Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zupę z tego, co rośnie za płotem babcia gotowała przynajmniej raz w tygodniu

Rósł w każdym ogrodzie, na łące, przy płocie. Nikt go nie sadził, nie podlewał. Po prostu rósł. I właśnie z niego babcie gotowały zupę, która przez całe lato stała na stole. Dziś większość mija go obojętnie albo wyrywa z klombu.

Szczaw to roślina, którą widział chyba każdy. Długie, błyszczące liście, charakterystycznie lekko kwaśne w smaku. Rośnie na łąkach, w ogródkach, przy ogrodzeniach. Przez ogrodników traktowany jak chwast. Przez nasze babcie jak skarb. Zupa szczawiowa była przez wieki jednym z najczęściej gotowanych dań w Polsce. Nie wymagała prawie niczego. Wywar z kości albo warzyw, garść liści zebranych za płotem, jajko na twardo, łyżka śmietany. Tyle wystarczyło na talerz zupy, który smakował jak lato.

Jej smak jest nie do pomylenia z niczym innym. Kwaśny, ostry, wyrazisty. Raz się go spróbuje i wraca w pamięci przez całe życie.

Kiedy zbierać i gdzie szukać

Szczaw rośnie teraz. Czerwiec to jego szczyt sezonu. Liście są młode, soczyste i najbardziej aromatyczne. Później, w upały, gorzknieją i twardnieją.

Zbiera się wyłącznie liście, bez łodyg. Najlepsze są te małe, ciemnozielone, rosnące przy ziemi. Można je znaleźć na każdej podmiejskiej łące, w ogrodzie, przy torach kolejowych i polnych drogach. Jedna zasada - najlepiej z dala od ruchliwych ulic i pól opryskiwanych chemią. Torba plastikowa, kwadrans spaceru. Tyle wystarczy.

Jak robiła to babcia?

Nie było w tym żadnej filozofii. Garnek na ogień, kawałek kury albo żeberko, marchew z ogrodu. Gdy wywar był gotowy, wychodziło się za płot z nożycami, albo i bez nich.

Szczaw wrzucony do gorącego wywaru zmieniał kolor w kilka sekund. Z jaskrawozielonego robił się ciemny, prawie oliwkowy. To był moment, który pamiętają wszyscy, którzy jedli tę zupę w dzieciństwie. I zapach, ostry i kwaśny, który rozchodził się po całej kuchni. Łyżka śmietany na talerz, jajko na twardo, młode ziemniaki z własnego ogródka. Zupa gotowa. Od wyjścia za płot do obiadu - pół godziny.

Szczawiową wygryzła nowoczesność

Dlaczego szczawiowej nie ma już na stołach? Zmienił się zupełnie sposób gotowania. Już nikt nie wychodzi za płot i nie zrywa szczawiu. Sama roślina przestała być składnikiem, stała chwastem do wyrwania.

Ale on rośnie dalej, przy każdym ogrodzeniu i każdej łące. Czerwiec to szczyt sezonu. Za miesiąc liście będą zbyt twarde i gorzkie. Warto to wykorzystać, zanim lato się rozkręci na dobre. I znów poczuć smak dzieciństwa.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska