Kiedy 248 to 307
Donald Tusk pogroził PiS i prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że jeśli ten wyśle ustawę budżetową do TK, wtedy być może i on się zdecyduje „wspólnie z koalicjantami na natychmiastowe skrócenie kadencji i rozpisanie nowych wyborów”.
Donald Tusk pogroził PiS i prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że jeśli ten wyśle ustawę budżetową do TK, wtedy być może i on się zdecyduje „wspólnie z koalicjantami na natychmiastowe skrócenie kadencji i rozpisanie nowych wyborów”.
Jak napisał anonimowy internauta pod fotografią przedstawiającą ślad pozostały na ścianie po zdarciu z niej przez hołotę „Kotwicy”, znaku Polski Walczącej: „Pewne symbole są bardziej przejmujące, gdy zostaje po nich tylko ślad.” To prawda, ale nie wolno nam dopuścić, by po wolnej Polsce pozostały nam tylko ślady, które i tak skazane są przez antypolską władzę na likwidację tak samo, jak jej suwerenność.
Czy ktoś w Polsce zastanawia się nad tym, że w USA władzę znowu może przejąć Donald Trump? I co można zrobić, żeby jego prezydentura była jak najbardziej korzystna dla Warszawy? Liberalno-lewicowa część polskiej sceny politycznej najchętniej przyłączyłaby się do chóru wrogów republikanina. Ale polska prawica tego zrobić nie może. Musi więc przygotować się na potencjalną zmianę władzy w Stanach Zjednoczonych.
Dwanaście lat temu w Gruzji doszło do zmiany sceny politycznej. Reformy, które miały wzmocnić pozycję prezydenta Micheila Saakaszwilego w momencie zmiany nastrojów społecznych, okazały się początkiem końca jego prezydentury, a gruzińskie marzenie zostało pogrzebane przez prorosyjską partię o takiej samej nazwie. Przypominam o tym, ponieważ kolejny tekst Klausa Bachmanna poświęcony Polsce narzuca to skojarzenie. Niemiecki publicysta zdaje się wierzyć w to, że PiS wykreował w Polsce jakieś wzmacniające ponad demokratyczną normę władzę ustawodawczą i wykonawczą rozwiązania prawne, których teraz – w imię tejże demokracji – musi paść ofiarą. Bachmann zaczyna się jawić jako mentor obecnych rządów, które słuchają i wprowadzają w życie niemiecką receptę, nie przejmując się zarazem, że poprzedzająca ją diagnoza jest oderwana od rzeczywistości.
Litwa, Łotwa i Estonia stworzą jednolitą linię obrony, która ma powstrzymać ewentualną inwazję ze Wschodu. Im bardziej słabnie Ukraina, tym mocniej rozzuchwala się Rosja. Niepewność kontynuacji pomocy Zachodu dla Kijowa stawia byłe sowieckie republiki w trudnej sytuacji.
Prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs powiedział, że Polska i Finlandia powinny współpracować przy budowie bałtyckiej linii obrony. Przypomnijmy – w zeszłym tygodniu Litwa, Łotwa i Estonia ogłosiły budowę wspólnej linii umocnień na granicy z Rosją i Białorusią. Przewidziano m.in. betonowe bunkry, a nawet pola minowe.
Uzurpator z Mińska jest mistrzem w przypisywaniu innym swoich negatywnych cech i zachowań. Widać to na przykładzie wizyty w Petersburgu. Alaksandr Łukaszenka spotkał się w sobotę z Władimirem Putinem, by wspólnie odsłonić pomnik upamiętniający cywilów ZSRS, którzy zginęli w tzw. wielkiej wojnie ojczyźnianej.
Są tacy komentatorzy w Ameryce, którzy twierdzą, że nie warto przyglądać się sondażom, analizom politycznym, debatom telewizyjnym czy samym kampaniom wyborczym, aby wiedzieć, kto będzie prezydentem.
W środę w tygodniku „Gazeta Polska” wraz z Jackiem Liziniewiczem ujawniamy, że Michał Kołodziejczak nielegalnie finansował swoją partię Agrounia. W 2022 r. ugrupowanie to dysponowało kwotą zaledwie 550 zł.
Jak się polskim „Moskalom” przeciwstawić? Oto pytanie, na które obóz patriotyczny musi bardzo szybko znaleźć odpowiedź.
Zdawałoby się, że podupadająca duchowo, materialnie, politycznie i militarnie Francja ma dość własnych problemów, tymczasem zgoła bez sensu ładuje się w awanturę w odległym regionie, w którym na oko nie ma żadnych interesów.
Trawestując Karola Marksa, możemy powiedzieć: „Widmo eurorealizmu krąży nad Europą”! Wszystkie sondaże, zarówno te robione specjalnie pod kątem wyborów do Parlamentu Europejskiego, jak i te, które odnoszą się do poparcia w poszczególnych krajach UE, pokazują, że Stary Kontynent skręca w prawo. Nie jest to nagły zwrot, jakiś niespodziewany gamechanger wywołany jednym lub drugim wydarzeniem. To dłuższy proces, widoczny w Europie praktycznie już trzeci rok.
Protesty rolników w Niemczech nie przebiły się za bardzo do serwisów informacyjnych w Polsce. A przecież to było doniosłe wydarzenie. W kolejnym kraju ludzie wprost mówią: „Dość zielonej polityki”.
Przez Europę przechodzi fala strajków rolniczych. Uprawiający ziemię protestują przeciwko unijnej polityce klimatycznej. Zwiększa ona drastycznie koszty i zmniejsza konkurencyjność europejskiego rolnictwa.
Fragmenty nagrania z wewnętrznego spotkania AgroUnii Michała Kołodziejczaka, ujawnione przez TV Republika, pokazują, że ugrupowanie to było całkowicie nieprzygotowane do wyborów parlamentarnych, które odbyły się pięć miesięcy później.
Karol Zbyszewski, genialny felietonista, w książce „Anglicy w dzień i w nocy” tak opisał jedną z różnic między Anglikami a Polakami: „Mr. John: – Ci Smithowie to parszywa rodzina. Dwóch jej członków siedziało w więzieniu... Pan Wojciech: – Ci Kowalscy to wspaniały ród. Osiemnastu jego członków zgniło po kryminałach, katorgach, obozach”. Pojawienie się więźniów politycznych jest papierkiem lakmusowym, za jego pomocą można bezbłędnie sprawdzić, czy Polską rządzi ruska i szwabska swołocz.
Jakie pamiątki z Warszawy poszłyby dzisiaj jak woda? Po pierwsze, butelkowana woda z oczyszczalni „Czajka”.
Państwo demokratyczne opiera się na prawie, władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz pluralistycznych mediach. Monopolizując media i działając bezprawnie, oraz przymierzając się do pozbawienia władzy prezydenta, Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz ich ekipa demontują państwo, wprowadzają w życie społeczne chaos i narażają naszą ojczyznę na czyhające na nią zagrożenia.