Szczaw to roślina, którą widział chyba każdy. Długie, błyszczące liście, charakterystycznie lekko kwaśne w smaku. Rośnie na łąkach, w ogródkach, przy ogrodzeniach. Przez ogrodników traktowany jak chwast. Przez nasze babcie jak skarb. Zupa szczawiowa była przez wieki jednym z najczęściej gotowanych dań w Polsce. Nie wymagała prawie niczego. Wywar z kości albo warzyw, garść liści zebranych za płotem, jajko na twardo, łyżka śmietany. Tyle wystarczyło na talerz zupy, który smakował jak lato.
Jej smak jest nie do pomylenia z niczym innym. Kwaśny, ostry, wyrazisty. Raz się go spróbuje i wraca w pamięci przez całe życie.
Kiedy zbierać i gdzie szukać
Szczaw rośnie teraz. Czerwiec to jego szczyt sezonu. Liście są młode, soczyste i najbardziej aromatyczne. Później, w upały, gorzknieją i twardnieją.
Zbiera się wyłącznie liście, bez łodyg. Najlepsze są te małe, ciemnozielone, rosnące przy ziemi. Można je znaleźć na każdej podmiejskiej łące, w ogrodzie, przy torach kolejowych i polnych drogach. Jedna zasada - najlepiej z dala od ruchliwych ulic i pól opryskiwanych chemią. Torba plastikowa, kwadrans spaceru. Tyle wystarczy.
Jak robiła to babcia?
Nie było w tym żadnej filozofii. Garnek na ogień, kawałek kury albo żeberko, marchew z ogrodu. Gdy wywar był gotowy, wychodziło się za płot z nożycami, albo i bez nich.
Szczaw wrzucony do gorącego wywaru zmieniał kolor w kilka sekund. Z jaskrawozielonego robił się ciemny, prawie oliwkowy. To był moment, który pamiętają wszyscy, którzy jedli tę zupę w dzieciństwie. I zapach, ostry i kwaśny, który rozchodził się po całej kuchni. Łyżka śmietany na talerz, jajko na twardo, młode ziemniaki z własnego ogródka. Zupa gotowa. Od wyjścia za płot do obiadu - pół godziny.
Szczawiową wygryzła nowoczesność
Dlaczego szczawiowej nie ma już na stołach? Zmienił się zupełnie sposób gotowania. Już nikt nie wychodzi za płot i nie zrywa szczawiu. Sama roślina przestała być składnikiem, stała chwastem do wyrwania.
Ale on rośnie dalej, przy każdym ogrodzeniu i każdej łące. Czerwiec to szczyt sezonu. Za miesiąc liście będą zbyt twarde i gorzkie. Warto to wykorzystać, zanim lato się rozkręci na dobre. I znów poczuć smak dzieciństwa.