Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

“Uśmiechnięta” rtęć w dopływie Odry. Urszula Zielińska zapewnia, że tym razem wszystko jest pod kontrolą

Badania próbek wody w rzece Bóbr potwierdziły znaczne przekroczenia stężeń substancji zabójczych dla życia, jednak politycy i tzw. aktywiści - wcześniej zaangażowani w proekologiczne zadymy - dziś wolą milczeć. Wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska w przesłanej portalowi Niezależna.pl odpowiedzi zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą stosownych organów, a sprawie przygląda się nawet Międzyresortowy Zespół ds. Odry. O rtęci i innych “atrakcjach” w Bobrze nie wspomniała.

Rtęć i fosfor w rzece Bóbr 

W piątek na stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska opublikowano wyniki badań wody w rzece Bóbr wykonanych przez Centralne Laboratorium Badawcze. Wynika z nich m.in., że stężenie rtęci w rzece przekroczyło dopuszczalną wartość aż o 50 proc., a stężenie fosforu nawet 80-krotnie.  

 

Bardzo źle wyglądają także wyniki dotyczące zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie. W jednej z badanych próbek było go zaledwie 8 proc., co wskazuje na stan skrajnego niedotlenienia, wyjątkowo groźny dla ryb oraz innych organizmów wodnych.  

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

W sobotę Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie śnięcia kilkunastu ton ryb po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Jest ono prowadzone w kierunku dokonania przestępstwa przeciw środowisku, z artykuły 182 Kodeksu karnego. 

Ekologia jako polityczne paliwo 

Zanieczyszczenia wód powierzchniowych, do których dochodziło przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi były pretekstem do wszczynania przez ówczesną opozycję karczemnych awantur. 

Obecna wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska, która w lipcu 2023 r. jeszcze jako szeregowy poseł prezentowała z sejmowej mównicy słoiki z brudną wodą pochodzącą według niej z okolic pożaru hali w Przylepie pod Zieloną Górą i wpływającą rzekomo do Odry zarzucała rządzącym kłamstwa i zgłosiła wniosek formalny o przerwę w obradach oraz informację resortu środowiska w tej sprawie.  

 

Wcześniej, w sierpniu 2022 r. ówczesna marszałek Województwa Lubuskiego, a obecnie poseł KO Elżbieta Polak twierdziła, że niemiecki minister rolnictwa i środowiska landu Brandenburgia Axel Vogel “w bezpośredniej rozmowie” z nią “potwierdził, że stężenie rtęci w Odrze było tak wysokie, że nie można było określić skali”

 

Kiedy okazało się, że to wierutna bzdura, a Vogel zdystansował się od tej wypowiedzi sama przyznała, że miała świadomość, iż rtęć nie była główną przyczyną śnięcia ryb. Miała jednak przekazać tylko część informacji od niemieckiego ministra, ponieważ "nie sądziła, że ma przygotowywać wypracowania”. Ostatecznie jako główną przyczynę katastrofy wskazano złotą algę i niedotlenienie. 

 

Ekologia na sztandarach walki z PiS-em pojawiała się wielokrotnie. Przypomnijmy sobie hasła: “Ręce precz od Puszczy Białowieskiej” (w kontekście wycinki drzew zaatakowanych przez kornika drukarza), "PiS zatruł Odrę", "Odra umiera, a PiS milczy", “Zielony Ład zamiast węglowego zacofania” czy w końcu “Klimat nie poczeka na Kaczyńskiego”. 

I z tego właśnie powodu temat katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr jest dla obecnej władzy bardzo niewygodny. 

Urzędnicze ogólniki 

Portal Niezależna.pl postanowił poprosić kierownictwo MKiŚ o informacje dotyczące sytuacji wynikłej na skutek opróżnienia zbiornika Pilchowice. Zadzwoniliśmy do szefowej resortu Pauliny Hennig-Kloski oraz jej zastępczyni Urszuli Zielińskiej. Telefonów nie odebrały, ale po pewnym czasie odezwał się rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska Marek Pogorzelski. 

W rozmowie z portalem Niezależna.pl zaznaczył, że na polecenie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska wszczęto kontrolę wykonania decyzji określającej warunki prowadzenia prac na zbiorniku przy zaporze Pilchowickiej. - RDOŚ wydał decyzję, w której był m.in. warunek mówiący o tym, że zwierzęta powinny zostać odłowione i przeniesione poza miejsce prowadzenia tych prac. Teraz więc RDOŚ będzie weryfikował czy nie doszło do jakichś odstępstw - powiedział.  

