Prezydent Mołdawii wzięła udział w debacie: „Destrukcyjna niejednoznaczność: odstraszanie i przeciwdziałanie wojnie hybrydowej”.
"Element poznawczy"
Maia Sandu oświadczyła podczas panelu dyskusyjnego:
W Mołdawii doświadczyliśmy prawdopodobnie wszystkich elementów wojny hybrydowej. Najważniejszy z nich to ten poznawczy, bo trudno go dostrzec, a może wywierać znaczący wpływ. W przypadku Mołdawii rosyjska narracja jest następująca: jesteście małym krajem, macie słabe państwo, wasze instytucje nie są w stanie was chronić. Rosjanie próbują nas opisać jako skorumpowanych przywódców i mówią, że wybór po stronie UE jest zły. I dodają: Unia nie jest dla was, bo ma inne wartości i nie szanuje waszych tradycyjnych wartości.
– mówiła.
I mówią również: jeśli nie będziecie głosować na ludzi, którzy popierają Rosję, to z Mołdawią stanie się to, co dzieje się z Ukrainą
– stwierdziła.
Dodała, że Rosja wykorzystała także to, że wojna na Ukrainie ma negatywny wpływ na sytuację gospodarczą Mołdawii. - Kiedy standardy życia nie poprawiają się, Rosji łatwiej to wykorzystać - oceniła prezydent.
Miliard ataków
Następnie podała przykład obrazujący skalę cyberataków w jej kraju mówiąc:
- W dniu wyborów doszło prawie do miliarda ataków na stronę Centralnej Komisji Wyborczej. Chodziło o to, by ją zablokować i zdyskredytować wybory.
– poinformowała.
Maia Sandu mówiła też o licznych w jej kraju przypadkach manipulowania informacjami. Wyjaśniła, że tylko jedna tzw. farma trolli wyprodukowała tysiące wideo, które miały 35 mln wyświetleń w kraju, którego ludność to 2,5 mln osób.
10 prorosyjskich ugrupowań
Prezydent zwróciła uwagę na zjawisko finansowania przez Rosję prorosyjskich partii politycznych. Dodała, że od 2023 roku Rosja założyła tam 10 nowych ugrupowań. Wskazała też na przypadki korumpowania wyborców, zaznaczając, że tropienie takich przypadków jest trudne, także dlatego że Rosja coraz częściej posługuje się kryptowalutami.
- dodała Maia Sandu.
Uczestniczący w debacie przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO admirał Giuseppe Cavo Dragone powiedział, że Rosja wydaje 2 mld dolarów rocznie na tzw. wojnę poznawczą, czyli manipulowanie informacjami. Zaznaczył, że Sojusz mógłby zacząć dyskutować o działaniach prewencyjnych w sytuacjach, gdy chodzi o ratowanie życia ludzi i kiedy pojawiają się informacje wskazujące na możliwy atak.