Szedł Sasza przez most…
A tu – trach! - i już się po moście na Krym nie przejdzie. Więc ze złości – trach! trach! trach! - po ukraińskich miastach, po domach, szpitalach i ulicach, po wrednych „ukropach”! Więc z bezsilnego żalu po zabitych staruszkach, kalekach, dzieciach – trach! - i po kijowskim popiersiu Puszkina zostaje pusty cokół. Dla ścisłości dodajmy, że są dwa inne (!) pomniki rosyjskiego poety zdobiące nie wiedzieć czemu akurat stolicę Ukrainy, w której Aleksander Siergiejewicz gościł chyba tylko raz i to przejazdem. Ale co winien Puszkin?