Premier Donald Tusk powierzając Jerzemu Owsiakowi pomoc ofiarom powodzi i używając państwowych pieniędzy do wspierania jego prywatnej fundacji, wrócił do standardów traktowania WOŚP we wczesnej, bananowej III RP. Tyle że gdy chodzi o transparentność tego typu działań, Polska mocno się zmieniła od czasów, gdy Tusk przyjmował niemieckie marki w reklamówkach, Leszek Miller pożyczał miliony dolarów z Moskwy, a posłowie nie musieli składać oświadczeń majątkowych. Choć poprawiło się pod tym względem za PiS, to Tusk ogłosił, że odbywało się wówczas gigantyczne złodziejstwo i zaczął ścigać za fundowanie wozów strażackich i zamykać do więzienia za budowę ośrodka dla ofiar przemocy. Po czym całkowicie rozbił własną narrację, w sposób skrajnie niegospodarny wspierając prywatną fundację.
Janusz Palikot ma dziś wśród koalicyjnych polityków jedną twarz – biznesmena, który miał być miliarderem, pozwalającym innym pomnożyć fortuny, a został facetem w kajdankach, któremu zarzuca się zaprzepaszczenie grubych milionów. Wszyscy udają, że go nie znają i zgodnie unikają tematu jego wcześniejszej kariery politycznej. Jednak on sam broni swoich interesów, nawiązując do…polityki. I to nie pierwszy raz. Zapomina jednak o swoich własnych słowach, wypowiedzianych przed laty na temat Donalda Tuska.