Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Stan wojenny zbrodnią bez kary. Kaleta: „Sądy torpedują próby wymierzenia sprawiedliwości”

- Polski wymiar sprawiedliwości nie przeszedł jakiejkolwiek weryfikacji przez polskie społeczeństwo po 1989 roku i każda próba powodowania, żeby komunistom w Polsce żyło się gorzej i bez przywilejów, kończy się torpedowaniem tych propozycji, często także przez sądy - powiedział wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta w wywiadzie dla portalu Niezalezna.pl.

Autor:

- Dlaczego w Polsce nie udało się w poważny sposób ukarać kogokolwiek odpowiedzialnego za stan wojenny i za zbrodnie popełnione w jego trakcie?

- Z tego powodu, że polski wymiar sprawiedliwości nie przeszedł jakiejkolwiek weryfikacji przez polskie społeczeństwo po 1989 roku i każda próba powodowania, żeby komunistom w Polsce żyło się gorzej i bez przywilejów, kończy się torpedowaniem tych propozycji, często także przez sądy.

- Spójrzmy na utopienie kwestii lustracji w sądach, na utopienie kwestii dekomunizacji przestrzeni publicznej - ustawa trafiła do kosza przez sądy, czy aktualne wyroki, które próbują wyrzucić do kosza ustawę obniżającą przywileje SB-ekom. Mamy także świeży przykład z sądownictwa. Pierwszy prezes Izby Pracy Sądu Najwyższego, który skazywał w stanie wojennym młodych opozycjonistów

- Józef Iwulski jest najlepszym przykładem, bo Unia Europejska twierdzi, że nie można mu uchylić immunitetu. Jakakolwiek próba wyjaśnienia, czy pociągnięcia do odpowiedzialności komunistów za zbrodnie, zawsze znajduje przeszkodę w postaci sądów.

- Czy to oznacza, że mamy cały czas do czynienia z układem komunistycznym w Polsce?

- To hipoteza bardzo odważna. Każdy może dokonać własnej oceny. Według sadów po 1989 roku nigdy nie udało się uchwalić prawa, które pozwalałoby pociągać do odpowiedzialności te osoby z różnych podstaw a oczywistym jest, że te wysiłki demokracji, żeby chociaż czasami symboliczną odpowiedzialność wyciągnąć, są torpedowane przez sądy, które często nawet tworzyły nowe zasady, żeby osoby, które w jakiś sposób współpracowały z komuną, nie ponosiły odpowiedzialności.

- Mam taki przykład z ostatniego czasu, gdzie Sąd Najwyższy stwierdził, że nie można usunąć z zawodu sędziego, który był donosicielem, kłamcą lustracyjnym, bo może kłamać we własnej sprawie i nawet kiedy jest na tym przyłapany, nie może być pozbawiony stanowiska sędziowskiego. Takie orzeczenia wydawał w ostatnim czasie Sąd Najwyższy, więc jak możemy mówić o wyciąganiu konsekwencji, kiedy mają wymierzyć je ci, którzy jak najbardziej tymi wyrokami w Sądzie Najwyższym to uniemożliwiali.

- Czy odpowiedzialni za zbrodnie komunistyczne kiedyś poniosą konsekwencje?

- Część odpowiedzialnych już zmarła śmiercią naturalną w ostatnich latach, i w związku z tym, że zmiany w sądownictwie nie przybrały daleko idącego kształtu oraz nie sposób przewidywać, że to orzecznictwo Sądu Najwyższego sprzed kilkunastu lat zostanie obalone, to nie należałoby się tego spodziewać.

- Raczej większą troskę nasze państwo winno poświęcić temu, aby takie wypaczenia wymiaru sprawiedliwości już nigdy więcej nie były doświadczeniem wolnej Polski. A z drugiej strony, żeby młodzi ludzie, którzy stanu wojennego nie pamiętają z własnych doświadczeń i tylko się o nim uczą, mieli właściwe wyobrażenie o tym, czym był stan wojenny, nie złagodzone jakimiś takimi ckliwymi opowieściami o Jaruzelskim, który brał kieszonkowe od żony i był bardzo odpowiedzialnym, obowiązkowym człowiekiem, a stan wojenny to taka „humorystyczna część szarego PRL-u”. Do tego nie możemy dopuścić, dlatego też z wielkim wysiłkiem Ministerstwo Sprawiedliwości pielęgnuje i dba o pamięć ofiar stanu wojennego, tworząc i zarządzając Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, w sprawie którego w tym tygodniu będzie decydował parlament, rozpoznając ustawę o wieloletnim finansowaniu dla tej instytucji. Wynik głosowania w tej sprawie w Sejmie pokaże również, czy ta tragedia dla polskiego narodu wciąż ma swoich zwolenników w parlamencie.

Autor:

Źródło: Niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej