Nawrocki półbogiem?
Z perspektywy koalicji 13 grudnia Nawrocki, niczym jakiś mroczny demiurg, faktycznie zniszczył świat, z tym że ich świat.
Z perspektywy koalicji 13 grudnia Nawrocki, niczym jakiś mroczny demiurg, faktycznie zniszczył świat, z tym że ich świat.
Ciekaw jestem, gdzie znajduje się granica śmieszności, której przekroczenie spowoduje, że admiratorzy Donalda Tuska zaczną podejrzewać, iż jednak na wizerunku Ducenalda Tuska pojawiają się jakieś rysy
Zgodnie z przewidywaniami prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawę wiatrakową, która w rządowych komunikatach funkcjonowała jako projekt mrożący ceny energii. To oczywiście typowa dla ekipy Donalda Tuska manipulacja nastrojami wyborców, mająca wpędzić zaczynającego kadencję prezydenta w wizerunkową pułapkę. Czy to się uda? Na miejscu rządu nie byłbym tego pewien, bardzo dużo zależy jednak w tym momencie od prawicowych liderów opinii i przede wszystkim otoczenia Nawrockiego.
Niektórzy twierdzą, że Donald Trump w 2024 r. nie tylko wygrał prezydenturę, ale zatrzymał też lewicową rewolucję. Do pokonania neomarksistowskich i genderowych radykałów droga daleka, ale są dobre sygnały.
Po rekonstrukcji rząd stał się łagodniejszy. Proszę pomyśleć: rok temu do Krajowej Rady Sądownictwa wysłali policjantów z łomami, którzy wyłamywali drzwi szaf pancernych. Teraz elegancko, bez łomów – przyszedł pan Dominik Czeszkiewicz i próbował dostać się tam, gdzie go nie proszą, przy pomocy kart magnetycznych. Jednak się nie udało.
Sieć podbijał krótki filmik, na którym prezydent Krakowa Aleksander Miszalski (PO) stoi na dachu krakowskiego magistratu i przy dźwiękach amerykańskiego rapu wykonuje dziwaczne ruchy taneczne. Kolorytu całości dodaje fakt, że wszystko działo się z jednej strony pod wciągniętą na maszt biało-czerwoną flagą, z drugiej – że tekst piosenki będącej tłem mówi o tym, że śpiewający raper jest „młody, czarny i bogaty”.
Na pochyłe drzewo każda koza skacze. Wymyślone przeze mnie hasło „Nie bać Tuska” realizowane jest dziś z nawiązką, a mianowicie wszyscy Tuska… olewają.
W roku 80. rocznicy powstania Lechii Gdańsk od początku sezonu dzieje się bardzo dużo. Rozpoczęliśmy świętowanie mszą św. w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, później miała miejsce historyczna wizyta na stadionie i w młynie prezydenta RP Karola Nawrockiego podczas meczu z Motorem Lublin, przy okazji Jarmarku Dominikańskiego otwarto wystawę plenerową poświęconą historii klubu i jego kibiców. Finalizowane są kolejne projekty, w tym wyjątkowy album prezentujący historię dumy Trójmiasta, najważniejsze momenty w historii klubu i postaci z trybun, które tworzyły biało-zieloną rodzinę. Większość tych wydarzeń jest organizowana przez kibiców gdańskiej drużyny.
Ludzie sporo mogą wybaczyć – mowę nienawiści w mediach, nadużywanie władzy, ale skoku na kasę nie wybaczą nigdy.
Media donoszą, że najważniejsi urzędnicy rządowi dołączą do grona polityków, którzy mają do dyspozycji mieszkania na koszt podatnika. Tak wynika z projektu rozporządzenia, nad którym pracuje obecnie KPRM.
Nie wiemy ciągle, czym była akcja rosyjskiego drona, który eksplodował 80 km od Warszawy. W ciągu niespełna 20 minut mógł niezauważony dotrzeć do magazynów saletry w Puławach, rozdzielni prądu w Starej Miłosnej, która zasila Warszawę, eksperymentalnego reaktora jądrowego pod stolicą. Mógł zrobić wszystko, ponieważ nasza obrona przeciwlotnicza go po prostu nie zauważyła.
Jak się okazało, Rosjanie wystrzelili w nas shaheda. Niestety nasza obrona przeciwlotnicza praktycznie nie istnieje. Jest to już kolejny atak, który wchodzi w polską przestrzeń powietrzną niezauważony – po rakiecie pod Bydgoszczą, ukraińskim pocisku, który zabił dwie osoby, czy białoruskim helikopterze.
Dzień po dniu Donald Tusk trwoni swój kapitał osobowościowy, bo ludzie coraz częściej widzą jego zagubienie i słabość.
Wraca dyskusja nad pensum nauczycieli.
Wczoraj w miejscowości Osiny coś spadło na pole kukurydzy.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski specjalnie przerwał zagraniczny urlop tylko po to, by przyjechać na posiedzenie rządu i dowiedzieć się, że wcale nie musiał się na nie fatygować. Nie musiał, ponieważ zjawił się na nim nieoczekiwanie Władysław Kosiniak-Kamysz, również wicepremier, który poprowadził obrady pod nieobecność premiera Donalda Tuska. Jeszcze dzień wcześniej mówiło się, że szefa ludowców nie ma na miejscu, więc jeśli Gawkowski się nie zjawi, nie będzie komu pokierować Radą Ministrów. Tym samym dowiedzieliśmy się, że poziom komunikacji w rządzie jest już tak fatalny, że wicepremierzy nie są w stanie ustalić między sobą, który zastępuje premiera.
„Źle się dzieje w państwie duńskim” – to cytat z szekspirowskiego „Hamleta”.
Donald Tusk przechwala się swoimi kontaktami z europejskimi politykami w ramach tzw. koalicji chętnych. Kiedy jednak „koalicja chętnych” została zabrana przez prezydenta Ukrainy na spotkanie z prezydentem USA, to Tuska w Waszyngtonie zabrakło. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista, ale większość komentatorów udaje, że jej nie widzi.