Niezalezna.pl: Ostra reakcja USA na działania Włodzimierza Czarzastego pokazują, że relacje polsko-amerykańskie, w wyniku działań Koalicji 13 Grudnia, są coraz trudniejsze. Donald Tusk jednak niewzruszenie wspiera marszałka Sejmu. Jakie będą tego konsekwencje?
Mateusz Morawiecki: Czarzasty jako Marszałek Sejmu RP to kpina i wstyd dla wolnej Polski - niezależnie od amerykańskiego zdania w tej sprawie. Naprawdę nie powinniśmy potrzebować Amerykanów do tego, żeby ludzi tak głęboko umoczonych w struktury PZPR jak Czarzasty odesłać do lamusa historii. Doskonale wiemy, że nie można było robić kariery w PZPR bez aprobaty Moskwy.
Bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie jest tematem partyjnym. Nie jest narzędziem doraźnej walki politycznej ani elementem medialnego sporu. To fundament państwa — jego suwerenności, stabilności instytucji oraz zaufania obywateli do władzy. A dziś bezpieczeństwo jest realnie zagrożone przez to że Marszałkiem Sejmu RP jest postkomunista z niejasnymi powiązaniami z Putinowską Rosją.
Oczywiście, że relacje z USA są fundamentem naszego bezpieczeństwa – militarnie, politycznie i gospodarczo. Konsekwencje mogą być poważne – osłabienie zaufania strategicznego partnera, mniejsza gotowość USA do współpracy wojskowej i politycznej, a to w obecnej sytuacji międzynarodowej jest po prostu nieodpowiedzialne. Konsekwencje mogą wykraczać poza bieżący spór polityczny. W dzisiejszej sytuacji geopolitycznej Polska potrzebuje maksymalnej wiarygodności. Każdy sygnał chaosu, niejasności lub lekceważenia kwestii bezpieczeństwa może być odczytywany jako słabość. A na to po prostu nie możemy sobie pozwolić.
Kiedy powinna nastąpić zmiana marszałka Sejmu? Bo pytanie, "czy powinna", chyba jest retoryczne? Szymon Hołownia wraca na stanowisko, a może kandydat PSL?
Koalicja Tuska ponosi dzisiaj pełną odpowiedzialność za to, że na marszałka Sejmu wyznaczyła postkomunistę z rosyjskimi powiązaniami. Polska potrzebuje dziś ludzi, którzy budują zaufanie, a nie generują napięcia wokół kluczowych relacji międzynarodowych.
Poparcie premiera Tuska udzielane teraz Czarzastemu można interpretować jako próbę przeczekania kryzysu. Problem w tym, że w sprawach bezpieczeństwa nie ma miejsca na polityczne kalkulacje. Tu chodzi o wiarygodność państwa i o to, czy interes narodowy stoi ponad bieżącą grą koalicyjną.
Czy Pana zdaniem milczenie rządu w sprawie powiązań Włodzimierza Czarzastego z Rosją, które tak drażnią Amerykanów, to celowa strategia Donalda Tuska na ochłodzenie relacji z USA, czy raczej dowód na to, że premier jest zakładnikiem postkomunistów w swojej koalicji?
Donald Tusk to człowiek, który dla utrzymania władzy zrobi wszystko. W tym kontekście motywacja, którą się kieruje w swoim milczeniu, jest drugorzędna. Dla niego liczy się cel: trwać na stołku. I małe znaczenie ma dla niego, czy ten cel jest realizowany po trupach polsko-amerykańskich stosunków i za cenę wiszenia u klamki postkomunistów.
To osobista decyzja Tuska, że Marszałkiem Sejmu jest skompromitowany aparatczyk PZPR. Nie możemy o tym zapominać ani wybielać roli Tuska w tej aferze ujawnionej przez wolne media, przez "Gazetę Polską".
Tusk dał komuniście Czarzastemu dostęp do informacji o strategicznym znaczeniu dla państwa. Taki dostęp musi być objęty absolutnie szczelnymi procedurami. Bezpieczeństwo państwa nie może opierać się na domniemaniach ani na automatyzmach wynikających z funkcji.
Najbardziej niepokojące jest jednak milczenie rządu. W państwie odpowiedzialnym za swoje bezpieczeństwo nie zamiata się takich spraw pod dywan. Obywatele mają prawo wiedzieć, czy wszystkie standardy bezpieczeństwa i przejrzystości zostały zachowane. Brak jasnych wyjaśnień rodzi pytania i podkopuje zaufanie – zarówno w kraju, jak i za granicą.