczynach mizernego występu Polaków. Jak to zwykle bywa przy porażkach, rozpoczęło się też pilne poszukiwanie winnych z polityczną sieczką w tle.
Tylko 10 medali – w tym tylko jeden złoty – i 42. miejsce w klasyfikacji medalowej to dorobek Biało-Czerwonych na paryskich igrzyskach. Przed nami znalazły się takie „potęgi” sportowe, jak Gruzja, Azerbejdżan, Uzbekistan, Indonezja czy Filipiny.
Od falstartu rozpoczęły się igrzyska w Paryżu i nie chodzi wcale o występy Polaków, ale całą otoczkę związaną z imprezą, która powinna być świętem sportu.
Igrzyska olimpijskie jeszcze na dobre się nie zaczęły, a władze nowej TVP postanowiły pokazać, jak wygląda w istocie „naprawianie mediów publicznych”. Ograniczanie wolności słowa i cenzura to metody zastosowane wobec legendarnego polskiego komentatora.