Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard  Czarnecki
10.01.2024 08:00

Mołdawia następna?

Gdy w sierpniu 2008 r. w Tbilisi śp. prezydent RP, prof. Lech Kaczyński mówił, że celem rosyjskiego imperializmu po Gruzji będzie Ukraina, świat nie wiedział, że są to słowa prorocze.

Tak się właśnie stało i to już niespełna pięć i pół roku później. Prezydent wymieniał też jako cel potencjalnego ataku Moskwy kraje bałtyckie i Polskę. Do tej dramatycznej wyliczanki były szef CIA oraz misji wojskowych USA w Afganistanie i Iraku gen. David Petraeus dołożył teraz jeszcze jeden kraj. Stwierdził ostatnio, że po Ukrainie kolejna będzie Mołdawia, a następnie „być może kraje bałtyckie”. Dodajmy, że Rosja atakiem na Ukrainę poszerzyła swoje zdobycze terytorialne – dziś zajmuje 1/5 (!) terytorium naszego wschodniego sąsiada. Trzeba przypomnieć, że wojska rosyjskie okupują już część Mołdawii – Naddniestrze, podobnie jak część terytoriów Gruzji (Abchazja i Osetia Południowa). W oczywisty sposób łatwiej jest – ze względu na jednak mniejsze konsekwencje – zaatakować państwo, które stara się o członkostwo w UE, jak Ukraina, Mołdawia i Gruzja, niż państwa będące członkami UE: Łotwę, Estonię czy Litwę. Jedno „proroctwo” byłego szefa CIA już się sprawdziło: Kongres USA dogadał się w sprawie budżetu. A drugie?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej