wojna hybrydowa
Elektroniczna mgła coraz gęstsza. Polska w epicentrum zakłóceń sygnału GPS
W ostatnich miesiącach znacząco wzrósł poziom zakłóceń sygnału GPS, głównie w rejonie Morza Bałtyckiego, północno-wschodniej Polski i wzdłuż wschodniej flanki NATO. Problem dotyka nie tylko zwykłych cywilów, których nawigacje w samochodach tracą łączność, a drony odlatują w nieznanym kierunku. To także gigantyczne ryzyko dla żeglugi morskiej i powietrznej, a także dla infrastruktury krytycznej. Co więcej, w sąsiednim obwodzie królewieckim Rosja buduje system radarowy, który swoim zasięgiem obejmie połowę Europy. – Rosjanie z typową dla siebie bezwzględnością rozszerzają elementy wojny hybrydowej na infrastrukturę cywilną. Kreml nie liczy się ze zdrowiem ludzi, przez co ma przewagę w tym mini-wyścigu zbrojeń. Dlatego NATO musi nauczyć się bezpośrednio neutralizować te zagrożenia – ostrzega płk Marek Utracki, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).
Totalny chaos w ekipie rządzącej po prowokacjach Moskwy i Mińska. Co ukrywa rząd?
Mimo licznych naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty wysyłane z terytorium Białorusi rząd Donalda Tuska bagatelizuje sprawę i ukrywa przed obywatelami informacje o skali zagrożenia. Pytana o te zdarzenia policja odsyła do MSWiA, resort do Straży Granicznej, po czym sam odpowiada na część pytań. Z kolei Straż Graniczna kieruje do Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, które to ostatecznie zasłania się tajemnicą, mimo że część informacji była wcześniej podawana w oficjalnych komunikatach służb. Eksperci nie mają wątpliwości, że takie działanie jest dezinformowaniem społeczeństwa i próbą przykrycia niekompetencji władzy. – To nie jest normalna sytuacja i nie można jej bagatelizować – podkreśla z kolei Mariusz Błaszczak, były szef MON.
Były szef SKW dla Niezależna.pl: To robota profesjonalistów. Cel był jeden – wiele ofiar i potężny rozgłos
Wybuch na torach nie został przeprowadzony przez przysłowiowe płotki. Musiało wiązać się to z wcześniejszym rozpoznaniem terenu, podłożeniem ładunku, a następnie kontrolowaną eksplozją i wycofaniem się grupy dywersyjnej. Nie ma wątpliwości, że są one obecne w Polsce. W takich okolicznościach rosyjski trop to oczywistość – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl płk Marek Utracki, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).