"Obcinacze palców" to jedna z najbardziej brutalnych zbrojnych grup przestępczych, która ma na swoim koncie m.in. uprowadzenia dla okupu oraz zabójstwa. Tak potocznie nazywano tzw. grupę mokotowską, która siała postrach przed kilkunastoma laty.
W latach 2000-2006 grupa dokonała kilkunastu porwań. Aby zmusić rodziny ofiar do zapłacenia okupów, członkowie grupy przesyłali najbliższym odcięte palce porwanych. Ofiary były torturowane, przetrzymywane w strasznych warunkach, część była zastraszana nawet po zapłaceniu okupu.
Niestety, do dzisiaj los niektórych osób pozostaje nieznany.
12 września 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił wyrok. Kary łączne, jakie wymierzono oskarżonym, to: Wojciech S. - dożywocie; Krzysztof P. - dożywocie; Tomasz R. - dożywocie; Marcin N. - 25 lat; Artur N. - 15 lat; Sebastian L. - 15 lat; Grzegorz K. - 15 lat; Tomasz R. - 15 lat; Krzysztof M. - 12 lat; Leszek Z. - 7 lat i 6 miesięcy; Wiesław B. - 7 lat; Jarosław R. - 3 lata i 6 miesięcy; Marcin S. - 4 lata.
Proces prowadziła sędzia Magdalena Wójcik, w składzie był jeszcze sędzia Dariusz Łubowski, a także trójka ławników.
Artykuł o gangu obcinaczy palców można było przeczytać w tygodniku "Gazeta Polska" w październiku 2024 roku. Niezwykle brutalna szajka bandytów, porywająca ludzi dla okupu w pierwszej dekadzie XXI wieku, wciąż czekała wtedy na prawomocne osądzenie. Po wyroku pierwszej instancji, kłopoty zaczęły się w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie.
Do składu orzekającego wylosowano m.in. sędziego delegowanego z sądu okręgowego, ale kilka miesięcy temu zrezygnował on z delegacji. I na początku sierpnia został przez kolegium SA zwolniony z orzekania w tej sprawie.
– pisała "Gazeta Polska".
Kilka razy razy losowano sędziów. Proces odwoławczy nawet nie ruszył
Do sprawy wrócił lokalny portal eOstroleka.pl - z okolic Ostrołęki pochodziła bowiem jedna z ofiar "obcinaczy", studentka Ewelina B., córka bogatego biznesmena z branży mięsnej. Okazuje się, że sprawa apelacyjna nie tylko nie ruszyła, ale już kilka razy zmieniany był skład orzekający. "Od blisko 2,5 roku wyłączani są kolejni sędziowie wylosowani do tej sprawy, nie odbyła się żadna rozprawa" - czytamy.
Do Sądu Apelacyjnego w Warszawie sprawa trafiła w sierpniu 2023 roku. Najpierw wylosowano wspomnianego s. Bojarczuka.
Później trafiła do referatu sędzi Ewy Leszczyńskiej-Furtak, ale na jej wniosek została wyłączona z jej rozpoznawania. Kolejnym referentem była sędzia Marzanna Piekarska-Drążek. I znowu problem - ponieważ wcześniej orzekała w innym postępowaniu, w którym występowali ci sami oskarżeni, także i ją wyłączono. Kolejny referent, sędzia Rafał Kaniok, został wyłączony z takiego samego powodu.
Aktualnie sprawa jest w referacie sędziego Macieja Gruszczyńskiego, delegowanego do Sądu Apelacyjnego z Sądu Okręgowego w Warszawie. Z medialnych informacji wynika, że sąd nie przeprowadzał w tej sprawie postępowania dowodowego, a podtrzymał stosowanie tymczasowego aresztu wobec oskarżonych.
Prorocze słowa rozmówców "Gazety Polskiej"
W artykule "Gazety Polskiej z 2024 roku znalazła się przykra konkluzja, która w zaistniałych okolicznościach jest jeszcze bardziej uderzająca.
Kiedy więc ruszy apelacyjny proces gangsterów, którzy porywali i mordowali ofiary? Tego w tej chwili nie wie nikt. – W normalnie funkcjonującym sądzie zapewne byłoby to kilka miesięcy, ale w obecnej sytuacji nie będę zaskoczony terminem za rok, a może i później – usłyszeliśmy. Miały być „wolne sądy”, a stały się powolne…
– przestrzegała "GP".