Na razie skala jest stosunkowo niewielka, na granicy pojawiło się kilkaset osób. Raczej nie próbują przekroczyć zielonej granicy, występują na przejściu granicznym o azyl, a nie sposób ich zweryfikować na miejscu, bo zwykle nie mają żadnych dokumentów. Amerykańscy analitycy zestawiają to z kryzysem migracyjnym na granicy Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą w 2021 r. Nie mają wątpliwości, że podobnie jak w przypadku Finlandii był to atak hybrydowy nie tylko Łukaszenki, lecz także Moskwy, która za nim stoi. Ogólnie, w świecie zachodnim zaczyna się otwarcie mówić, że kryzysy migracyjne, co najmniej na wschodniej flance NATO, są sztucznie wywoływane przez Putina i jego satelitów. Zanika skrajnie lewicowy dyskurs „wpuśćmy wszystkich”.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat