Jedyną poważną zmianą jest pozbycie się Adama Bodnara. To kara za to, że nie wsadził do więzienia kierownictwa PiS i nie zablokował objęcia prezydentury przez Karola Nawrockiego. Tak się starał, ale jednak za mało. Wytarli nim podłogę i wyrzucili. Żurek zrobi wszystko, co mu każą, jeśli tylko zrozumie polecenie.
Problem w tym, że ten rząd to już ostatni eszelon broniący zdobyczy 13 grudnia. Tusk niczym Cortes kazał zdobywcom spalić okręty, nie zauważył jednak, że część załogi od dawna usilnie szuka tratw ratunkowych i ostatnie, czego potrzebują, to być z Tuskiem na jednej łajbie. Cortes miał przy sobie zabijaków, którzy nie bali się iść do przodu. Dla większości ekipy Tuska hasło palenia okrętów to sygnał do ewakuacji statku, na którym kapitan stracił kontrolę nawet nad samym sobą.
Ale Tusk zrobić coś musiał, żeby było widać, że robi. Fajna zabawa – szkoda tylko, że chodzi o nasze państwo.
Czy Bodnar wrobił Żurka? 📰Przeczytaj weekendowe wydanie #GPC i poznaj kulisy prawnego chaosu wokół nominacji Waldemara Żurka. Więcej ℹ️ od 00:00 na » https://t.co/EDVldJkeHO
— GP Codziennie (@GPCodziennie) July 24, 2025
Najnowsza #GPC wraz z magazynem #NiecodziennaGazetaPolska oraz programem tv! pic.twitter.com/FNmee9vOUY