Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy sędzia Agnieszka Połyniak powiedziała, że sąd nie uwzględnił zażaleń złożonych przez trzech obrońców Borysa B. i utrzymał dwumiesięczny areszt dla podejrzanego.
– Z podstawy stosowania aresztu został jedynie wyeliminowany zapis o obawie matactwa – powiedziała sędzia.
W czwartek przed świdnickim sądem odbyła się pikieta osób wyrażających poparcie dla Borysa B. Podnosili oni, że działał on w obronie koniecznej, a obywatele „mają prawo do obrony swojego zdrowia i życia”.
– Państwo nie powinno ograniczać tego prawa czy też kwalifikować obrony koniecznej jako zarzutu zabójstwa – mówił dziennikarzom Artur Chabło, jeden z organizatorów manifestacji. Podkreślił, że pierwszym krokiem powinno być zwolnienie B. z aresztu.
– Powinien odpowiadać przed sądem z wolnej stopy – powiedział.
Obrończyni Borysa B., adwokat Małgorzata Dziewońska podkreśliła, że 10 kwietnia B. miał prawo się bronić. – Miał prawo odpierać bezpośredni, bezprawny atak na swoje życie i zdrowie. Naszym zdaniem działał w obronie koniecznej – mówiła mecenas po zakończeniu posiedzenia w świdnickim sądzie.
Sąd Rejonowy w Kłodzku 13 kwietnia zdecydował o aresztowaniu 26-latka na dwa miesiące. Po postawieniu zarzutów zabójstwa z zamiarem bezpośrednim podejrzany nie przyznał się do winy. Twierdził, że działał w obronie koniecznej.