Olewa go prezydent Trump. Olewają liderzy „koalicji chętnych” z UE, którzy nie zamierzają ginąć za jego obecność przy stole. Olewa marszałek Szymon Hołownia, mówiąc, że ktoś (ciekawe kto?) namawiał go do zamachu stanu. Olewa senator Michał Kamiński z PSL, który przedstawia Tuska jako głównego autora porażki Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich, i nic mu się nie dzieje. Olewa nawet jakiś nieznany poseł Ćwik z Polski 2050, który sugeruje, że w sprawie Tuska i braku dymisji Barbary Nowackiej trzeba łączyć kropki. Nawet niemiecka prasa olewa Tuska, gdy „Der Spiegel” pisze: „Donald Tusk był uważany za promienną postać, liberała, który pokazał, jak pokonać prawicowych populistów w Europie. Dwa lata później wydaje się bezsilny… Premier wydaje się przygnębiony i apatyczny… Nie spełnił oczekiwań reformatorskich, które rozbudził swoimi 100 propozycjami”. A i minister Żurek się ewidentnie nie sprawdza, niczym jakiś Bodnar. Wszyscy olewający Tuska, od Trumpa do redakcji „Der Spiegla”, powinni już dawno siedzieć.
Żurku, zamknij olewaczy!
Na pochyłe drzewo każda koza skacze. Wymyślone przeze mnie hasło „Nie bać Tuska” realizowane jest dziś z nawiązką, a mianowicie wszyscy Tuska… olewają.