sabotaż
Tu doszło do rosyjskiego sabotażu. Poseł PiS zdumiony tym, co zobaczył na miejscu. WIDEO
Na miejscu rosyjskiego sabotażu w pobliżu przystanku kolejowego PKP Mika nie było już dziś polskich służb. Był za to... samochód na białoruskich rejestracjach i osoby, które twierdziły, że są zagranicznymi dziennikarzami. Pytały o... Putina. "Nie można tak tego zostawić" - pisze poseł Sebastian Łukaszewicz, który widział całą sytuację osobiście.
Sprawca sabotażu na kolei bez problemu wjechał i wyjechał z Polski przez... przejście otwarte przez Tuska
Dywersanci, którzy dokonali sabotażu na kolei w Polsce, dostali się do naszego kraju z terenu Białorusi przez przejście, które obecne władze zamknęły po ataku dronów, a później - mimo ostrzeżeń - ponownie otworzyły. Ale to nie koniec - jeden ze sprawców był karany za prorosyjską dywersję, a i tak bez problemu dostał się do Polski z kraju współpracującego z reżimem Putina.