Z powodu rzekomych poważnych prześladowań Węgrów na Ukrainie Budapeszt blokował przez lata współpracę Ukrainy z NATO, a obecnie zapowiada, że nie zgodzi się na negocjacje członkowskie Ukrainy z Unią Europejską. W listopadzie bowiem Komisja Europejska zarekomendowała rozpoczęcie tych negocjacji. Muszą to jednak w pierwszej kolejności zatwierdzić kraje członkowskie. Ciekawe, że nikt poza Węgrami i Rosją nie zgłasza problemów z prześladowaniem mniejszości narodowych na Ukrainie. Nie mają w tej kwestii uwag również Polacy, a to przecież nam nie sposób odmówić wrażliwości na sytuację rodaków zamieszkujących poza granicami.
Orbán i jego postawa wobec Ukrainy
Napisano już wiele o tym, jakie są motywacje Viktora Orbána. Premier ciągle odmienia przez wszystkie przypadki słowo „Węgrzy”, zapewniając, że szeroko pojęte dobro narodu węgierskiego, Węgrów na Węgrzech i poza granicami, jest dla niego najwyższą wartością. Ale obrona „dobrego imienia” ZSRS w kraju, który bodaj najwięcej wycierpiał właśnie od Sowietów, stawia pod znakiem zapytania tę retorykę. Tym bardziej jeszcze, że pada z ust polityka, który zaczynał w opozycji antykomunistycznej, domagał się opuszczenia Węgier przez wojska sowieckie jako pierwszy, budował przez lata swój wizerunek na antykomunizmie. Czy to przekroczenie cienkiej granicy cynizmu, czy też Orbán rzeczywiście zmienił poglądy na Rosję i Zachód?
Nie jest prawdą, że Węgrzy byli w lepszej sytuacji w czasach ZSRS niż obecnie, w epoce wolnej Ukrainy. Pomijając już fakt, że w totalitaryzmie nie ma wolności (np. wolności wyznania, a przecież Orbán kładzie nacisk na wartości religijne), to należy przypomnieć, że tak jak inne narody zamieszkujące sowiecki kołchoz Węgrzy poddawani byli wynaradawianiu, rusyfikacji, deportacjom.
Radio Wolna Europa/Radio Swoboda sprawdziło, jak rzeczywiście żyje się Węgrom na ukraińskim Zakarpaciu. Dziennikarze odwiedzili Berehowe przy samej granicy z Ukrainą – miejscowość zamieszkałą w ogromnej większości przez Węgrów.
Węgierskie flagi obok ukraińskich
„Drogowskazy są dwujęzyczne, węgierskie flagi powiewają koło ukraińskich i flag Unii Europejskiej na budynkach rządowych, a pomnik węgierskiego bohatera narodowego stoi w pobliżu siedziby władz regionalnych” – czytamy w reportażu. Przez większość okresu ZSRS raczej próżno było szukać węgierskich flag na Ukrainie pod okupacją sowiecką. Zwłaszcza że pierwsza węgierska organizacja powstała tam dopiero pod koniec istnienia komunizmu, na fali pieriestrojki. Radio Wolna Europa/Radio Swoboda zauważa niekonsekwencję Orbána, który jest przeciwko wstąpieniu Ukrainy do UE, a jednocześnie twierdzi, że chce bronić praw językowych i kulturalnych Węgrów na Ukrainie. Bo to prawo europejskie jest największym gwarantem praw mniejszości narodowych i w toku negocjacji akcesyjnych istnieje największy wachlarz możliwości, by wynegocjować z Kijowem jeszcze więcej gwarancji – przypomina rozgłośnia.
