W ramach programu SAFE Polska zaplanowała intensywną współpracę z wieloma państwami. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapowiedziała, że wspólne zakupy będą realizowane z kilkunastoma krajami. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wraz z pełnomocniczką udali się najpierw do Norwegii. Odbyły się również wizyty m.in. w Grecji i Rumunii. Przedstawiciele rządu promowali tam sprzęt, który mogłyby nabyć te państwa. Jak to wygląda w praktyce?
Promocja wybranych. Widmo upadku
Portal Niezależna.pl dotarł do informacji, z których wynika, że rządowa oferta sprzedaży SAFE „kanibalizuje” oferty innych polskich podmiotów, które od dłuższego czasu walczą o tożsame kontrakty już od miesięcy i są na ostatniej prostej do ich finalizacji.
Walczymy o kontrakt od dawna. Jesteśmy w ostatniej fazie publicznego, otwartego przetargu zbrojeniowego. Nagle w kraju, w którym staramy się od miesięcy o kontrakt, angażując poważne zasoby ludzkie i finansowe, zjawili się w ostatnim czasie członkowie rządu. W ramach SAFE oferowali bliźniaczy, konkurencyjny projekt innej spółki, z tylko częściowo polskim kapitałem. Dzieje się to bez ostrzeżenia, analizy, jakie pozostałe spółki mogą stracić pieniądze, co już zainwestowały
– mówi redakcji jedna z osób zarządzająca bardzo dużą spółką zbrojeniową.
Z kim jeździ polska delegacja rządowa po Europie, według jakiego klucza dobierane są na wyjazdy firmy to ogromna niewiadoma. Zadaliśmy pytania MON i rządowi.
Potencjalne straty są olbrzymie.
Spółki, w tym nasza, inwestują w zagraniczne kontrakty olbrzymie sumy. Wszystko wskazuje na to, że przez działania rządu i „promocję” wybranych przez niego podmiotów stracimy miliony złotych. Walczymy też na innych rynkach europejskich w otwartych przetargach. Jeżeli i tam rząd będzie sugerował wybór wybranego przez siebie podmiotu, naszym kosztem, to możemy pakować manatki
– twierdzi nasz rozmówca.
MON i pełnomocnik ds. SAFE nie konsultują swoich zamierzeń z innymi polskimi firmami walczącymi od dawna o kontrakty w konkretnych krajach.
Wygląda na to, że nie ma żadnego rozpoznania rynku. Działając w ten sposób szkodzą pozostałym polskim firmom i to poważnie. Chyba, że jest pełna analiza i rząd chce intencjonalnie doprowadzić do kryzysu i upadków jednych podmiotów, kosztem faworyzowanych przez siebie
– twierdzą nasze źródła.
Jest rozwiązanie. Zamówieniami z danej branży można obdzielić wiele firm, promując ich produkcję zbrojeniową w sposób zdywersyfikowany. Jednak wymagałoby to koordynacji i rozmów z wszystkimi polskimi producentami z danej branży. Tak się nie dzieje.
Dobijamy się, prosimy o rozmowę. Tymczasem już od miesięcy odbijamy się od ściany. Wygląda na to, że MON i pełnomocnik rządu ds. SAFE dogadali się pod stołem z wybranymi
– mówią nam wzburzeni przedstawiciele polskiego sektora obronnościowego.