Autostrada dla Trumpa?
Charyzmatyczny gubernator Florydy Ron DeSantis zrezygnował z kandydowania w prawyborach Partii Republikańskiej i poparł Donalda Trumpa.
Charyzmatyczny gubernator Florydy Ron DeSantis zrezygnował z kandydowania w prawyborach Partii Republikańskiej i poparł Donalda Trumpa.
Władze Litwy, Łotwy i Estonii podpisały porozumienie o utworzeniu wspólnej linii obrony wzdłuż wschodniej granicy NATO.
W ministerstwie rolnictwa nastąpiły zmiany. Jedną z pierwszych była poprawa ochrony budynku. Nic dziwnego. Michał Kołodziejczak jak nikt w Polsce ma zdiagnozowane luki w bezpieczeństwie, dlatego bramki zostały podwyższone. Władza już schowała się za murem, bo jedno jest pewne – nigdy nie było nawet cienia pomysłu na to, jak poprawić los rolników w Polsce.
Nowa władza doszła do wniosku, że poprzednia wydała za dużo pieniędzy na podkomisję smoleńską, w której pracowało – jednorazowo – 18 osób. Dlatego Władysław Kosiniak-Kamysz powołał zespół weryfikacyjny MON, który zbada działanie podkomisji smoleńskiej, liczący… 19 osób.
Postulowana zmiana lokalizacji pierwszej elektrowni jądrowej opóźni budowę na lata i zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu naszego kraju. Już za poprzedniej kadencji Donalda Tuska projekty atomowe kończyły się na etapie planów i marnotrawstwie publicznych pieniędzy.
Nauczyciele są wściekli, bo zamiast obiecanych w kampanii wyborczej podwyżek dla wszystkich nauczycieli w wysokości minimum 1500 zł brutto wzrost płac obejmie średnie wynagrodzenie. A to już coś zupełnie innego.
W dłuższej perspektywie odczujemy styl nowego rządzenia także w obszarze historii.
22 stycznia upływa 161 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego – ulubionego powstania Józefa Piłsudskiego, które jednak w swoich konsekwencjach przyniosło olbrzymie i trwałe straty gospodarcze (utrata majątków należących do powstańców i ich rodzin na rzecz caratu) oraz osłabienie żywiołu polskiego na szeroko rozumianych Kresach Wschodnich. To z kolei stało się jednym z powodów, dla których „biała Rosja” zaczęła przeciwko Polsce grać kartą litewską, rusińską (ukraińską) i białoruską.
W miarę nasilania się chaosu z coraz większym niepokojem pytamy, o co tak naprawdę chodzi Donaldowi Tuskowi i jego formacji politycznej. Oni sami nie ukrywają, że ich celem jest zemsta.
Działania po 13 grudnia ubiegłego roku mają jeden cel: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy!”.
Po stłumieniu przez reżim Alaksandra Łukaszenki protestów na Białorusi i rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę Litwa stała się domem dla białoruskich i rosyjskich uchodźców.
Czasy nieciekawe sprzyjają myśleniu o dziwnych rzeczach. I tak zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby stan wojenny, gdybyśmy mieli do dyspozycji współczesne media społecznościowe.
Rosyjskie władze w różny sposób próbują wpływać na międzynarodową politykę. Straszenie atomem to zaledwie jedna z tych odsłon. Z oczywistych względów pomijam też sprawę wojny na Ukrainie, bo to główny element neoimperialnej układanki Kremla.
Czas rządów PiS był określany jako „dobra zmiana”. Można dyskutować, na ile była to dobra zmiana dla większości Polaków. Jednak Zjednoczona Prawica wprowadzała reformy z poszanowaniem prawa.
Przed wyborami parlamentarnymi z ubiegłego roku mówiono, że dla wyborców PiS ważna jest suwerenność, tymczasem dla wyborców PO najistotniejsza miała być demokracja. Tak przynajmniej przedstawiano z grubsza podział między wyborcami w mediach. No ale kiedy partia Donalda Tuska odzyskała władzę, montując koalicję z Trzecią Drogą i Lewicą, demokracja wraz z bezpiecznikami konstytucyjnymi zanika. Jednak wyborcy nie odchodzą od PO, na co wskazują sondaże. Czego więc tak naprawdę chcieli?
Chaos konstytucyjno-prawny w Polsce, wywołany przez opiłowywanie z konstytucyjnych prerogatyw prezydenta RP, jest groźny dla bezpieczeństwa naszego kraju. Rząd Donalda Tuska prowadzi bowiem proces umniejszania i podważania roli i decyzji prezydenta, będącego zwierzchnikiem sił zbrojnych.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaczęło działać. Wyłącza gospodarkę leśną jednym kliknięciem. Będzie dążyć do tego, aby branża drzewna w Polsce upadła. Kogoś może to oburzać, a mnie od jakiegoś czasu wszystko, co robi UE, a za nią nasi rodzimi komsomolcy, wydaje się spójne.
Wybory prezydenckie na Tajwanie wygrał kandydat znienawidzony przez komunistyczne Chiny. Zwycięstwa Williamowi Laiowi z proniepodległościowej DPP pogratulowały m.in. Stany Zjednoczone i Japonia. Odwaga Tajwańczyków i lojalność Waszyngtonu oraz Tokio kontrastują z reakcją dyplomacji unijnej.