Przyznał, że ewentualne decyzje o podjęciu dalszych kroków w tej sprawie zapadną po zakończeniu kontroli.  

Odnosząc się do wyników badań wody na rzece Bóbr opublikowanych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, które wskazywały m.in. na znaczne przekroczenie dopuszczalnych poziomów rtęci i fosforu, rzecznik MKiŚ  odesłał nas do codziennie aktualizowanych komunikatów na stronie Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, "gdzie oprócz kolejnych wyników badań prowadzonych przez WIOŚ znajduje się także komentarz do nich specjalistów". 

Organy działają 

Po pewnym czasie SMS-owo skontaktowała się z nami wiceminister Urszula Zielińska. W korespondencji przesłanej portalowi Niezależna.pl zaznaczyła, że organy nadzorowane przez jej resort (tj. Główny oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, a także Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska) “od początku zaangażowane są w działania remediacyjne w ramach zespołu kryzysowego, prowadzonego przez wojewodę dolnośląską”.

- Dodatkowo ze względu na to, że rzeka Bóbr jest istotnym dopływem Odry, Międzyresortowy Zespół ds. Odry po specjalnym posiedzeniu poświęconym temu zdarzeniu, w środę 1 lipca wydał pakiet zaleceń m.in. do RDOŚ i GDOŚ o wszczęcie kontroli wykonania decyzji środowiskowych nałożonych na inwestora. Natychmiast po zakończeniu kontroli będziemy jako resort klimatu i środowiska informować o jej wynikach - zadeklarowała, potwierdzając informacje przekazane nam wcześniej przez rzecznika MKiŚ.  

- Inne zalecenia zespołu zawierały m.in. zapobieganie spływowi namułów w dół rzeki Bóbr, stałą gotowość do natleniania, maksymalne przyspieszenie przez GIOŚ i WIOŚ pozyskania pełnych wyników badań próbek wody oraz podjęcie wszelkich środków dot. zapewnienia bezpieczeństwa korzystającym z rzeki

- przekazała. 

Podobnie jak rzecznik, odesłała nas do komunikatów Wojewody Dolnośląskiego, a także Wód Polskich i Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu oraz Ministerstwa Infrastruktury.  

Informacja MKiŚ dotycząca katastrofy ekologicznej, o którą tak zdecydowanie zabiegała niegdyś z sejmowej mównicy Urszula Zielińska sprowadziła się zatem do wymuszonych przez nas ogólnych oświadczeń. Dowiedzieliśmy się, że są “organy”, że działają, ostrzegają i komunikują; że będą decyzje, dalsze kroki i kontrole.  

Powstaje jednak pytanie: co te wszystkie organy na czele z Ministerstwem Klimatu i Środowiska zrobiły, żeby tej katastrofie zapobiec? Kto zawinił? No i co z tą rtęcią, która kiedyś wywalała poza skalę, a dziś wszyscy wolą o niej nie mówić? 

Z Elżbietą Polak nie udało nam się skontaktować, nie odbierała telefonu. 



Do katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr doszło pod koniec czerwca br. z powodu opróżnienia Zalewu Pilchowickiego podczas ekstremalnych upałów. Operację przeprowadzono w związku z remontem stuletniej Zapory Pilchowickiej realizowanym przez Tauron.   

 

Niski poziom wody i wysoka temperatura przyczyniły się do braku tlenu oraz uwolnienia toksycznego mułu i nagromadzonych przez dziesięciolecia osadów dennych wraz z zanieczyszczeniami chemicznymi. W efekcie doszło do masowego śnięcia ryb w samym zbiorniku i poniżej zapory na rzece Bóbr, która zamieniła się w brunatno-brązowy ściek z gęstą zawiesiną.  

Według różnych szacunków dotychczas ze zbiornika, rzeki oraz jej brzegów zdołano usunąć ok. 19 ton śniętych ryb.  

 

Dopuszczalne wartości stężeń poszczególnych pierwiastków i związków chemicznych dla klas jakości wód powierzchniowych określone zostały w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 25 czerwca 2021 r. w sprawie klasyfikacji stanu ekologicznego, potencjału ekologicznego i stanu chemicznego oraz sposobu klasyfikacji stanu jednolitych części wód powierzchniowych, a także środowiskowych norm jakości dla substancji priorytetowych (Dz.U. 2021 poz. 1475). 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka