Dodatkowo dochodzą sygnały, że w planach agresora jest kolejna ofensywa, i to już w najbliższych tygodniach. Wydarzenia ostatnich dni powinny być traktowane jako swoista pobudka dla krajów Zachodu, które znużone wielomiesięcznym letargiem na froncie, zapadły w zimowy sen w kontekście wsparcia militarnego dla Kijowa. Swoją wypowiedzią dał to do zrozumienia szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba, który po kolejnym rosyjskim ataku zaapelował o przekazanie ukraińskiej armii dodatkowych systemów obrony powietrznej.
Bez konkretnego wsparcia liczba podobnych rosyjskich ataków i ich skala będą sukcesywnie rosły. Podobnie jak liczba zabitych cywilów, bo to oni, a nie ukraińskie wojsko i miejsca jego dyslokacji, są głównym celem rosyjskich rakiet i dronów.