System się rozszczelnia
Wyrok skazujący Stanisława Gawłowskiego ma ogromne znaczenie dla całego wymiaru sprawiedliwości. Sprawa była oczywista z punktu widzenia materiału dowodowego.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Wyrok skazujący Stanisława Gawłowskiego ma ogromne znaczenie dla całego wymiaru sprawiedliwości. Sprawa była oczywista z punktu widzenia materiału dowodowego.
Koalicja rządowa po klęsce w kampanii prezydenckiej odważnie podeszła do rekonstrukcji. Wprawdzie nie wiadomo, czemu chce robić te zmiany, bo kandydat koalicji rządowej tak naprawdę wygrał te wybory, a PiS je sfałszowało przy pomocy „braci kamraci”.
Rzadko jestem w takiej sytuacji, że informuję: „coś wiem, ale nie wszystko powiem”. Tym razem tak zrobię, bo sytuacja jest szczególna. Byliśmy o krok od tragedii.
Nie będę się licytował, kto ma większe zasługi w zmianach politycznych w Polsce.
Czerwiec zaczął się trzęsieniem ziemi, od tej pory napięcie na rynku politycznym rośnie. Najważniejszy moment to 1 czerwca około godz. 23. Ogłoszono, że według badań late poll, wbrew wcześniejszym informacjom, wybory wygrał Karol Nawrocki. Zaskoczenie, niedowierzanie i wreszcie negacja – to coś, co towarzyszyło nam przez pierwsze dni ubiegłego miesiąca. Władza wpadła w panikę, głosząc coraz bardziej fantastyczne teorie na temat tego, co się stało. Panika zamieniła się w postępujący kryzys polityczny, owocujący gwałtownym spadkiem poparcia dla rządzących. Czy jest to wyłącznie skutek przegranej? A może przegrana i wiele towarzyszących jej zdarzeń to efekt zjawiska, które narastało wcześniej? Czy w ostatnich miesiącach w Polsce zmieniło się coś, co może mieć wpływ na zachowanie społeczeństwa? Oczywiście widać już efekty zużywania się władzy, która w wielu sprawach ludzi oszukała i jest po prostu nieudolna. Ale czy musiały one być tak szybkie? Może one też wynikają z innego zjawiska? - pyta na łamach "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika.