4 czerwca przypada 30. rocznica tzw. nocy teczek, która była bezpośrednią przyczyną obalenia rządu premiera Jana Olszewskiego. Powodem jego odwołania była sprawa lustracji życia publicznego.
Trzy kwestie
Zapytaliśmy historyka, eksperta ds. politycznych doktora Krzysztofa Kawęckiego o to, w jaki sposób jego zdaniem potoczyłaby się historia Polski, gdyby nie doszło do obalenia rządu Olszewskiego. – Sądzę, że w wielu sprawach wyglądałoby to inaczej. Po pierwsze uważam, że ten proces uniezależniania się od wpływów Federacji Rosyjskiej przebiegałby sprawniej. Myślę tutaj przede wszystkim o kwestii ewakuacji wojsk rosyjskich z baz wojskowych na terenie naszego kraju – stwierdził.
- Drugą bardzo ważną kwestią jest sprawa dekomunizacji, która w różnych obszarach rozpocząłby się szybciej. Mówię tutaj m.in. o kwestiach eliminacji tych reliktów komunistycznych w przestrzeni publicznej typu właśnie nazwy ulic, placów, pomników. Ten proces zostałby wcześniej zakończony i nie trwałoby to tak długo
- powiedział.
Dr Kawęcki ocenił, że trudno przewidzieć, jak potoczyłyby się kwestie gospodarcze. – Sądzę jednak, że raczej byłaby realizowana bardziej ta zasada solidaryzmu społecznego niż tej polityki liberalnej, kontynuacji planu Balcerowicza – zaznaczył.
- Oprócz tych trzech najważniejszych kwestii, zapewne inaczej potoczyłby się na przykład kwestie związane z edukacją, bo ona też była bardzo zakorzeniona w systemie komunistycznym
- wyjaśnił.
Bez SLD i prezydenta Kwaśniewskiego
Zapytaliśmy naszego rozmówce, czy jego zdaniem, gdyby nie doszło do nocnej zmiany, to udałoby się skutecznie wyeliminować komunistów z życia politycznego. – Na pewno proces lustracji mógłby być zrealizowany i w ten sposób nastąpiłoby w jakiś sposób odsunięcie postkomunistów i to nie tylko w obszarze polityki, ale także gospodarki i mediów – stwierdził.
- Myślę jednak, że nie zostałyby podjęte – chociaż w moim przekonaniu powinny być – działania, które po prostu zdelegalizowałyby partię postkomunistyczną, czyli SLD czy wcześniej SdRP, będącą mutacją PZPR-u
- powiedział.
Politolog podkreślił, że wpływy postkomunistów zostałyby zdecydowanie ograniczone. – Pewnie inaczej potoczyłaby się przyszłość. Sądzę, że SLD nie wygrałoby wyborów następnych, Kwaśniewski nie byłby prezydentem, bo w ślad za tymi działaniami lustracyjnymi, poszłaby taka akcja edukacyjna, niestety potrzebna Polakom. W III RP po upadku rządu Olszewskiego tego absolutnie nie było – zaznaczył.
- Sądzę, że inaczej wyglądałby też rynek prasowy. Wiadomo, że komuniści objęli też różne redakcje wpływowych dzienników i tygodników
- dodał.