Mołdawia następna?
Gdy w sierpniu 2008 r. w Tbilisi śp. prezydent RP, prof. Lech Kaczyński mówił, że celem rosyjskiego imperializmu po Gruzji będzie Ukraina, świat nie wiedział, że są to słowa prorocze.
Gdy w sierpniu 2008 r. w Tbilisi śp. prezydent RP, prof. Lech Kaczyński mówił, że celem rosyjskiego imperializmu po Gruzji będzie Ukraina, świat nie wiedział, że są to słowa prorocze.
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik formalnie są posłami – posiadają również immunitet. To konsekwencja ostatnich decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Nie od dziś wiadomo, że Alaksandr Łukaszenka obawia się zamachu na swoje życie. Za dyktaturę, łamanie praw człowieka, likwidowanie opozycjonistów, fałszowanie wyborów i ogólne pogrążanie kraju w chaosie nienawidzi go większość Białorusinów, z pominięciem tych, którzy wiernie (a część być może też ze strachu) mu służą.
Minęło raptem kilka tygodni od objęcia funkcji ministra edukacji narodowej przez Barbarę Nowacką, a już nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać z powodu jej kolejnych fatalnych decyzji i pomysłów.
Koalicja 13 grudnia pod wodzą Donalda Tuska od początku bezprawnie próbuje ograniczać wynikające z Konstytucji RP kompetencje prezydenta Andrzeja Dudy. Ci jeszcze niedawno rzekomi obrońcy ustawy zasadniczej świadomie, w świetle jupiterów, łamią jej przepisy, próbując ograniczać posiadane przez głowę państwa prawo łaski.
Jak przekazał prawowity mer Melitopola na wygnaniu, w tym okupowanym przez Rosję mieście już połowa mieszkańców to Rosjanie z Rosji. Przed rozpoczęciem pełnowymiarowej inwazji liczyło około ono 150 tys. mieszkańców. Około 90 tys. ludzi zbiegło do nieokupowanych części Ukrainy albo za granicę.
Nie wszyscy wiedzą, że Kazimierz Świtalski, premier II RP, był w czasie wojny represjonowany przez Niemców, a po sowieckim „wyzwoleniu” – przez władze komunistyczne. Zmarł 28 grudnia 1962 roku w Warszawie.
Zatrudniliśmy niegdyś w redakcji piątkę muzułmanów. To znaczy nie jestem pewien, czy wszyscy wyznawali islam. Przecież nikt ich nie pytał o wyznanie, to normalnie wychodziło z rozmowach. Wystarczało nam, że są Czeczenami. To było we wczesnych latach dwutysięcznych, gdy Putin masakrował Czeczenię.
Skok na media publiczne to dopiero pierwszy krok większej akcji zaplanowanej przez rządzących i obliczonej na zniszczenie pluralizmu medialnego w Polsce. Często było słychać narzekania na telewizją publiczną, którą w istocie trudno uznać za obiektywną, ale faktem jest, że przez ostatnie lata na polskim rynku medialnym panował względny pluralizm. W ostatnich dniach mamy do czynienia z kolejną odsłoną akcji, która ma na celu osłabić lub zmarginalizować konserwatywne media, a w konsekwencji doprowadzić do skrajnej nierównowagi, w której konserwatywna część społeczeństwa nie będzie miała reprezentującego jej poglądy liczącego się medium.
Nasz wschodni sąsiad wchodzi w niesłychanie trudny dla siebie rok. Rzecz w tym, że niepowodzenie ukraińskiej kontrofensywy, olbrzymie trudności gospodarcze tego kraju oraz coraz bardziej masowe ostrzeliwanie przez Rosję ukraińskich obiektów cywilnych, jak również infrastruktury wojskowej i krytycznej - nie jest wyłącznie problemem Ukrainy. Oczywiście to największy ból głowy i wyzwanie dla Kijowa, ale w sporej mierze także, szczególnie w wymiarze politycznym, dla jego sąsiadów.
Pod koniec minionego roku zawieszono emisję TVP World, anglojęzycznego kanału telewizji publicznej, prezentującego polską rację stanu za granicą.
Objawienie, Epifania, Pokłon Trzech Króli – świat świeckiej władzy korzy się w pokłonach przed Zbawicielem. Nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie można się cieszyć świętem, bo przecież już na Zachodzie zakazuje się stawiania szopek, czy to w szkołach, czy w innych miejscach, które uznaje się za publiczne.
Sytuacje kryzysu w różnych sferach życia są często szansą na podniesienie jego jakości. Odnosi się to również do obecnej sytuacji w Telewizji Polskiej.
Kilka dni przed końcem roku Biały Dom przyznał Ukrainie 250 mln dolarów w sprzęcie wojskowym i amunicji. W czasie grudniowej wizyty w Waszyngtonie Wołodymyra Zełenskiego poinformowano, że do Kijowa powędruje łącznie 200 mln dolarów, a kilka dni później w nowym budżecie Pentagonu znalazło się 300 mln, które też dotrą na Ukrainę.
A ja nie zamierzam przepraszać za „okrutny żart” Jana Pietrzaka, jak sam go określił i nie rozumiem, kto komu dał prawo do przepraszania w jego imieniu? I w pełni się z nim solidaryzuję, gdyż w celnym skrócie myślowym Mistrz powiedział wszak prawdę!
Często o tym zapominamy, ale w ostatnich latach znacznie została przesunięta granica wolności słowa. To, co jeszcze w 2014 r. skończyłoby się procesem i ostracyzmem, w roku 2024 nie budzi żadnych kontrowersji.
Wrócił Tusk, wróciło dziennikarstwo na najwyższym poziomie. Wróciło zresztą nie teraz nawet, ale już wtedy, gdy dawny lider Platformy ogłosił, że ponownie przejmuje stery swojej partii. Nim serca dziennikarek, a nawet dziennikarzy skradł Szymon Hołownia, zachwycali się oni i one Donaldem Tuskiem, mającym "Ciało 35-latka" (Tomasz Lis) i wyglądającym "jak milion dolarów" (Eliza Michalik). W pakiecie była też wieczna promocja córki premiera, lansowanej na ikonę stylu i wdzięku. Kasia Tusk wychodzi po chleb i nawet wtedy wygląda jak paryżanka (portal Plotek). Podziwiaj, dziewczyno, wzdychaj, chłopaku. I głosuj na tatę, który ma tak wspaniałe osiągnięcie. Tylko Michała Tuska nie udało się tak wylansować, w naszej politycznej popkulturze zapisał ten młody człowiek trochę inaczej.
Ostatnie wydarzenia na Ukrainie i barbarzyńskie ataki rosyjskich oprawców, w których zginęły dziesiątki cywilów, potwierdzają, że Kreml tak łatwo nie zrezygnuje z postawionych przez siebie celów. Władimir Putin niemal natychmiast po deklaracji o wzmożonych atakach wcielił te słowa w życie. Rosja wystrzeliła w Ukrainę praktycznie wszystkie dostępne u siebie typy uzbrojenia.