Ostatki w Strasburgu
Ostatnia w tym roku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu była oznaką, że długoletnie polityczne małżeństwo koalicyjne chadeków z socjalistami trzeszczy w szwach. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez walkę ze swoją krajową konkurencją - stanowiącą część Europejskiej Partii Ludowej Partido Popular - przeniósł do stolicy Alzacji. I walił w Manfreda Webera aż się kurzyło. Zagrzewały go do boju połączone siły lewicy, postkomunistów i Zielonych. W rewanżu podwójny szef EPL (frakcji w europarlamencie i partii na poziomie europejskim) starał się odwinąć, ale pomysłowości starczyło mu na tyle, żeby wydusić z siebie, że u niego w Niemczech, przez lata była możliwa „wielka koalicja” dwóch największych partii politycznych, a w Królestwie Hiszpanii – nie.