Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Paweł Rybicki
20.08.2025 11:30

Koalicja chętnych bez jednego chętnego

Donald Tusk przechwala się swoimi kontaktami z europejskimi politykami w ramach tzw. koalicji chętnych. Kiedy jednak „koalicja chętnych” została zabrana przez prezydenta Ukrainy na spotkanie z prezydentem USA, to Tuska w Waszyngtonie zabrakło. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista, ale większość komentatorów udaje, że jej nie widzi.

Otóż Tusk nie jest pożądanym gościem w Białym Domu. A prezydent Zełenski – który osobiście skonstruował europejską delegację do Waszyngtonu, co potwierdziła w swoich wypowiedziach szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen – dobrze o tym wie. Nie zamierzał irytować Donalda Trumpa. Zełenski założył więc garnitur i zostawił Tuska daleko, po drugiej stronie oceanu. Oczywiście premier i jego zwolennicy nie chcą przyznać, jak wygląda prawda. Wolą, przy pomocy usłużnych mediów, awanturować się, że „w Waszyngtonie nie było Nawrockiego”. Ale czy to Nawrocki od 1,5 roku chwali się spotkaniami z „koalicją chętnych”? Otóż nie. Lecz faktycznie, najwyraźniej to prezydent Karol Nawrocki, dla dobra polskiego interesu narodowego, powinien przejąć kluczowe elementy polskiej polityki zagranicznej – bo, jak widać, Tusk i Sikorski nie są w stanie się tym zajmować.

Reklama