Informacja o tym, że resort obejmie ignorant, ewidentnie ucieszyła organizacje pozarządowe. Wczoraj po tym, jak polityk stwierdziła, że parków narodowych w Polsce jest maksymalnie 9, NGO wzięły ją w obronę. Przecież faktycznie ministrem może być nawet i człowiek niepiśmienny, byleby tylko wykonywał grzecznie to, czego oczekują. A NGO walczą o swoje dominium. Nie dość, że najprawdopodobniej utrąciły kandydaturę Urszuli Pasławskiej, to jeszcze teraz chcą zarządzać ustawą o działach. Chcą bowiem, aby rzeki i nadzór nad wodami wrócił do resortu środowiska. Nie ma się co łudzić. Mają wiele interesów do zrobienia. A ich wymarzony minister to wcale nie profesor z wiedzą o przyrodzie, ale laik z zerowym doświadczeniem. To gwarancja tego, że nic do was nawet nie dojdzie, drodzy państwo.