Jednym z rozmówców w reportażu jest László Zubanycz, szef stowarzyszenia Węgrów pod nazwą Unia Demokratyczna Węgrów Ukraińskich. Mówi, że Węgrzy także we własnym interesie powinni „zachowywać się jak obywatele Ukrainy i angażować się w procesy, które mają miejsce w kraju”. Dodaje, że „żyliśmy swoim życiem już około 1100 lat”, i podkreśla dystans do relacji Kijowa i Budapesztu na szczeblu centralnym. Same władze Zakarpacia w oficjalnych materiałach promocyjnych, dokumentach, wystąpieniach podkreślają wieloetniczność i wielojęzyczność regionu zamieszkałego nie tylko przez Ukraińców i Węgrów, lecz także przez Czechów, Żydów, Romów, Rumunów, Słowaków oraz Polaków.
Rosja to wróg
Burmistrz Berehowego Zoltan Babyak zaznaczył z kolei, że Rosja to wróg także dla miejscowych Węgrów. Stwierdził, że polityka Orbána wobec Ukrainy to „jego (Orbána) własna sprawa wewnętrzna”. Z jego relacji wynikało, że zamieszkałe przez Węgrów samorządy i węgierskie organizacje dostawały pomoc finansową z Budapesztu, ale jest ona przeznaczona na inwestycje infrastrukturalne, a nie obejmuje polityki. W Berehowem niedawno powstał memoriał ku czci miejscowych etnicznych Węgrów i Ukraińców, którzy polegli na froncie, broniąc Ukrainy przed rosyjskimi najeźdźcami. Młody właściciel miejscowej kawiarni, przedstawiający się tylko z imienia (Atilo), powiedział reporterom, że jest węgierskojęzycznym Ukraińcem i nie obchodzi go, co mówi Orbán. – Ukraina to moja ojczyzna. Jeśli będę musiał iść bronić Ukrainy, niech tak będzie – stwierdził.
Orbán niejednokrotnie zarzucał władzom Ukrainy, że na froncie walczą i giną Węgrzy z Ukrainy. To też przedstawiał jako jeden z objawów ich złej sytuacji. Niektórzy etniczni Węgrzy rzeczywiście wyjechali do ojczyzny w obawie przed powołaniem do wojska, ale większość z nich została na miejscu. Są też ochotnicy, którzy pochodzą z Zakarpacia i posiadają węgierskie korzenie. Najbardziej znanym z nich jest „Madziar” – dowódca jednego z oddziałów walczących na najbardziej gorących odcinkach frontu podczas wojny. Zresztą nie powołano wielu etnicznych Węgrów do armii ukraińskiej. Mniejszość węgierska na Ukrainie liczy około 100 tys. ludzi, a na froncie walczy kilkuset żołnierzy węgierskiego pochodzenia – z czego duża część to ochotnicy. Jednym z wielu żołnierzy poległych podczas pierwszej agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 r. był 19-letni Roland Popowycz. On też miał węgierskie korzenie. Został pochowany w Berehowem z honorami, do dziś uznaje się go za jednego z bohaterów miasta.
Dmytro Tużanski, szef Instytutu Strategii Środkowoeuropejskiej w Użhorodzie, twierdzi wręcz, że po rozpoczęciu inwazji wielu Węgrów z Zakarpacia odwróciło się od Orbána, dostrzegając błędy jego polityki. A wcześniej byli jego gorącymi zwolennikami – co ma tym większe znaczenie, że Węgrzy mieszkający za granicą mają zwykle węgierskie obywatelstwo i mogą głosować w węgierskich wyborach. Ekspert podkreśla, że szef Fideszu nie był na Ukrainie ani razu od rozpoczęcia pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę, co oznacza też, że nie odwiedził Węgrów na Zakarpaciu, o których oficjalnie tak się troszczy. W tym kontekście cytuje wyniki sondażu z tego roku, z którego wynika, że 2/3 mieszkańców Zakarpacia chce, aby Węgry dostarczały broń Ukrainie. Tużanski określił węgierskie mniejszości za granicą, zwłaszcza na Ukrainie, jako „zakładników swojej polityki”.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat