Problemy z posiedzeniem w sprawie zażalenia na podtrzymanie wytyku prok. Tryfon - Wilkoszewskiej zaczęły się już wcześniej. W kuluarach od dawna było słychać, że organom dyscyplinarnym bardzo nie na rękę jest szerokie informowanie o sprawie i że będą dążyć do tego, by to, co stanie się na sali rozpraw, miało jak najmniej świadków. Następstwo zdarzeń potwierdziło prawdziwość tej informacji.
Zależności i powiązania
Udało nam się usłyszeć, że kolegium orzecznicze, które miało zająć się rozpatrzeniem zażalenia prok. Tryfon - Wilkoszewskiej, zostało wskazane ręcznie. Przewodniczący Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym, czyli prok. Wojciech Kapuściński, teoretycznie powinien wyznaczyć trzyosobowy skład do rozpoznania sprawy zgodnie z kolejnością alfabetyczną nazwisk z listy członków Sądu Dyscyplinarnego. Jak usłyszeliśmy, prok. Kapuściński znalazł jednak powód, by "przeskoczyć" kilka liter alfabetu i do rozpoznania zażalenia prok. Tryfon - Wilkoszewskiej wskazał prokuratorów Annę Olech-Maciąg, Anatola Pawluczuka oraz Sebastiana Piekarskiego, których nastawienie wobec obwinionej wydało się być raczej nieprzychylne - o czym dalej.
Zabarwienia politycznego sprawie dodaje fakt, że zarówno prok. Wojciech Kapuściński, jak i prok. Aleksandra Sroczyńska są członkami Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex Super Omnia" - tego samego, którego były szef prok. Krzysztof Parchimowicz ostatnio stwierdził, że "prawniczenie" jest ważne w sferze edukacji", zaś faktycznie "decyduje jednak moc i determinacja władzy, która pochodzi z wyboru politycznego". Członkiem tego dość jawnie zadeklarowanego politycznie stowarzyszenia jest także prok. Joanna Szczęśniak - Prokurator Rejonowa dla Pragi Północ i przełożona prok. Tryfon - Wilkoszewskiej. To ona napisała w karcie wewnętrznego nadzoru prok. Tryfon - Wilkoszewskiej, że nie nadała biegu zawiadomieniu Józefa Wódki o możliwości popełnienia przestępstwa - choć poświadczenie podjęcia czynności znajdowały się cały czas w systemie.
Opisane zależności nie umknęły uwadze obrońców obwinionej prok. Tryfon - Wilkoszewskiej.
W ocenie stowarzyszenia Ad Vocem, którego pani prokurator jest członkiem, jej problemy nie wynikają z uchybień, które jej wytknięto, bo takie uchybienia można by wytknąć wielu prokuratorom w czynnej służbie. Jej problemy dotyczą bezkompromisowej postawy, którą reprezentuje po 12 stycznia 2024 roku
– skomentował dla nas prok. Marek Gołębiewski, przedstawiciel Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem, którego nie udało się składowi orzekającemu wyprosić z sali pomimo podjętej próby (o czym więcej w dalszej części tekstu).
Środowisko prawnicze nie odpuszcza w sprawie prok. Tryfon - Wilkoszewskiej
Wiele kontrowersji wzbudziły również obiekcje co do dopuszczenia do udziału w rozprawie przedstawicieli stowarzyszeń prawniczych, czyli prok. Marka Gołębiewskiego, reprezentującego Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem oraz sędziego Jarosława Teklińskiego z organizacji Prawnicy dla Polski. Dwóch ostatnich uczestników postępowania zawnioskowało o dopuszczenie do procesu w charakterze przedstawicieli strony społecznej i amici curiae - czyli "przyjaciół sądu".
Sprawa prok. Tryfon - Wilkoszewskiej budzi w środowisku prokuratorów duże emocje. Przypomnijmy: wytknięto jej uchybienia, które nigdy nie miały miejsca, i obwiniono na podstawie skargi, która dotyczyła działań innego prokuratora oraz zupełnie innego postępowania. Na tej podstawie Ad Vocem i Prawnicy dla Polski chcieli przyglądać się sprawie.
Dobro wymiaru sprawiedliwości nie ma nic wspólnego z instytucją amicusa
– skontrował s. Tekliński wytknąwszy przy okazji, że nie rozumie zarzutu, jakoby jako "przyjaciel sądu" miał wywierać presję na skład orzekający, a nie służyć mu swoją wiedzą i pomocą.
Po krótkiej przerwie kolegium orzecznicze zdecydowało o wyproszeniu z sali naszej reporterki, publiczności (czyli prok. Pawła Wilkoszewskiego, prywatnie męża obwinionej oraz zastępcy PG Tomasza Janeczka) oraz organizacji społecznych.
Sąd Dyscyplinarny uzasadnił, że postępowania służbowe nie są otwarte dla publiczności, a ponadto tu mamy do czynienia z posiedzeniem, a nie z rozprawą. Posiedzenia są zaś niejawne.
Decyzja ta ponownie spowodowała konsternację u zebranych. Ostatecznie jednak s. Tekliński oraz prok. Gołębiewski pozostali na sali rozpraw. Po decyzji orzeczników obwiniona zawnioskowała o uczynienie ich swoimi pełnomocnikami.
Ostatecznie postępowanie zakończyło się odroczeniem w celu rozpatrzeniu wniosków obrony.
Wnioski dotyczyły nieprawidłowości w wyborze sędziów Sądu Dyscyplinarnego oraz nieprawidłowości w wyborze składu, który dzisiaj orzekał. Te wnioski będą przekazane innemu składowi, natomiast posiedzenie w dzisiejszej sprawie zostało odroczone na termin z urzędu
– powiedział po posiedzeniu prok. Marek Gołębiewski.
Kwestia lojalności Dariuszowi Barskiemu
Niezgoda na wytyk to niejedyny problem służbowy prok. Tryfon - Wilkoszewskiej. Szykany wobec niej zaczęły się, kiedy - pozostawszy lojalna legalnemu Prokuratorowi Krajowemu i nie uznając prok. Dariusza Korneluka jako zwierzchnika - obwiniona doczekała się odsunięcia od obowiązków służbowych.
Smaczku sprawie dodaje fakt, że - jak sama zauważa prok. Tryfon - Wilkoszewska - zawieszenie wręczono jej dokładnie tego samego dnia, kiedy Trybunał Konstytucyjny niejako przyznał jej rację i uznał, że Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Barski, a nie Dariusz Korneluk. Obwiniona wspomina, że skomentowała to jako "początek czystek".