Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Totalny chaos w ekipie rządzącej po prowokacjach Moskwy i Mińska. Co ukrywa rząd?

Mimo licznych naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty wysyłane z terytorium Białorusi rząd Donalda Tuska bagatelizuje sprawę i ukrywa przed obywatelami informacje o skali zagrożenia. Pytana o te zdarzenia policja odsyła do MSWiA, resort do Straży Granicznej, po czym sam odpowiada na część pytań. Z kolei Straż Graniczna kieruje do Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, które to ostatecznie zasłania się tajemnicą, mimo że część informacji była wcześniej podawana w oficjalnych komunikatach służb. Eksperci nie mają wątpliwości, że takie działanie jest dezinformowaniem społeczeństwa i próbą przykrycia niekompetencji władzy. – To nie jest normalna sytuacja i nie można jej bagatelizować – podkreśla z kolei Mariusz Błaszczak, były szef MON.

Polska od lat pozostaje celem skoordynowanych działań hybrydowych ze strony Rosji i Białorusi, które wykorzystują różnorodne narzędzia w celu destabilizacji sytuacji na naszej wschodniej granicy oraz sprawdzania odporności państwa polskiego. W ostatnich miesiącach szczególnie chętnie wykorzystywane do tego były drony i balony meteorologiczne, które wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną RP. Do pierwszego zmasowanego ataku doszło tuż przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy to blisko 60 obiektów wleciało do Polski z terytorium Białorusi. Podobna sytuacja miała miejsce w nocy z 16 na 17 stycznia 2026 r. Wówczas, jak podał portal Niezależna.pl, po polskiej stronie znalazło się tym razem około 50 balonów meteorologicznych. Po raz pierwszy też jeden z nich spadł w centrum dużego miasta – w Białymstoku. Oczywiście zdarzają się również mniej liczne wtargnięcia – kilku lub kilkunastu obiektów.

Chaos informacyjny

Mimo narastającej skali zjawiska i niepokojów, jakie ono wywołuje w społeczeństwie, koalicja 13 grudnia wraz z usłużnymi mediami bagatelizują sprawę, przekonując, iż mamy do czynienia z procederem przemytu papierosów drogą powietrzną. Rządzący nie zorganizowali również żadnej konferencji, na której premier lub ministrowie odpowiedzialni za bezpieczeństwo przedstawiliby informację na temat ostatnich prowokacji Moskwy i Mińska.

W związku z tym „Codzienna” zwróciła się do różnych instytucji państwa, aby ustalić, ile dokładnie naruszeń naszej przestrzeni powietrznej zarejestrowano w poszczególnych okresach. W dniu 18 stycznia 2026 r. kontaktowaliśmy się m.in. z Komendą Główną Policji, aby dopytać o obiekty, które wleciały do Polski w nocy z 16 na 17 stycznia. Wówczas – mimo iż była niedziela – taka informacja została nam udzielona i opublikowaliśmy ją na łamach „GPC”. Dzień później ponownie zwróciliśmy się do policji, aby dopytać, ile balonów zostało odnalezionych. – Sytuacja uległa zmianie, ponieważ w przypadku tych działań są zaangażowane konkretne służby podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, tak że należałoby już pytać w MSWiA – usłyszeliśmy 19 stycznia od policji. Przesłaliśmy zatem pytania do MSWiA. Jeszcze tego samego dnia resort odpisał, iż „w tej kwestii prosimy o kontakt z zespołem prasowym Straży Granicznej”. Niecałą dobę później to jednak MSWiA odpowiedziało poprzez e-mail na część naszych pytań, ale nie zawarto  tam informacji na temat liczby odnalezionych obiektów, o co wyraźnie prosiliśmy.

Zasłanianie się tajemnicą

22 stycznia zwróciliśmy się z oficjalnym zapytaniem do Straży Granicznej, aby tym razem dowiedzieć się, ile balonów wleciało z terytorium Białorusi do Polski nie tylko w ostatni weekend, ale przez całe półrocze, a konkretnie od 1 czerwca 2025 do 22 stycznia 2026.

„W tej sprawie proszę o kontakt z Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych” – brzmi fragment krótkiej odpowiedzi otrzymanej od p.o. zastępcy rzecznika prasowego komendanta głównego Straży Granicznej.

Zgodnie ze wskazówką skierowaliśmy zatem pytania do Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ).

„W odpowiedzi na zapytanie dotyczące obiektów typu balon (lub identyfikowanych jako balonowe), które wleciały na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z kierunku Białorusi w okresie od 1 czerwca 2025 r. do 22 stycznia 2026 r., uprzejmie informuję, że Siły Zbrojne RP na bieżąco monitorują i analizują wszelkie zdarzenia mogące stanowić naruszenie bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej państwa. Ze względu na charakter prowadzonych działań oraz obowiązujące przepisy o ochronie informacji niejawnych, jak również konieczność zapewnienia bezpieczeństwa operacyjnego, nie jest możliwe przekazanie szczegółowych danych dotyczących liczby takich incydentów” – czytamy w mejlu otrzymanym z DORSZ.

Dalej zaznaczono również, że zdarzenia wpisują się „w szerszy kontekst działań o charakterze hybrydowym prowadzonych przez stronę białoruską, których celem jest m.in. testowanie zdolności reagowania systemu obrony powietrznej RP, próby rozpoznania procedur, a także destabilizowanie sytuacji bezpieczeństwa w regionie”.

W tym momencie warto jednak przytoczyć komunikaty SG cały czas dostępne na ich stronach internetowych, w których – wbrew temu, co przekazał nam DORSZ – znajdują są dane dotyczące liczby zdarzeń, w których wykorzystywano balony. „Od początku roku Podlaski Oddział Straży Granicznej odnotował 135 zdarzeń związanych z przemytem papierosów przy użyciu balonów meteorologicznych” – brzmi fragment komunikatu SG z 29 grudnia 2025 r.

Ocena ekspertów

O komentarz do takiej reakcji państwa poprosiliśmy ekspertów ds. bezpieczeństwa.

– Odnoszę wrażenie, że w tej sytuacji dochodzi do jakiegoś zastraszania. Ewidentnie widać, że jest wywierana odgórnie presja. Ponadto, to jest totalny chaos instytucjonalny i brak jakiejkolwiek zdolności do komunikacji krytycznej. Państwo powinno mieć wypracowane tego typu procedury, natomiast ja nie widzę tu żadnego działania systemowego. To jest totalny burdel – mówi nam prof. Piotr Grochmalski. – Jednocześnie trzeba pamiętać, że to jest metoda dezinformowania. Jak mają się czuć obywatele w tym stanie skrajnego niedoinformowania? Mamy do czynienia z całkowitym lekceważeniem opinii publicznej. System komunikacji krytycznej nie istnieje i Moskwa to obserwuje. Tego typu zachowania organów państwa wywołują fale dezinformacyjne wykorzystywane przez Rosję – dodaje prof. Grochmalski.

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane