Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sprawa prok. Tryfon - Wilkoszewskiej: bez świadków, bez mediów, bez stowarzyszeń. Co chce ukryć sąd?

To był swoisty "pokaz siły" organów dyscyplinarnych. Rozpatrzenie zażalenia od wyroku Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym na fikcyjne uchybienia prok. Tryfon - Wilkoszewskiej już na wejściu wzbudziło silne emocje i spory. Finalnie sprawa została bezterminowo odroczona. Choć ostatecznie portal niezalezna.pl został wyproszony z sali rozpraw, udało nam się zebrać w kuluarach szereg informacji oraz komentarzy, a także być świadkami kilku sytuacji, które dają obraz tego, co dzieje się w prokuraturze pod rządami Koalicji Obywatelskiej.

Problemy z posiedzeniem w sprawie zażalenia na podtrzymanie wytyku prok. Tryfon - Wilkoszewskiej zaczęły się już wcześniej. W kuluarach od dawna było słychać, że organom dyscyplinarnym bardzo nie na rękę jest szerokie informowanie o sprawie i że będą dążyć do tego, by to, co stanie się na sali rozpraw, miało jak najmniej świadków. Następstwo zdarzeń potwierdziło prawdziwość tej informacji.

Zależności i powiązania

Udało nam się usłyszeć, że kolegium orzecznicze, które miało zająć się rozpatrzeniem zażalenia prok. Tryfon - Wilkoszewskiej, zostało wskazane ręcznie. Przewodniczący Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym, czyli prok. Wojciech Kapuściński, teoretycznie powinien wyznaczyć trzyosobowy skład do rozpoznania sprawy zgodnie z kolejnością alfabetyczną nazwisk z listy członków Sądu Dyscyplinarnego. Jak usłyszeliśmy, prok. Kapuściński znalazł jednak powód, by "przeskoczyć" kilka liter alfabetu i do rozpoznania zażalenia prok. Tryfon - Wilkoszewskiej wskazał prokuratorów Annę Olech-Maciąg, Anatola Pawluczuka oraz Sebastiana Piekarskiego, których nastawienie wobec obwinionej wydało się być raczej nieprzychylne - o czym dalej.

Nadto w sprawie zachodzi interesująca zależność, zakrawająca na konflikt interesów. Prok. Kapuściński, choć jest przewodniczącym Sądu Dyscyplinarnego, pracuje na co dzień jako podwładny Prokurator Okręgowej dla Warszawy - Pragi, Aleksandry Sroczyńskiej. Tymczasem to ona jest autorką wytyku i decyzji o tym, że skarga złożona imiennie na prok. Roberta Szeskiego w istocie dotyczy prok. Iwony Tryfon - Wilkoszewskiej, pomimo wyraźnego protestu autora skargi, Józefa Wódki. Sam Wódka czynnościami podejmowanymi w swojej sprawie przez prok. Tryfon - Wilkoszewską był wręcz zachwycony, czemu dał wyraz w licznych pismach, domagając się przywrócenia swojej sprawy do referatu obwinionej.

Zabarwienia politycznego sprawie dodaje fakt, że zarówno prok. Wojciech Kapuściński, jak i prok. Aleksandra Sroczyńska są członkami Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex Super Omnia" - tego samego, którego były szef prok. Krzysztof Parchimowicz ostatnio stwierdził, że "prawniczenie" jest ważne w sferze edukacji", zaś faktycznie "decyduje jednak moc i determinacja władzy, która pochodzi z wyboru politycznego". Członkiem tego dość jawnie zadeklarowanego politycznie stowarzyszenia jest także prok. Joanna Szczęśniak - Prokurator Rejonowa dla Pragi Północ i przełożona prok. Tryfon - Wilkoszewskiej. To ona napisała w karcie wewnętrznego nadzoru prok. Tryfon - Wilkoszewskiej, że nie nadała biegu zawiadomieniu Józefa Wódki o możliwości popełnienia przestępstwa - choć poświadczenie podjęcia czynności znajdowały się cały czas w systemie.

Opisane zależności nie umknęły uwadze obrońców obwinionej prok. Tryfon - Wilkoszewskiej.

