Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Tusk nie jest zainteresowany reparacjami dla Polski. „Za poparcie drobnych interesików utrudniają dochodzenie”

Traktuję wypowiedzi Tuska jako słowa o charakterze prywatnym. One po prostu są sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem rządu i Sejmu – mówi "GPC" Arkadiusz Mularczyk, komentując słowa polskiego premiera dotyczące reparacji od Niemiec.

Jacek Liziniewicz: Jeśli chodzi o kwestie prawne w kontekście możliwych reparacji, to są one zakończone – tyle miał nam do powiedzenia w sprawie reparacji nowy kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Czy to prawda? 

Reklama

Arkadiusz Mularczyk: Za czasów rządów PiS zostały przyjęte dwie uchwały Sejmu. Najpierw uchwała we wrześniu 2022 r., a później po odpowiedzi negatywnej na notę dyplomatyczną uchwała Rady Ministrów z kwietnia 2023 r. Te uchwały jednoznacznie podkreślają, że sprawa odszkodowań i zadośćuczynienia jest otwarta. Po to te uchwały zostały przyjęte, aby było jasne stanowisko państwa polskiego – i Sejmu, i rządu – co do tego, jak widzimy kwestię tych rozliczeń. One nigdy nie nastąpiły. Polska się ich nigdy nie zrzekła. Sprawa ma charakter otwarty. Po to było to zrobione, żeby nikt w późniejszym czasie tego nie kwestionował. Oczywiście dzisiaj widzimy, że Tusk składa pewnego rodzaju oświadczenia. Natomiast to nijak się ma do uchwał i dokumentów Rady Ministrów. Traktuję więc wypowiedzi Tuska jako słowa o charakterze prywatnym. One po prostu są sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem rządu i Sejmu. Elementem, o którym musimy pamiętać, jest to, że Niemcy traktują słowo „reparacje” bardzo dogmatycznie i uważają, że sprawa jest zamknięta. Natomiast to jest spór o znaczenie słów: reparacje, odszkodowania czy zadośćuczynienia. Stąd też nasza nota dyplomatyczna była notą o odszkodowaniach, dlatego że pojęcie to jest najszersze.

Nie jest to jednak zaskakujące. Niemcy od lat mają właśnie taką optykę.

Stanowisko Niemiec jest nieuzasadnione. Zrzeczenia nie było. Jeżeli uznajemy nawet, że się pojawiło, to było ono nieważne. Uważamy, że go nie było, bo akt, na który powołują się Niemcy, nie spełniał formalnych warunków oświadczenia rządu. Nie było ono opublikowane i nie było w żaden sposób formalny przeprocedowane. Dla nas sprawa ma więc charakter otwarty. Państwo polskie powinno stosować presję i zmusić Niemcy do rozmów. Ja uważam, że wizyta Merza w Polsce miała na celu to, żeby zaklepać te sformułowania Tuska, które padły. Kanclerz ma świadomość sytuacji politycznej panującej w Polsce. Wie on, co mówi Karol Nawrocki w kampanii prezydenckiej. On chce mieć czystą kartę i pokazać sukces w polityce wewnętrznej. 

Jak ocenia Pan wczorajsze zachowanie Donalda Tuska? 

To jest hańba. Zdrada narodowa. Tym bardziej że politycy Platformy Obywatelskiej zapewniali, że postarają się o reparacje. Twierdzili, że my się konfliktujemy, a oni to załatwią. No i pokazali. Za poparcie Niemiec w wyborach. Za poparcie drobnych interesików utrudniają dochodzenie sprawy ważnej dla wszystkich Polaków. Trzeba powiedzieć, że to jest najważniejsza sprawa w relacjach polsko-niemieckich. Nie ma sprawy istotniejszej, która byłaby niezamknięta. Ten temat wszedł do agendy międzynarodowej. Wszedł do agendy relacji polsko-niemieckich. Nie uda się go schować pod dywan. Mam nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki postawi w relacjach z Berlinem tę sprawę. To jeszcze potrwa, ale przy naszej konsekwencji jestem przekonany, że prędzej czy później zmusimy Niemców do spłat. Dodajmy do tego sytuację geopolityczną. Biorąc pod uwagę prezydenta Donalda Trumpa, jestem optymistą. 

Czytaj więcej w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Reklama