Przy okazji afery ze środkami z KPO dla branży hotelowo-gastronomicznej (HoReCa) pisałem o luksusowym socjalizmie dla bogatych. Teraz mamy do czynienia z jego mutacją – mieszkaniowym socjalizmem dla rozrastającej się „elity” obecnej władzy. I jak zwykle: bezwzględne rynkowe realia zostają dla zwykłych ludzi, którzy o własnym M-4 nawet nie mogą pomarzyć. Coraz częściej proponuje im się zresztą metraż, na którym nie radzą sobie nawet miłośnicy „psiacierzyństwa”. Dożyliśmy czasów, gdy stare powiedzenie Jerzego Urbana, że „rząd się sam wyżywi”, nabiera nowego znaczenia.
Nowy sens powiedzonka Urbana
Media donoszą, że najważniejsi urzędnicy rządowi dołączą do grona polityków, którzy mają do dyspozycji mieszkania na koszt podatnika. Tak wynika z projektu rozporządzenia, nad którym pracuje obecnie KPRM.