Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę

Z ziemi nieludzkiej do Polski

Od samego początku, gdy w 1995 r. zainaugurowano budowę kompleksu memorialnego w Katyniu, miałem poważne wątpliwości. Wprawdzie podczas wcześniejszej o dwa lata wizyty w Polsce prezydent „nowej, demokratycznej Rosji” Borys Jelcyn jako pierwszy z władców Moskowii przyznał, że zbrodni na polskich oficerach dokonali Sowieci na rozkaz Stalina, a nawet za to przeprosił. Jednak gdy cmentarz otworzono w 2000 r., rządził już jego następca, były pułkownik KGB Putin.

Już wkrótce powrócono w Rosji do starej narracji, a za prawdę o Katyniu lądowało się tam znowu w łagrze. Swoistym „ukoronowaniem” tej polityki był zamach smoleński, w którym zginęli prezydent Lech Kaczyński i elita narodu polskiego, spieszący do Katynia właśnie w 70. rocznicę poprzedniej zbrodni…

22 tys. figur z przestrzeloną głową

Dziesięć lat później apelowałem, by w kolejną tragiczną rocznicę nikt z polskich władz tam nie jechał i by raczej doczesne szczątki zamordowanych oficerów sprowadzić z wrogiej „ziemi nieludzkiej” na stałe do Polski, gdzie należałoby uczcić ich pamięć w odpowiedni sposób. 
Mało kto wie, że pomysł ten wspierał sam Lech Kaczyński! Otóż zarówno on, jak i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz Stefan Melak, przewodniczący Komitetu Katyńskiego, zanim polegli w Smoleńsku, wyrazili poparcie dla idei Fundacji Pomnika Ofiar Katynia, autorstwa krakowskiego architekta Stanisława Drabczyńskiego. 

W Katyniu stracił on stryja – franciszkanina Ignacego, a jego pomysł to wielki kompleks memorialny, którego najważniejszą częścią ma być 21 857 nieco większych niż średni wzrost człowieka figur wyobrażających żołnierzy rozstrzelanych w Katyniu. Każda figura miałaby przestrzeloną głowę, do każdej dołączone byłoby imię i nazwisko oraz stopień wojskowy rozstrzelanego żołnierza. 
– Trudno wyobrazić sobie 22 tys. mężczyzn stojących obok siebie. Kiedy pierwszy raz o tym pomyślałem, przeszły mnie ciarki – mówi architekt, słusznie chyba przekonany, że obok takiego pomnika nikt nie mógłby przejść obojętnie. 

Czas na ogólnopolską akcję

Cały memoriał wraz z centrum informacyjnym i parkingami ma zająć niemal 20 hektarów, co powoduje zrozumiałe problemy z pozyskaniem odpowiedniej lokalizacji. Projekt nie został po dziś dzień zrealizowany. A pora jest najwyższa, być może to wręcz ostatnia chwila. Kremlowski zbrodniarz nie tylko napadł na Ukrainę, ale nieustannie atakuje też nasz kraj, na razie słownie, a nie mając siły, by go uderzyć realnie, wyżywa się na Polsce, oskarżając ją o rozpętanie wojny wraz z Hitlerem (!), a teraz wziął się za znieważenie miejsca spoczynku ofiar zbrodni katyńskiej. 

Oto po licznych wcześniejszych prowokacjach obecnie w alei wiodącej do cmentarza katyńskiego na rozkaz Putina ustawiane są pomniki... Stalina i jego wspólników w tej i innych zbrodniach! Cała galeria komunistycznych morderców, nie zapomniano też o twórcy sowieckiej policji politycznej krwawym Feliksie Dzierżyńskim. 
Trudno o bardziej wymowny policzek pamięci pomordowanych przez tę bandę polskich oficerów. Napluto na ich groby, to znaczy splunięto w twarz Polsce! Jak długo jeszcze mamy to znosić? Uważam, że powinniśmy uruchomić ogólnopolską akcję i zrzutkę na rzecz przeniesienia do ojczyzny wszystkich zwłok ofiar zbrodni sowieckich i zbudowania memoriału według opisanego wyżej projektu. 

Oby to nie było tylko marzeniem

W 2010 r. Fundacja Pomnik Ofiar Katynia otrzymała list od porucznika 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich Antoniego Baszkiewicza: „Niech dobry Bóg wszystkich Inicjatorów Fundacji Pomnik Ofiar Katynia przez całe Wasze życie błogosławi i ma w swojej opiece. O tym myślałem od spotkania z bratem Edmundem w 1939 r. w Szepietówce. Mnie cud ocalił, On zamordowany w Katyniu. Cały czas myślałem, że po odkryciu grobów cząstki i kości zostaną przewiezione do Kraju, do Polski, Ich i naszej Ojczyzny. Tak się nie stało…. Ale oto otwarły się wrota i Duch natchnął dobrych ludzi wspaniałą inicjatywą. Oby doczekała się realizacji, bo przy tym rządzie, który niszczy wszystko, co nam drogie, trudno będzie o realizację. Wybaczcie niezgrabne pismo, ale, uwaga, urodziłem się 11 listopada 1915 r. Kampania wrześniowa 1939 r., niewola w Szepietówce, cudowne ocalenie, powrót do kraju, konspiracja, zmiana nazwiska, ucieczka przed aresztowaniem przez gestapo, ukrywanie się, Powstanie Warszawskie i znów niewola z żoną porucznikiem AK. My, dwoje starych i zmęczonych ludzi, czekamy, aż Polska stanie się Polską. Ale chyba to tylko marzenia”. 

Oni nie doczekali. Ale czy my też mamy nie wiedzieć, jak długo czekać, aż Polska stanie się Polską? To zależy tylko od naszego wyboru, bo z szacunku dla bohaterów po prostu jesteśmy zobowiązani takie „marzenia” urzeczywistniać. Żeby Polska była Polską!
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE