Urban na pomniku
To wszystko są już tylko efekty, nieszczęsne pokłosie tego, co się stało na początku lat dziewięćdziesiątych. Tam leży źródło. W zbrataniu w Magdalence, w okrągłostołowym układzie, w wejściu w „deal” z komuchami. A potem w rozmydlaniu pojęć, w tej przeklętej „grubej kresce”, w obściskiwaniu się z „czerwonymi”, w piciu z nimi wódeczek, w tym „o-o-odpieprzecie się od generała”, w owych „ludziach honoru”. Tam leży wielka część tego cyrku haniebnego, który się wydarzył po śmierci Urbana.