W ocenie stowarzyszenia Ad Vocem, którego pani prokurator jest członkiem, jej problemy nie wynikają z uchybień, które jej wytknięto, bo takie uchybienia można by wytknąć wielu prokuratorom w czynnej służbie. Jej problemy dotyczą bezkompromisowej postawy, którą reprezentuje po 12 stycznia 2024 roku

– skomentował dla nas prok. Marek Gołębiewski, przedstawiciel Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem, którego nie udało się składowi orzekającemu wyprosić z sali pomimo podjętej próby (o czym więcej w dalszej części tekstu).

Środowisko prawnicze nie odpuszcza w sprawie prok. Tryfon - Wilkoszewskiej

Wiele kontrowersji wzbudziły również obiekcje co do dopuszczenia do udziału w rozprawie przedstawicieli stowarzyszeń prawniczych, czyli prok. Marka Gołębiewskiego, reprezentującego Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem oraz sędziego Jarosława Teklińskiego z organizacji Prawnicy dla Polski. Dwóch ostatnich uczestników postępowania zawnioskowało o dopuszczenie do procesu w charakterze przedstawicieli strony społecznej i amici curiae - czyli "przyjaciół sądu".

Sprawa prok. Tryfon - Wilkoszewskiej budzi w środowisku prokuratorów duże emocje. Przypomnijmy: wytknięto jej uchybienia, które nigdy nie miały miejsca, i obwiniono na podstawie skargi, która dotyczyła działań innego prokuratora oraz zupełnie innego postępowania. Na tej podstawie Ad Vocem i Prawnicy dla Polski chcieli przyglądać się sprawie. 

Przeciwko ich obecności zaprotestowała jednak Rzecznik Dyscyplinarna. Prok. Słama uznała, że to jeden ze sposobów wywierania presji na Sąd Dyscyplinarny, a "dla dobra wymiaru sprawiedliwości" nie powinny zostać dopuszczone do udziału w sprawie. Nadmieńmy przy tym, że RD nie miała jednak nic przeciwko, by media relacjonowały przebieg postępowania.
Dobro wymiaru sprawiedliwości nie ma nic wspólnego z instytucją amicusa

– skontrował s. Tekliński wytknąwszy przy okazji, że nie rozumie zarzutu, jakoby jako "przyjaciel sądu" miał wywierać presję na skład orzekający, a nie służyć mu swoją wiedzą i pomocą.

Po krótkiej przerwie kolegium orzecznicze zdecydowało o wyproszeniu z sali naszej reporterki, publiczności (czyli prok. Pawła Wilkoszewskiego, prywatnie męża obwinionej oraz zastępcy PG Tomasza Janeczka) oraz organizacji społecznych. 

Sąd Dyscyplinarny uzasadnił, że postępowania służbowe nie są otwarte dla publiczności, a ponadto tu mamy do czynienia z posiedzeniem, a nie z rozprawą. Posiedzenia są zaś niejawne.

Decyzja ta ponownie spowodowała konsternację u zebranych. Ostatecznie jednak s. Tekliński oraz prok. Gołębiewski pozostali na sali rozpraw. Po decyzji orzeczników obwiniona zawnioskowała o uczynienie ich swoimi pełnomocnikami.

Ostatecznie postępowanie zakończyło się odroczeniem w celu rozpatrzeniu wniosków obrony.

Wnioski dotyczyły nieprawidłowości w wyborze sędziów Sądu Dyscyplinarnego oraz nieprawidłowości w wyborze składu, który dzisiaj orzekał. Te wnioski będą przekazane innemu składowi, natomiast posiedzenie w dzisiejszej sprawie zostało odroczone na termin z urzędu

– powiedział po posiedzeniu prok. Marek Gołębiewski.

Kwestia lojalności Dariuszowi Barskiemu

Niezgoda na wytyk to niejedyny problem służbowy prok. Tryfon - Wilkoszewskiej. Szykany wobec niej zaczęły się, kiedy - pozostawszy lojalna legalnemu Prokuratorowi Krajowemu i nie uznając prok. Dariusza Korneluka jako zwierzchnika - obwiniona doczekała się odsunięcia od obowiązków służbowych.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że - jak sama zauważa prok. Tryfon - Wilkoszewska - zawieszenie wręczono jej dokładnie tego samego dnia, kiedy Trybunał Konstytucyjny niejako przyznał jej rację i uznał, że Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Barski, a nie Dariusz Korneluk. Obwiniona wspomina, że skomentowała to jako "początek czystek".

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej